Pełzająca rewolucja

Lewica, utraciwszy dawne cele, dziś walczy przede wszystkim o tzw. równe
prawa gejów i lesbijek. Niezmiennie forsuje model Polski jako kraju, który
powinien zalegalizować związki cywilne osób tej samej płci. Każdy głos krytyki
wobec środowisk homoaktywistów wywołuje burzę. Tymczasem Polacy nie zamierzają
uznać homoseksualizmu za normę. Badanie CBOS przeprowadzone w 2008 r. na
reprezentatywnej próbie losowej 1116 dorosłych mieszkańców Polski wskazało, że
tylko 8 proc. Polaków uznaje homoseksualizm za zjawisko normalne.

Największy sprzeciw ankietowanych wzbudziła możliwość adoptowania dzieci przez
homoseksualistów – 80 proc. badanych nie zgadza się na to. Według sondażu CBOS,
66 proc. Polaków odnosi się niechętnie do homoseksualizmu, co czwarty
ankietowany (25 proc.) sądzi, że społeczeństwo jest w tej sprawie obojętne, a
bardzo nieliczni – 1 proc. – mają życzliwe nastawienie do zjawiska.
Te dane spędzają sen z oczu politykom lewicy. Ich niepokój podzielają media
szerokiego nurtu. Jednak jako że temat ten w Polsce jest wciąż drażliwy, więc
kreowanie zmiany opinii Polaków w tej sprawie odbywa się w białych rękawiczkach.
Rzecz wymaga jeszcze wielu lat żmudnego i wytrwałego medialnego prania mózgu. Na
razie "obrabia" się temat, pisząc ogólnie o sprawach "płci" – najlepiej o życiu
seksualnym Polaków. Wnioski płynące z takich tekstów są jednoznaczne: życie
intymne Polaków jest "mało wyszukane", "monotonne", "nudne" itd. W porównaniu z
innymi narodami jesteśmy konserwatywni, zakłamani i nie mamy wystarczająco
dużych potrzeb. I tu jest miejsce na przedstawianie, jak się te sprawy mają w
Europie Zachodniej czy w USA. A tam zawsze jest kolorowo i "różnorodnie".
Szczególnie chętnie zagląda Polakom do alkowy polska wersja tygodnika
"Newsweek", "Dziennik. Gazeta Prawna", "Gazeta Wyborcza".

Efekt domina

W wielu państwach Unii pary homoseksualistów i lesbijek już rejestrują swoje
związki w urzędach stanu cywilnego. Parlament Europejski 14 lipca 2005 r.
przyjął (stosunkiem głosów: 360 za, 272 przeciw, 20 się wstrzymało) dyrektywę
zobowiązującą wszystkie państwa członkowskie UE do uznawania prawnego statusu
związków homoseksualnych, nawet jeśli w danym kraju nie są one zalegalizowane.
Zarejestrowane "związki partnerskie" w urzędzie stanu cywilnego w niektórych
krajach mają wszystkie prawa przysługujące małżeństwom, np. w Wielkiej Brytanii.
W Europie rejestracja związków homoseksualnych jest możliwa w: Danii (1989),
Szwecji (1995), Islandii (1996), Francji (1999), Niemczech (2001), Finlandii
(2002), Portugalii (2001), Luksemburgu (2004), Wielkiej Brytanii (2005),
Słowenii (2005), Andorze (2005), Czechach (2006), Szwajcarii (2007), Węgrzech
(2009) – od 1 stycznia 2010 r. w Austrii. 1 lipca 2010 r. ustawa o związkach
partnerskich została przyjęta przez parlament Irlandii i ma wejść w życie od
początku roku 2011.
W Niemczech legalizacja związków partnerskich jest dopuszczalna od 1 sierpnia
2001 roku. Stało się to możliwe na mocy ustawy uchwalonej przez Bundestag w 2000
roku. Trybunał Konstytucyjny w Karlsruhe oddalił (większością głosów 5 do 3)
wniosek Bawarii i Saksonii – landy te chciały wstrzymać wejście w życie
upragnionej przez homoseksualistów ustawy.
Pod koniec 2001 r. francuski parlament zajął się ustawą o Pakcie Solidarności
Społecznej (w skrócie: PACS). Wnioskodawcy żądali, by PACS uprawniał m.in. do
adoptowania dzieci i do wspólnego opodatkowania dochodów. Dwóch francuskich
parlamentarzystów z partii socjalistycznej zaproponowało, by PACS był zawierany
przed urzędnikiem stanu cywilnego (a nie w biurze notarialnym, jak inne umowy) i
by uprawniał – podobnie jak w przypadku małżeństwa – do składania wspólnej
deklaracji podatkowej i adoptowania dzieci. Po dwu latach obowiązywania tej
ustawy zarejestrowano we Francji blisko 44 tys. homoseksualnych związków.
Jeszcze przed jej uchwaleniem francuscy biskupi ostrzegali przed skutkami
ewentualnej adopcji dzieci przez pary homoseksualne.
Umarła na zawsze stara, katolicka Irlandia – mówił w Warszawie w 2001 r. o.
David Sullivan, Irlandczyk, rektor seminarium Zgromadzenia Ojców Białych w
Lublinie. Dziś w parafiach pod Dublinem zaledwie 7-9 proc. wiernych uczestniczy
w niedzielnej Mszy Świętej. Zdaniem o. Sullivana, śmierć starej Irlandii łączy
się m.in. z tym, że wiara przestała być wyznacznikiem narodowości. Nastąpił
szybki rozwój miast, w których Kościół ma coraz mniejszą siłę oddziaływania.
Ojciec Sullivan podkreśla, że podobnie jak w Polsce, w Irlandii wieś pozostała
tradycyjna, ale w miastach przeważają wpływy liberalne. Na sytuację w Irlandii
wpływa także kryzys religijności w Wielkiej Brytanii i innych państwach Unii
Europejskiej, które coraz szerzej aprobują antykoncepcję, rozwody i związki
homoseksualne. – Religię uznaje się za sprawę prywatną: kiedyś Kościół był
sumieniem narodu, dziś każdy powołuje się na własne sumienie – mówił o.
Sullivan.

Napaści na Ojca Świętego

To, na co u nas nie waży się nawet skrajna lewica, jest już możliwe w Holandii.
W lipcu 2000 r. do prokuratury w Amsterdamie wpłynęła skarga holenderskich
gejów, którzy oskarżyli Jana Pawła II o dyskryminacyjne wypowiedzi na temat
homoseksualistów. "Akt oskarżenia" był reakcją na wystąpienie Papieża, który
powiedział na placu Świętego Piotra, że parada homoseksualistów w Rzymie (z
powodu której w rejonie Koloseum nie mogła się odbyć Droga Krzyżowa polskiej
Pielgrzymki Narodowej) znieważa i obraża wartości chrześcijańskie. Ojciec Święty
podkreślił, że Kościół uznaje homoseksualizm za sprzeczny z prawem natury, i
wyraził smutek z powodu znieważenia Wielkiego Jubileuszu roku 2000 w mieście,
które jest tak drogie sercom katolików całego świata. Holenderscy
homoseksualiści uznali, iż mogą tę wypowiedź przedstawić jako zachętę do
nienawiści i dyskryminacji skierowanej przeciw "określonym grupom ludności".
Henk Kroi, redaktor dwutygodnika holenderskich homoseksualistów, przyznał, że
szanse pociągnięcia Papieża do odpowiedzialności są "nikłe", ale podkreślał
symboliczną wymowę skargi. Każdy, kto ma pojęcie o public relation, wie, że aby
wymusić zmiany w myśleniu całych społeczeństw, należy najpierw aranżować tzw.
akcje symboliczne. Tak więc ścieżki zostały przetarte… Zresztą Holendrzy,
podobnie jak Niemcy i Francuzi, nie byli zdziwieni oskarżeniami wobec Ojca
Świętego. Większość czołowych dzienników Italii skrytykowała wypowiedź Jana
Pawła II.
We Włoszech Gay Pride zbiegały się niejednokrotnie z uroczystościami
religijnymi. W 2000 r. organizatorzy homoseksualnych parad wyznaczyli sobie
spotkanie w Rzymie podczas obchodów Wielkiego Jubileuszu. W kolejnym roku
harcowali w Padwie w czasie uroczystości ku czci patrona miasta św. Antoniego
(od 1 do 13 czerwca). Głosem komunistycznych deputowanych ruch gejów oznajmił w
parlamencie, że mimo protestów włoskich katolików nie przesunie terminu swej
imprezy. Wiceminister spraw wewnętrznych Alfredo Mantovano oświadczył, że
rozumie zastrzeżenia przeciwników gejowskiej manifestacji, a burmistrz Padwy
podjął się "misji pojednawczej".

Geje pod ochroną

Z włoskimi katolikami i ich słusznym świętym oburzeniem nikt się specjalnie nie
liczył, a gejowska impreza odbyła się z poparciem wielu polityków oraz przy
pokornej i pełnej zachwytu asyście mediów. Wprawdzie burmistrz Rzymu, który
początkowo objął patronat nad imprezą homoseksualistów, wycofał swoje poparcie i
zaapelował o szacunek dla katolickich pielgrzymów, ale w gejowskiej paradzie
wzięła udział minister ds. równego statusu. Na nic zdały się apele i protesty
włoskiej prawicy oraz demonstracje Forza Nuova i organizacji katolickich.
Możemy być pewni, że jeśli w Polsce nie będziemy ostro sprzeciwiać się
traktowaniu homoseksualizmu jako dozwolonej "preferencji seksualnej",
homoaktywiści będą zdobywać kolejne przyczółki. Dlatego ostrożnie z umizgami w
stronę lewicy. Nie miejmy złudzeń. Napieralski, Kalisz i Senyszyn nie mogą się
doczekać, kiedy zameldują swoim europejskim towarzyszom, że "związek bratni"
umacnia swoje szeregi także w kraju nad Wisłą. Bo "dziś niczym, jutro wszystkim
my!".
Dr Hanna Karp jest medioznawcą i religiologiem, wykładowcą w Wyższej Szkole
Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu.

Dr Hanna Karp

drukuj