Rosja gra Katyniem
"Siedemdziesiąt lat temu rozstrzelano tysiące polskich obywateli" – w ten
sposób rozpoczyna się uchwała rosyjskiej Dumy Państwowej w sprawie zbrodni
katyńskiej. Dokument, pozbawiony jakiegokolwiek znaczenia prawnoformalnego,
relatywizuje komunistyczną zbrodnię sowieckiego państwa, zestawiając mord na
polskich oficerach z komunistycznymi represjami wobec obywateli ZSRS. W tekście
nie pada ani razu słowo "oficer". Nie ma też liczby polskich jeńców wojennych
zamordowanych w Katyniu.
Za uchwałą opowiedziało się 342 deputowanych, przy 57 głosach przeciwko. – To
niełatwa decyzja. To chwila prawdy dla każdego z nas – powiedział przewodniczący
Komisji Spraw Zagranicznych Dumy Konstantin Kosaczow, przedstawiając projekt
uchwały "O tragedii katyńskiej i jej ofiarach". Dodał, że jej przyjęcie będzie
"kolejnym krokiem na drodze pojednania z Polakami". W dokumencie stwierdza się,
że mordy na Polakach na terenie Związku Sowieckiego podczas II wojny światowej
były "aktem przemocy ze strony totalitarnego państwa", i przyznaje, iż "zbrodnia
katyńska została dokonana z bezpośredniego rozkazu Stalina i innych radzieckich
przywódców". Wcześniej Duma odrzuciła wszystkie poprawki do uchwały, które
zgłosili deputowani z frakcji Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej
negujący odpowiedzialność Józefa Stalina i NKWD za mord na polskich oficerach
wiosną 1940 roku, przekonując, że Polaków rozstrzelali Niemcy jesienią roku
1941. Komuniści utrzymywali też, że dokumenty, na mocy których NKWD wymordowało
polskich jeńców wojennych, zostały sfałszowane. Domagając się wykreślenia
uchwały w sprawie Katynia z porządku dziennego obrad, lider KPRF Wiktor Iljuchin
argumentował, że przyjmując taki dokument, Duma "potwierdzi goebbelsowską wersję
zbrodni katyńskiej". – Próby wybielania Stalina są niedopuszczalne – podkreślił
Kosaczow, który ocenił, że komuniści poprzez swoje poprawki próbowali uczynić z
deputowanych "zakładników zbrodniczej polityki reżimu stalinowskiego".
W dokumencie są wyraźne próby umniejszenia wagi mordu katyńskiego, a nawet
robienia z Rosjan "cichych ofiar" poprzez podkreślanie, że także oni padli
ofiarą "zbrodni totalitaryzmu". "Nasze narody zapłaciły ogromną cenę za zbrodnie
totalitaryzmu. (…) Dzieląc smutek z polskim narodem, deputowani do Dumy
Państwowej pamiętają, że Katyń jest tragicznym miejscem również dla naszego
kraju. W dołach katyńskich spoczywają tysiące radzieckich obywateli" – czytamy w
dokumencie. W osłupienie wprawiają kolejne sformułowania, w których Rosjanie
rehabilitują się za Katyń, sugerując, że odkupili swoje winy, "wyzwalając"
Polskę (o tym, że zakuli ją w okowy komunizmu, nie ma już wzmianki).
"Osiągnięcie takiego rezultatu [nowy początek we wzajemnych relacjach – przyp.
red.] będzie najlepszym pomnikiem ofiar katyńskiej tragedii, które z
wyczerpującą oczywistością zrehabilitowała już sama historia,
żołnierzy-czerwonoarmistów poległych w Polsce i radzieckich żołnierzy, którzy
oddali życie za jej wyzwolenie spod hitlerowskiego nazizmu" – tak kończy się
uchwała.
Komentatorzy wskazują, że mamy do czynienia z podwójną grą polegającą na tym, że
w sprawach symbolicznych, emocjonalnych jest pewna gotowość do łatwych gestów.
Natomiast w tych dotyczących postulatów prawnych udostępnienia materiałów, które
mogłyby zdecydować o dalszym rozwoju aspektów procesowych tej sprawy, postępu
nie ma. Postawę Rosjan wyjaśnia córka jednego z zamordowanych przez NKWD
oficerów Witomiła Wołk-Jezierska, zauważając, że uchwała została przyjęta tuż po
tym, jak wraz z pozostałymi rodzinami ofiar Katynia wycofała propozycję ugody z
Rosją. W jej opinii, nie byłoby uchwały rosyjskiej Dumy dotyczącej zbrodni
katyńskiej, gdyby nie postępowanie rodzin ofiar NKWD przed Europejskim
Trybunałem Praw Człowieka. – To autorytet Trybunału przymusza rosyjskich
polityków do tego rodzaju posunięć – podkreśla. Jak dodaje pełnomocnik rodzin
ofiar zbrodni katyńskiej dr Ireneusz Kamiński, uchwała Dumy to gest polityczny,
który nie rodzi konsekwencji prawnych i nie ma bezpośredniego przełożenia na
sprawę skargi katyńskiej w trybunale strasburskim.
Trudno uchwałę potraktować inaczej niż próbę odwrócenia uwagi Polski i świata od
prawdziwego stanowiska Rosji w sprawie mordu katyńskiego. Zostało ono ujęte w
przedstawionej Europejskiemu Trybunałowi Praw Człowieka w Strasburgu odpowiedzi
na polskie stanowisko. Ma także stworzyć pozytywne tło dla grudniowej wizyty w
Polsce prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa. Pozostaje pytanie, czy nasz rząd
znowu nabierze się na tego typu grę, czy też poruszy problem mordu katyńskiego w
trakcie tej wizyty?
Marta Ziarnik
