Rosyjski narodowy długi weekend
Demagogia Putina zafundowała nam stracone cztery dni pracy – to ocena
jednego z opozycyjnych polityków. Od 2005 roku 4 listopada obchodzony jest w
Rosji jako Dzień Jedności Narodu. Święto zastąpiło rocznicę rewolucji
październikowej. Odtąd Rosjanie zamiast Lenina mają upamiętniać wyparcie wojsk
polskich z Moskwy w 1912 roku. W rzeczywistości obchodzą i dawne, i nowe święto.
Dzień uwolnienia od polskich najeźdźców ustanowił jeszcze car Michał Romanow
natychmiast po objęciu władzy po trwającej niecałe dwa lata obecności armii I
Rzeczypospolitej w stolicy. W rosyjskiej świadomości symbolizuje on zakończenie
okresu wojen, przewrotów i wielkiego, trwającego prawie pół wieku kryzysu (tzw.
Wielkiej Smuty). Święto zniesiono po rewolucji, a kiedy Władimir Putin je
przywrócił, nie miało wielu zwolenników. Rosjanie przyzwyczaili się już do
Święta Rewolucji (październikowej, ale z powodu różnicy pomiędzy kalendarzem
juliańskim i gregoriańskim obchodzonego 7 listopada), Partia Komunistyczna
protestowała i nadal organizuje obchody 4 listopada, a opozycjoniści i
niezależni komentatorzy zwracali uwagę na antypolski wydźwięk obchodów rocznicy.
Przywrócone przez Kreml święto chętnie natomiast obchodzą rosyjscy nacjonaliści.
Także wczoraj doszło do manifestacji radykalnych grup narodowców o wydźwięku
rasistowskim. Domagano się przede wszystkim usunięcia przybyszy z Azji i
Kaukazu, coraz bardziej widocznych w Moskwie i innych dużych miastach. "Rosja
naszym krajem, Moskwa naszym miastem!", "Wyzwolimy Rosję!" – skandowali
ultranacjonaliści, dla których zagrała rockowa grupa muzyczna "Kołowrat".
Prezydent Dmitrij Miedwiediew nie odwoływał się do retoryki radykałów, co
czasami czynił jego poprzednik. – Dzień Jedności Narodowej stał się świętem
wszystkich ludzi, którzy lubią i szanują nasz kraj, a także mówią po rosyjsku i
cenią rosyjską kulturę – powiedział. Podczas wydanego na Kremlu przyjęcia
wręczył odznaczenia państwowe kilkunastu cudzoziemcom zasłużonym w
popularyzowaniu rosyjskiej kultury i języka rosyjskiego w świecie. Byli wśród
nich znana francuska piosenkarka Mireille Mathieu, a także kilku urzędników i
artystów z Abchazji i Południowej Osetii, separatystycznych regionów Gruzji,
uznawanych przez Rosję za niepodległe państwa.
Rosjanie mają w swoim kalendarzu dużo dni wolnych. Już Nowy Rok obchodzi się
praktycznie do 6 stycznia (Boże Narodzenie we wschodnich obrządkach), w lutym
jest Dzień Obrońców Ojczyzny ku czci żołnierzy i kombatantów, następnie Dzień
Kobiet (8 marca), Święto Pracy (1 maja), Dzień Zwycięstwa (9 maja). Wreszcie 12
czerwca przypada Dzień Rosji na pamiątkę ogłoszenia niezależności Federacji
Rosyjskiej od Związku Sowieckiego. Listopadowy Dzień Jedności kończy tę serię,
chociaż spora część Rosjan traktuje dni 4-7 listopada jako jedno długie święto,
które w tym roku ma postać przedłużonego weekendu.
Wczorajszą rocznicę Rosyjska Cerkiew Prawosławna obchodziła jako Święto Ikony
Matki Bożej Kazańskiej, jedno z większych w kalendarzu liturgicznym. Otoczony
niezwykłą czcią przez wiernych wizerunek Bogurodzicy znalazł się po II wojnie
światowej na Zachodzie i trafił do Fatimy, a stamtąd do Watykanu. Cudowna ikona
przez jedenaście lat znajdowała się w prywatnej kaplicy Papieża Jana Pawła II, a
w 2004 roku została zwrócona Rosji i jest przechowywana w Soborze Zwiastowania w
Kazaniu. Patriarcha Moskwy i Wszechrusi Cyryl poświęcił z okazji wczorajszego
święta ikonę św. Mikołaja Cudotwórcy na Wieży Nikolskiej moskiewskiego Kremla,
zamurowaną w latach 30. ubiegłego wieku przez bolszewików i odkrytą wiosną tego
roku podczas prac restauratorskich.
Piotr Falkowski
