Jak zapobiegać owrzodzeniom

Z prof. dr. hab. n. med. Zbigniewem Rybakiem, specjalistą angiologiem
i chirurgiem naczyniowym z Akademii Medycznej we Wrocławiu, rozmawia Anna Zalech

Najczęściej owrzodzenia podudzi są następstwem przewlekłej niewydolności
żylnej i tętniczej. Czy owrzodzenia kończyn dolnych to częsty problem Polaków?

– To, że owrzodzenia goleni spowodowane są głównie chorobą żył, wynika z
powszechności tego schorzenia oraz z wieloletnich zaniedbań dotyczących wiedzy
na temat żylnej strony układu krążenia. Dotychczas znacznie więcej uwagi
poświęcano tętnicom, ich patologii i leczeniu. Na szczęście w ostatnim
dwudziestoleciu następuje poprawa w tym względzie, co znajduje odzwierciedlenie
w epidemiologii. Otóż w latach siedemdziesiątych XX wieku owrzodzeń żylnych
odnotowywano około 80 proc., natomiast dzisiaj jest ich około 52 procent.
Tętnicze rany przewlekłe to około 15 procent. Z kolei ilość cukrzycowego
pochodzenia ran stale wzrasta. Jest to wynik wzrastającej liczby chorych na
cukrzycę.

Dlaczego tak się dzieje? Co jest głównym powodem tego, że dochodzi do
owrzodzeń?

– Istotą rany przewlekłej, bo tylko takie rany stwarzają trudności w leczeniu,
są zaburzone procesy naprawcze. Zaburzenia te mogą mieć charakter miejscowy, ale
też ogólny, wynikający z chorób towarzyszących.
W chorobie żylnej zawsze mamy problem uszkodzonych zastawek. Może to dotyczyć
żył głębokich, powierzchownych lub przeszywających. Stan taki doprowadza do
zaburzeń w cyrkulacji krwi polegających na zastoju krwi w miejscu chorym.
Prowadzi to do utrudnienia wymiany gazowej i metabolicznej w tkankach,
zapoczątkowuje przewlekły proces zapalny, zaburza proces krzepnięcia krwi w
kierunku tworzenia się zakrzepów i jednocześnie osłabia własne mechanizmy
rozpuszczające zmiany zakrzepowe. Zmianom tym towarzyszy rozregulowanie
mechanizmów immunologicznych.
Wszystkie wyżej wymienione zjawiska w krótkim czasie doprowadzają do powstania
rany, niezwykle trudnej w gojeniu.
W przypadku tętnic problemem są naczynia bardzo zwężone lub całkowicie zamknięte
przez materiał zatorowy lub proces miażdżycowy. W tym przypadku odpływ krwi jest
prawidłowy, natomiast brak jest dostatecznego napływu krwi bogatej w tlen i
produkty odżywcze. W cukrzycy istotne są zmiany w naczyniach kapilarnych, które
są pozwężane i pozamykane. Dodatkowo dochodzi do zaburzeń czucia wskutek
uszkodzenia nerwów obwodowych.

Co jest główną przyczyną chorób żył lub tętnic?
– Przyczyną chorób żył lub tętnic są najczęściej predyspozycje rodzinne,
genetyczne, ale w wielu wypadkach nieprawidłowe zachowania przyspieszają moment
ujawnienia schorzenia i mają negatywny wpływ na jego przebieg. Mam tu na myśli
nadwagę, brak ruchu, palenie tytoniu, nadużywanie alkoholu, stresujący charakter
pracy, brak odpowiedniej ilości snu i odpoczynku.

Owrzodzenia podudzi powodują przewlekły ból. Na czym polega ich leczenie i
ile trwa proces gojenia się tych ran?

– Rana przewlekła nie ulega zagojeniu wcześniej niż po trzech miesiącach
prawidłowego jej leczenia. A z prawidłowym leczeniem bywa bardzo różnie. Często
brak fachowej wiedzy w tym zakresie może spowodować więcej szkody niż pożytku.
Dlatego też należy kierować się do specjalistów znających się na leczeniu ran. W
pierwszej kolejności winni to być angiolodzy, którzy we współpracy z innymi
specjalistami są w stanie właściwie poprowadzić proces leczenia. Jeżeli
prawidłowo leczona rana nie ulega zmniejszeniu o 50 proc. w ciągu sześciu
tygodni, można podejrzewać zaburzenie procesów biochemicznych w komórkach
odpowiedzialnych za gojenie i wtedy należy rozważyć przeszczep skóry lub
zastosowanie opatrunków biologicznych wytwarzanych na bazie hodowli zdrowych
ludzkich komórek.
Podstawową sprawą jest jednak postawienie diagnozy, co doprowadziło do powstania
rany, i w pierwszej kolejności próba usunięcia czynnika sprawczego.

Jak wygląda w Polsce sytuacja ludzi cierpiących na owrzodzenia żylne i
tętnicze?

– Chory z raną nie wzbudza wielkiego zainteresowania większości lekarzy,
zwłaszcza gdy jest to rana zaniedbana i źle leczona w przeszłości. Nie mamy w
naszym kraju zbyt wielu ośrodków zajmujących się leczeniem ran, ale na szczęście
– dzięki powstałemu przed siedmioma laty Towarzystwu Leczenia Ran – wiedza z
zakresu ran trudnych i możliwości ich leczenia przebija się powoli do
świadomości lekarzy, pielęgniarek i decydentów odpowiedzialnych za podział
środków finansowych. Bardzo dużo w tym zakresie robią społeczne organizacje
kościelne, takie jak Caritas w Opolu czy Ekumeniczne Centrum Pomocy we
Wrocławiu. Wymieniam te dwie organizacje, bo o nich dużo wiem. Jest ich jednak
zapewne więcej.
W Europie Zachodniej powstają organizacje samopomocy, które zrzeszają chorych z
ranami w kluby. Tam się spotykają, wymieniają doświadczenia i pomagają sobie
wzajemnie.
Coraz większą rolę w leczeniu ran odgrywają przeszkolone pielęgniarki, które
dojeżdżają do chorego do domu i na miejscu monitorują sytuację. Jest to o wiele
tańszy sposób leczenia niż hospitalizacja. Jeżeli ta ostatnia jest potrzebna, to
winna sprowadzać się do krótkoterminowego pobytu.
Ludzie z ranami trudnymi w gojeniu to najczęściej osoby w podeszłym wieku,
obarczone dodatkowymi schorzeniami, często samotne i niezamożne. Reasumując – są
to osoby wymagające wsparcia rodziny lub ludzi życzliwych, wolontariuszy.

Co jest najważniejsze w zapobieganiu owrzodzeniom kończyn dolnych?
– Najważniejsza jest świadomość, że zdrowie jest najwyższym dobrem i należy o
nie dbać nie tylko okazjonalnie, gdy zaczynamy odczuwać ból, lecz zawsze – przez
całe życie. Każde urządzenie wymaga systematycznego przeglądu, tym bardziej
człowiek, choć jest to "maszyna" niemalże doskonała.
Aby mieć wiedzę, trzeba jej poszukiwać. Dzisiaj, w dobie internetu, zdobywanie
wiedzy jest bardzo ułatwione, zatem trzeba z tego narzędzia korzystać. Należy
szukać dobrych specjalistów z referencjami, tak jak się szuka dobrego mechanika
czy glazurnika. Najwyższy czas przestać traktować lekarza jako wyzyskiwacza
ludzi schorowanych i biednych, bo takie postrzeganie jest krzywdzące. Za dobrze
wykonaną pracę każdemu należy się zapłata i o tym pamiętajmy.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj