(Nie)przymusowa prywatyzacja
Jeśli rządowa ustawa o działalności leczniczej wejdzie w życie, to stracą
na tym zarówno pacjenci, jak i pracownicy ochrony zdrowia. Związki zawodowe i
Naczelna Rada Lekarska skrytykowały projekt ustawy podczas publicznego
wysłuchania w Sejmie. Ich zdaniem, rządowi zależy przede wszystkim na
przekształcaniu szpitali w spółki i zdjęciu z państwa odpowiedzialności za
funkcjonowanie ochrony zdrowia.
Projekt ustawy o działalności leczniczej wchodzi w skład pakietu zdrowotnego
proponowanego przez rząd Donalda Tuska. Jak podkreślała wczoraj w Sejmie
minister zdrowia Ewa Kopacz, ustawa ma być niejako konstytucją w ochronie
zdrowia i ma zastąpić ustawę o Zakładach Opieki Zdrowotnej. Stąd trudno się
dziwić, że oczekiwania społeczne związane z nowym dokumentem reformującym chory
system opieki zdrowotnej są bardzo duże. Tymczasem ten projekt wyraźnie pokazuje
cel, jaki koalicja PO – PSL postawiła sobie odnośnie do systemu ochrony zdrowia.
– Jeżeli słowo "szpital" w ustawie zastępuje się terminem "podmiot działalności
leczniczej będący lub niebędący przedsiębiorstwem", w zależności od tego, czy
szpital jest spółką prawa handlowego, czy nie, wskazuje to wyraźnie, że chodzi
tu głównie o zysk – tłumaczy nam Maria Ochman, przewodnicząca Sekretariatu
Ochrony Zdrowia NSZZ "Solidarność". Brakuje natomiast jasno sprecyzowanych
przepisów dotyczących posłannictwa szpitali wobec chorych. – Zamiast zapisów, że
szpital z troską powinien się zajmować chorym człowiekiem, zapewnić mu jak
najlepsze warunki leczenia, dostęp do możliwie najnowocześniejszych metod
leczenia, jeden z rozdziałów opisujących zadania zaczyna się od frazy, że jeżeli
stan chorego się pogarsza, należy powiadomić rodzinę itp., a później jest już
mowa tylko o przechowywaniu zwłok – wyjaśnia Maria Ochman.
W trakcie dyskusji podkreślano, że ustawa nie poprawi też sytuacji pracowników,
m.in. radiologów, pracowników medycyny nuklearnej czy sądowej, kiedy wydłuża się
im czas pracy, nie dając za to żadnej rekompensaty. Niebezpieczne jest także
nierówne traktowanie podmiotów, co oznacza, że szpital, który nie jest
przedsiębiorstwem, nie może świadczyć usług odpłatnie, w przeciwieństwie do
szpitala, który jest spółką. To w dużej mierze ogranicza możliwości
funkcjonowania szpitali publicznych. W prostej linii zmierza to do likwidacji
takich placówek, które w przypadku zadłużenia nie będą miały jak się
skomercjalizować. Mimo iż nie mówi się wprost o obowiązku przekształcenia
szpitali w spółki, to tak naprawdę samorządy zostaną postawione pod ścianą. Rząd
zrzuca bowiem z siebie odpowiedzialność na samorządy, które, jeżeli nie zamienią
szpitali w spółki, będą musiały spłacać ich długi.
Swoje obawy w związku z rządowym projektem ustawy o działalności leczniczej
przedstawiło także Forum Związków Zawodowych. W ocenie związkowców, projekt
zawiera szereg rozwiązań zagrażających interesom pracowników służby zdrowia.
Chodzi m.in. o brak zabezpieczeń praw osób zatrudnionych w szpitalach w procesie
ich przekształcania w spółki. "Przewidywane w projekcie rozwiązania zagrażają
także bezpieczeństwu pacjentów, na pierwszym miejscu stawiając pozytywny wynik
finansowy działalności leczniczej, nie zaś dobro pacjenta i wysoką jakość opieki
nad nim" – czytamy w stanowisku FZZ. Poważne zastrzeżenia do ustawy mają także
Naczelna Rada Lekarska i Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych.
Mariusz Kamieniecki
