Największym problemem były relacje gospodarcze z Sowietami

Z prof. Włodzimierzem Marciniakiem z Instytutu Studiów Politycznych
Polskiej Akademii Nauk, członkiem Polsko-Rosyjskiej Grupy do Spraw Trudnych,
rozmawia Jacek Dytkowski

Jakie tematy nie znalazły się w publikacji "Białe Plamy – Czarne Plamy:
sprawy trudne w relacjach polsko-rosyjskich (1918-2008)"?

– Wydaje się, że porusza ona węzłowe problemy stosunków polsko-rosyjskich. Każdy
z nich można by jednak rozwijać i pogłębiać, zwłaszcza jeśli chodzi o okres PRL
dotyczący m.in. struktury zależności ówczesnych władz itd. Ponadto brak w
publikacji np. oddzielnego rozdziału o Powstaniu Warszawskim. A ze spraw
publicznie dyskutowanych na temat relacji polsko-rosyjskich, to jeden z
podejmowanych wątków.

Czy były spory w trakcie prac nad książką między historykami polskimi i
rosyjskimi?

– Tak, dotyczyły one kształtu książki. Generalnie rzecz biorąc, jej koncepcja,
która obecnie została zrealizowana, oraz struktura tematów poszczególnych
rozdziałów w zasadzie odzwierciedla naszą wstępną propozycję. Strona rosyjska
początkowo stała na stanowisku, by zacząć pracę od początku XX stulecia, czyli
żeby opisać okres sprzed I wojny światowej i upadku imperium rosyjskiego.
Zrezygnowaliśmy z tego zamiaru. Rosjanie chcieli dodać również rozdział
dotyczący wzajemnych polsko-rosyjskich stereotypów i uprzedzeń. Tego również nie
zaakceptowaliśmy, ponieważ nieco negatywnie by to obciążało opracowanie oraz
nadmiernie je rozszerzało. Więc zasadniczych poważnych różnic zdań między nami
nie było.

Dlaczego strona rosyjska chciała poszerzyć ramy czasowe książki do początku
XX wieku?

– Wysunięto taką propozycję w Polsko-Rosyjskiej Grupie do Spraw Trudnych, ale
zaraz się z niej wycofano. Mogę się tylko domyślać, że chodziło o zarysowanie
pozytywnego obrazu, czyli przedstawienie Królestwa Polskiego jako dobrze
zintegrowanej części imperium rosyjskiego. Chodziło m.in. o pokazanie udziału
polskich żołnierzy i oficerów w szeregach armii rosyjskiej podczas I wojny
światowej. Nie towarzyszyła jednak tej propozycji dłuższa dyskusja lub wymiana
zdań. Dlatego – jak powiedziałem – sporów nie było.

Były takie momenty, że ważyły się losy tej publikacji?
– Może wtedy, gdy pojawiła się propozycja tej publikacji. Wywołała ona bowiem
zaskoczenie u naszych rosyjskich partnerów. Prawdopodobnie początkowo sądzili,
że Grupa będzie tylko forum dyskusji. Współprzewodniczący jej polskiej części –
prof. Adam Rotfeld, wysunął propozycję opracowania książki, my tylko go
wsparliśmy i formułowaliśmy projekt jej konstrukcji. Nastąpił więc moment, kiedy
już zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że większość polskich rozdziałów została
napisana lub była prawie na ukończeniu, natomiast strona rosyjska była znacznie
słabiej zaawansowana w pracach. Później jednak sytuacja się wyrównała i w
efekcie rosyjska wersja językowa opublikowana została wcześniej niż polska.
Zatem w początkowej fazie przygotowań można było odnieść wrażenie, że nasi
partnerzy rosyjscy są trochę zaskoczeni projektem oraz tempem prac, jakie
narzucamy. Aczkolwiek nie było ono znowuż takie szybkie, co jednak nie zmienia
faktu, że książka jest obszerna.

Kiedy pojawił się pomysł jej opracowania?
– Został wysunięty zaraz po reaktywacji Polsko-Rosyjskiej Grupy do Spraw
Trudnych w 2008 roku. Odbyło się to już na jej pierwszym posiedzeniu.
Pracowaliśmy w ten sposób, że w naszej polskiej części Grupy mieliśmy dodatkowo
regularne spotkania robocze. Często odbywały się one przed spotkaniem w pełnym
składzie z partnerami rosyjskimi. Pamiętam, że już na pierwszym posiedzeniu
inauguracyjnym prof. Rotfeld sformułował propozycję napisania książki.
Oczywiście zostanie ona w przyszłości oceniona, ale jest to pewien materialny
efekt pracy Grupy.

Jakie było kryterium doboru problemów?
– Nie było z góry ustalonego klucza. Odbyło się to raczej w formie zapytania
członków Grupy, jakie problemy chcieliby zamieścić w tekście. Można zatem
powiedzieć, iż ich wiedza, intuicja i doświadczenie życiowe zadecydowały, że
mamy taki, a nie inny dobór tematów. Powiedzmy przy tym, że naszą świadomą
decyzją było wyrażenie niezgody na rozdział poświęcony wzajemnym
polsko-rosyjskim stereotypom i uprzedzeniom, co zresztą przeczy idei tej
książki…

Ponieważ miała poruszać konkretne historyczne problemy, a nie wzajemne opinie
i wyobrażenia Polaków i Rosjan?

– To też. A poza tym zadaniem tej książki jest raczej rozbrajanie problemu
stereotypów, a nie ich kumulowanie. Mamy paradoksalną sytuację, że w Polsce
ukazało się kilka książek na temat wzajemnych uprzedzeń: antyrosyjskich w Polsce
i antypolskich w Rosji. Nie napisano natomiast antologii odwrotnej…

Pozytywnych stereotypów rosyjskich o Polsce i Polakach?
– Tak. Tymczasem w Polsce istnieje wiele publikacji na temat stereotypów
polskich dowartościowujących Rosję i Rosjan. O tym też należy pamiętać.
Natomiast zadaniem książki było wyjście poza problem wzajemnych oskarżeń, fobii,
stereotypów i przejście na grunt analizy naukowej. Świadomie więc
zrezygnowaliśmy z tej tematyki.

Będzie kontynuacja pracy na temat białych i czarnych plam w relacjach
polsko-rosyjskich?

– Prawie każdy z jej rozdziałów nadawałby się do pogłębienia i zasługiwałby na
wszechstronniejszą analizę. Zwłaszcza że w wielu wypadkach okazało się, iż
dysponujemy skąpą bazą źródłową. Było tak w przypadku tematu stosunków
gospodarczych polsko-sowieckich w czasach PRL. Notabene, chyba największe
różnice w spojrzeniu pomiędzy autorami polskimi i rosyjskimi znajdowały się
właśnie w tym rozdziale ("Pomoc czy wyzysk? Stosunki gospodarcze między Polską a
ZSRR". Janusz Kaliński, Leonid Wardomskij). Dotyczyły one nawet spraw
fundamentalnych, czyli danych statystycznych. Okazało się, że inaczej podawana
jest wartość obrotów handlowych. Odmiennie obliczano i szacowano ją w statystyce
polskiej i rosyjskiej. Nawet z metodologicznego punktu widzenia okazuje się, że
mamy do czynienia z nader trudnym problem do rzetelnego zbadania. Na posiedzeniu
Grupy – jeszcze przed publikacją – pojawił się również pomysł, żeby szerzej
opisać traktat ryski z 1921 roku. Ten temat jest zawarty jako część rozdziału
opisującego lata 1917-1921. Trudno jednak powiedzieć, czy opracowanie na temat
białych i czarnych plam w relacjach polsko-rosyjskich będzie kontynuowane.
Pewnym natomiast efektem prac Grupy jest sformułowanie w rekomendacjach dla
rządów obu krajów pomysłu utworzenia stałej instytucjonalnej formy dialogu
naukowego i obywatelskiego pomiędzy Polską i Rosją. Jest on w tej chwili
konkretyzowany w Polsce w postaci projektu ustawy o Centrum Polsko-Rosyjskiego
Dialogu i Porozumienia, w Rosji ma być wydany w związku z tym dekret
prezydencki. Będą dwa ośrodki tego Centrum – polski i rosyjski, i być może
wówczas zainicjowalibyśmy pewne bardziej szczegółowe i poświęcone oddzielnym
problemom projekty badawcze lub dyskusyjne.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj