Santo subito Pozyskiwał przyjaciół do służby Bogu i Kościołowi
Z księdzem kanonikiem Tadeuszem Bożełką, proboszczem parafii św.
Stanisława Kostki w Warszawie na Żoliborzu i kustoszem sanktuarium bł. ks.
Jerzego Popiełuszki, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Co łączyło dwóch wielkich Polaków – bł. ks. Jerzego Popiełuszkę i Sługę
Bożego Jana Pawła II?
– Zestawiając obok siebie te dwie postaci, trzeba liczyć się ze zrozumiałą
asymetrią. Chodzi mi o to, że Jan Paweł II był dla młodego ks. Jerzego duchowym
ojcem, mistrzem i nauczycielem. W swoich kazaniach podczas comiesięcznych Mszy
św. za Ojczyznę ks. Popiełuszko często odwoływał się do nauczania papieskiego,
cytując największego z rodu Polaków. Bardzo inspirujące było zestawienie tych
dwóch postaci wraz z ks. kard. Stefanem Wyszyńskim na plakacie ostatniego Dnia
Papieskiego – pod wspólnym hasłem "Odwaga świętości". To również nas, tutaj, w
sanktuarium bł. ks. Jerzego, zainspirowało do zorganizowania dnia skupienia pod
hasłem "Błogosławiony ks. Jerzy – odwaga świętości". Błogosławionego ks. Jerzego
i Sługę Bożego Jana Pawła II łączyła odwaga pozostawania świętymi w naszych
niełatwych czasach.
Obydwaj byli wielkimi patriotami, gotowymi oddać życie za Ojczyznę…
– Trzeba pamiętać, że formy okazywania patriotyzmu zależą od sytuacji, w której
przychodzi człowiekowi żyć i pracować. Tak było też w życiu i posłudze ks.
Jerzego i Jana Pawła II, którym przyszło stawiać czoła marksistowskiej ideologii
pragnącej oderwać ludzi od Boga oraz skrępować ich tęsknotę za prawdą i
wolnością. Obu nie zabrakło determinacji w tych zmaganiach o bardziej ludzki i
sprawiedliwy ład w świecie i w ojczystym domu. Patriotyzm był dla nich
powinnością zajęcia chrześcijańskiej postawy wobec znaków czasu i tych wyzwań,
których odzwierciedleniem było powstanie "Solidarności" i wewnętrznych przemian
aż po rok 1989. Jan Paweł II także w następnych latach uczył nas, że wolność,
jaką otrzymaliśmy, jest nie tylko dana, ale również zadana. Zachęcał do
podejmowania wysiłku wewnętrznej przemiany i kontroli sumienia, żeby wolność
była dla nas postawą, którą nie tylko manifestujemy na zewnątrz, ale którą
pielęgnujemy również w naszych sercach.
Na czym, zdaniem Księdza, polegała wyjątkowość Jana Pawła II?
– Słowa nie oddadzą w pełni tego, co czuje serce, wszakże mówimy o człowieku,
który przerastał swoją epokę. Ojciec Święty był wyjątkowy w wielu dziedzinach,
zważywszy na długość Jego pontyfikatu, podejmowane inicjatywy, projekty
duszpasterskie, które nie mają sobie równych. Był Papieżem wytyczającym
Kościołowi drogę w III Tysiąclecie – w duchu Soboru Watykańskiego II, Papieżem,
który zreformował struktury urzędów watykańskich. To również za Jego posługi
został promulgowany nowy kodeks prawa kanonicznego. Wreszcie Jan Paweł II
zaproponował rozszerzenie tajemnic modlitwy różańcowej, a także zawierzył świat
Bożemu Miłosierdziu. Przez ten długi i piękny pontyfikat dokonało się w Kościele
tak wiele wydarzeń, że trudno je wszystkie wymienić.
Proszę opowiedzieć o swoich spotkaniach z Ojcem Świętym?
– Spotkałem się bezpośrednio z Janem Pawłem II w 1998 r., w Sali Klementyńskiej
Pałacu Apostolskiego, podczas pielgrzymki młodzieży z kościoła akademickiego św.
Anny w Warszawie. Kiedy miałem przywilej uścisnąć i ucałować dłoń Papieża,
podziękowałem za Jego obecność i słowa wypowiedziane do młodych ludzi przed
kościołem św. Anny w 1979 r. podczas pamiętnego spotkania, na które młodzież
polska przybyła z krzyżami w dłoniach. Na co Papież z właściwą dla siebie
żartobliwą nutą zapytał, czy ci, którzy Go otaczają, to te same osoby, które
witały Go przed 19 laty.
Kim dla Księdza pozostaje Jan Paweł II?
– Podziwiam Go jako człowieka wielkiej odwagi, wielkiego zawierzenia, który
umiał łączyć wyrażaną w modlitwie prostotę dziecka Bożego z wielkimi wyzwaniami,
które podejmował jako teolog, myśliciel, filozof, biskup, kardynał czy Papież.
Myślę o Janie Pawle II jako o człowieku, który miał także niezwykłą umiejętność
pozyskiwania przyjaciół i współpracowników do wielkich zadań, jakie Opatrzność
przed Nim postawiła. Wreszcie myślę o Papieżu Polaku jako człowieku, który dał
nam prawo nie tylko do swojego życia, ale także do swojego odchodzenia z tego
świata. Tej ostatniej katechezy nigdy nie zapomnimy.
Dziękuję za rozmowę.
