W komunii z życiem
List pasterski ks. abp. Stanisława Gądeckiego, metropolity poznańskiego,
na Adwent 2010 r.
Panna przeczysta w pokorze
wyrokom się poddaje,
iszczą się wyroki Boże,
Słowo Ciałem się staje.
Drodzy Archidiecezjanie!
1. Wsłuchując się w słowa znanej pieśni, wkraczamy w Adwent, czyli w oczekiwanie
na przyjście Zbawiciela. Łączymy się w naszym oczekiwaniu ze wszystkimi
sprawiedliwymi synami i córkami Izraela; z Joachimem i Anną, rodzicami Maryi; z
Elżbietą i Zachariaszem, rodzicami św. Jana Chrzciciela; ze starcem Symeonem i
prorokinią Anną. W sposób zaś szczególny łączymy się z Maryją i jej przeczystym
Oblubieńcem, św. Józefem, dla których Adwent – od chwili Zwiastowania – przyjął
kształt radosnego wyczekiwania na narodziny Jezusa, który mocą Ducha Świętego
począł się cudownie w łonie Dziewicy z Nazaretu.
Również dla nas Adwent nie jest niczym innym jak oczekiwaniem na narodziny
Boga-Człowieka, tego Życia, które stanowi źródło i początek każdego ludzkiego
istnienia i całej ludzkiej przyszłości. "W Jego ręku – tchnienie życia i dusza
każdego człowieka"
(Hi 12, 10). Benedykt XVI podczas swojej ostatniej pielgrzymki do Hiszpanii
uczył: "Jak Bóg mógłby objawić się ludziom, gdyby nie chciał zatroszczyć się o
nich? Bóg jest źródłem naszego bytu oraz podstawą i szczytem naszej wolności, a
nie jej przeciwnikiem". Człowiek zaś – stworzony na obraz i podobieństwo Stwórcy
– jest powołany do przekazywania i podtrzymywania daru ludzkiego życia.
Odrzucić człowieka to odrzucić Chrystusa
2. W sobotę, 27 listopada, Ojciec Święty celebrował w Bazylice św. Piotra
Nieszpory Pierwszej Niedzieli Adwentu połączone z czuwaniem w intencji życia
nienarodzonego. Nabożeństwo to miało charakter wynagradzający za grzechy
przeciwko życiu, od jego poczęcia aż po naturalną śmierć. W łączności z Papieżem
podobne nabożeństwa odbyły się na całym świecie. Po raz pierwszy w swojej
historii cały Kościół modlił się jednocześnie w intencji ludzkiego życia.
Również w naszej archidiecezji – poprzez to czuwanie obchodzone w łączności z
Ojcem Świętym – prosiliśmy o łaskę potrzebną do nawrócenia serc i
opowiedzieliśmy się za kulturą życia i miłości.
Faktycznie, godne potępienia praktyki aborcji i eutanazji oraz stosowanie tak
zwanej metody in vitro domagają się od nas stosownej odpowiedzi, czyli
spojrzenia na życie ludzkie w świetle Chrystusa, który "zniweczył śmierć, a na
życie i nieśmiertelność rzucił światło przez Ewangelię" (2 Tm 1, 10). Na Niego
wskazuje światło specjalnej świecy roratniej, uroczyście zapalonej w naszych
świątyniach podczas nabożeństwa na rzecz życia. Ta świeca symbolizuje Chrystusa
– "nowonarodzone dziecię" (por. Ap 12, 4), którego Smok pragnie pożreć, a
którego Kościół musi nieustannie przekazywać ludziom każdej epoki. Owa świeca
jest też symbolem każdego życia ludzkiego, zwłaszcza zaś życia istoty słabej i
zagrożonej, ponieważ – jak przypomina nam Sobór Watykański II – "Syn Boży przez
wcielenie swoje zjednoczył się jakoś z każdym człowiekiem". Właśnie w ludzkiej
naturze każdego z nas nieustannie objawia się Chrystus i ustanawia komunię z
nami, tak że – dokonywane w różnych formach – odrzucenie życia człowieka staje
się jednoznaczne z odrzuceniem samego Chrystusa (por. "Evangelium vitae", 104).
Dziecko nie jest częścią organizmu matki
3. Przed nami Adwent, czyli odpowiedni czas do ekspiacji za dzieci uśmiercone
przed narodzeniem i do modlitwy o nawrócenie tych rodziców, którzy nie chcieli
przyjąć nowego życia, lekarzy i pielęgniarek dokonujących aborcji oraz osób
namawiających do usunięcia dziecka.
Trzeba raz jeszcze przypomnieć, że w tym przypadku faktycznie niszczony jest
nowy człowiek. Wiemy przecież, że z punktu widzenia nauki można wyróżnić
ontogenezę, czyli rozwój osobniczy, rozpoczynający się w momencie zapłodnienia,
a kończący się wraz ze śmiercią, oraz filogenezę, czyli rozwój rodowy związany z
następstwem kolejnych pokoleń. Wszelkie inne ustalenia początku rozwoju
ludzkiego organizmu w sposób wygodny dla takiej czy innej ideologii są sprzeczne
nie tylko z naukami biologicznymi, ale również ze zdrowym rozsądkiem. Rozwój
organizmu zaczyna się bowiem zawsze w momencie zapłodnienia. Gdyby było inaczej,
nastąpiłaby przerwa w rozwoju osobniczym i dany gatunek przestałby istnieć, gdyż
nie byłoby ciągłości rozwoju następujących po sobie pokoleń. Tak więc embrion,
płód, noworodek, niemowlę, dziecko, dorosły i starzec to tylko określenia
poszczególnych biologicznych etapów dojrzewania człowieka.
Chociaż dziecko kształtuje się w łonie matki, jednak nie stanowi ono części jej
organizmu, tak jak np. jest nią jej ręka czy noga. Jest ono w niej, ale jest to
już drugi człowiek. Ponadto każde dziecko pochodzi nie tylko od rodziców, lecz i
od Boga. On bowiem stwarza bezpośrednio nieśmiertelny element tworzący
człowieka, który nazywamy duszą. W encyklice "Evangelium vitae" Jan Paweł II
mógł więc napisać: "Bezpośrednie i umyślne zabójstwo niewinnej istoty ludzkiej
jest zawsze aktem głęboko niemoralnym. (…) Bezpośrednie przerwanie ciąży, to
znaczy zamierzone jako cel czy jako środek, jest zawsze poważnym nieładem
moralnym, gdyż jest dobrowolnym zabójstwem niewinnej istoty ludzkiej" (EV, 57;
62).
"Ponieważ embrion powinien być uważany za osobę od chwili poczęcia, powinno się
bronić jego integralności, troszczyć się o niego i leczyć go w miarę możliwości
jak każdą inną istotę ludzką. Diagnostyka prenatalna jest moralnie dozwolona,
jeśli 'szanuje życie oraz integralność embrionu i płodu ludzkiego, dąży do jego
ochrony albo do jego indywidualnego leczenia. Sprzeciwia się natomiast prawu
moralnemu wtedy, gdy w zależności od wyników prowadzi do przerwania ciąży.
Diagnostyka nie powinna pociągać za sobą wyroku śmierci’" ("Donum vitae", I, 2;
Katechizm Kościoła Katolickiego, 2274).
Święty Klemens z Aleksandrii w swoim dziele "Kobierce" (ok. 200 r.) stwierdził:
"Jakież usprawiedliwienie znajdzie usunięcie ludzkiego dziecka? Raczej w ogóle
nie powinien się żenić ten, kto nie chce posiadać potomstwa, niżby z
nieumiarkowanego pożądania rozkoszy miał się stać dzieciobójcą" (II, 93, 1).
In vitro deptaniem godności człowieka
4. Adwent stwarza dla nas także okazję, by przebłagać Boga za grzechy in vitro,
czyli za deptanie godności ludzkiej, za selektywną aborcję, tj. zniszczenie
wielu dzieci w stanie embrionalnym, a także za lekarzy stosujących tę metodę.
Jest to też czas modlitwy wstawienniczej za małżeństwa, które borykają się z
problemem niepłodności.
Używanie zarodków do zapładniania in vitro to używanie organizmów żywych, które
w przypadku nieudanej implantacji giną. Zarodek zamrożony jest również
organizmem żywym, czego dowodem jest właśnie udana implantacja w organizmie
matki. Niestety, w procesie in vitro zarodek jest traktowany, jak gdyby był
przedmiotem, a nie żywym organizmem mającym już cały materiał genetyczny
pozwalający na wykształcenie się dziecka. Tak więc osoby przeprowadzające
zapłodnienia in vitro, a także decydujące o kształcie stosownej ustawy, winny
sobie zdawać sprawę z tego, że w tej technice reprodukcji mamy do czynienia z
żywymi ludzkimi organizmami.
"’Niektóre próby interwencji w dziedzictwo chromosomowe lub genetyczne nie mają
charakteru leczniczego, lecz zmierzają do wytwarzania istot ludzkich o
określonej płci lub innych wcześniej ustalonych właściwościach. Manipulacje te
sprzeciwiają się również godności osobowej istoty ludzkiej, jej integralności i
tożsamości’, jedynej, niepowtarzalnej" ("Donum vitae", I, 6; Katechizm Kościoła
Katolickiego, 2275).
Potrzebujemy adwentowego światła, tym bardziej że głosy osób – naukowców i
znawców zagadnienia, w tym genetyków i neonatologów, którzy publicznie
wypowiedzieli się w sprawie zapłodnienia in vitro, ukazując pełną prawdę o tym
procederze – wywołały prawdziwą histerię w prasie. Kilkuset wybitnych naukowców,
sygnatariuszy listu przeciwko tej metodzie, skierowanego do parlamentarzystów,
określono mianem "ciemnogrodu". W rzeczywistości zaś – w zamian za ich odważne
świadczenie o prawdzie o ludzkim życiu – należy im się nasza serdeczna
wdzięczność. Z punktu widzenia nauki nie ulega bowiem żadnej wątpliwości, że z
ludzkiego embrionu może urodzić się tylko człowiek i dlatego nie może on
podlegać żadnym eksperymentom, w tym także metodzie in vitro.
Realizm nauczania Kościoła w sprawach małżeństwa i rodziny
5. Adwent to również czas dziękczynienia Stwórcy za dar życia. To czas, w którym
modlimy się o poszanowanie tego daru przez małżeństwa i rodziny. Bez rodziny nie
ma dzieci, nadziei ani przyszłości.
W Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy: "Rodzina jest podstawową komórką
życia społecznego. Jest naturalną społecznością, w której mężczyzna i kobieta są
wezwani do daru z siebie w miłości i do przekazywania życia. Autorytet, stałość
i życie w związkach rodzinnych stanowią podstawy wolności, bezpieczeństwa i
braterstwa w społeczeństwie" (KKK, 2207). Dziecko – z kolei – jest Bożym
błogosławieństwem. Przemienia ono męża i żonę w ojca i matkę. Oboje oni
"wychodzą z siebie" i wyrażają się w osobie, która choć jest owocem ich miłości,
wychodzi poza nich.
Potrzebujemy adwentowego światła, ponieważ ci sami wierni, którzy uczestniczą we
Mszy Świętej, nie zgadzają się nieraz z nauką Kościoła o małżeństwie, rodzinie,
czystości i płodności. Zwykle nie rozumieją oni piękna i realizmu nauczania
Kościoła w sprawach małżeństwa i rodziny. Sądzą, że to, co proponuje Kościół,
jest przestarzałe lub że przeszkadza w ich szczęściu. Próbują żyć po omacku, na
próbę. Z czasem stają się coraz bardziej rozczarowani swoim życiem poza
małżeństwem lub w jakichś imitacjach małżeństwa. Dopiero znacznie później – gdy
sami zaczną cierpieć lub gdy zadadzą cierpienie innym – zaczynają żałować, że
nie kierowali się nauczaniem Kościoła.
Ale istnieją również piękne małżeństwa i rodziny, które zachwycają się Bogiem i
sobą nawzajem, szanują dar życia, komunikują miłość na co dzień. Czują się
odpowiedzialni za życie swoich dzieci i za ich rozwój fizyczny, umysłowy,
uczuciowy, społeczny i religijny. Istnieją rodziny piękne w swej normalności,
pełne wzajemnej miłości, troski, czułości, cierpliwości, które razem się modlą,
razem idą do kościoła, razem świętują niedziele. To ludzie, którzy wiedzą, czego
chcą. Oni też mają swoje słabości, ale się im nie poddają.
Konieczność wprowadzenia polityki prorodzinnej
Jako pierwotna komórka społeczeństwa rodzina ma prawo oczekiwać wszelkiej pomocy
od państwa, aby móc wypełniać właściwą sobie misję. Potrzeba ponadto stworzenia
sensownej polityki rodzinnej w naszej Ojczyźnie. Jeśli nie zostanie wprowadzony
system polityki prorodzinnej, grozi nam pogłębiający się kryzys rodziny. W ślad
za nim pojawi się kryzys demograficzny, który pociągnie za sobą również kryzys
gospodarczy. Wszystkie te sfery życia społecznego bowiem współistnieją ze sobą
jak system "naczyń połączonych".
6. Na koniec życzę Wam wszystkim, Drodzy Siostry i Bracia wchodzący w pełną
pięknego oczekiwania atmosferę Adwentu, abyście mogli dojrzale przeżyć
rozpoczynający się właśnie zbawienny czas. Niech w tym błogosławionym okresie
towarzyszy Wam modlitwa Ojca Świętego Jana Pawła II z encykliki Ewangelia życia:
"O Maryjo, Jutrzenko nowego świata, Matko żyjących, Tobie zawierzamy sprawę
życia: spójrz, o Matko, na niezliczone rzesze dzieci, którym nie pozwala się
przyjść na świat, ubogich, którzy zmagają się z trudnościami życia, mężczyzn i
kobiet – ofiary nieludzkiej przemocy, starców i chorych zabitych przez
obojętność albo fałszywą litość. Spraw, aby wszyscy wierzący w Twojego Syna
potrafili otwarcie i z miłością głosić ludziom naszej epoki Ewangelię życia.
Wyjednaj im łaskę przyjęcia jej jako zawsze nowego daru, radość wysławiania jej
z wdzięcznością w całym życiu oraz odwagę czynnego i wytrwałego świadczenia o
niej, aby mogli budować, wraz ze wszystkimi ludźmi dobrej woli, cywilizację
prawdy i miłości na cześć i chwałę Boga Stwórcy, który miłuje życie"
("Evangelium vitae", 105).
Na owocne przeżywanie Adwentu wszystkim i każdemu z Was z osobna z serca
błogosławię!
+ Stanisław Gądecki
Arcybiskup Metropolita Poznański
Śródtytuły pochodzą od redakcji.
