Ryba i naciski
Po raz kolejny przed sejmową komisją śledczą – od prawie trzech lat
poszukującą nacisków na służby, które mieli wywierać członkowie poprzedniego
rządu – stanął Piotr Ryba. Już zdążył zostać nieprawomocnie skazany na karę
więzienia w związku z udziałem w aferze gruntowej. Zeznał, że podczas rządów
poprzedniej ekipy był nakłaniany, aby w zamian za wypuszczenie na wolność złożył
zeznania, które obciążałyby byłego ministra rolnictwa Andrzeja Leppera.
Piotr Ryba przesłuchany w marcu przed śledczymi ponownie pojawił się w lipcu.
Wtedy jednak nie towarzyszył mu pełnomocnik i przesłuchanie na jego prośbę
przełożono. Tym razem stawił się przed śledczymi już z prawnikiem. Ryba to jeden
z bohaterów afery gruntowej w ministerstwie rolnictwa. W sierpniu ubiegłego roku
w związku z aferą gruntową został skazany za płatną protekcję na 2,5 roku
więzienia. Wraz z Andrzejem K., powołując się na wpływy w ministerstwie
rolnictwa, na czele którego stał Andrzej Lepper, miał obiecywać w zamian za 2,7
mln zł załatwienie odrolnienia ziemi na Mazurach. Część łapówki miała zostać
przekazana Andrzejowi Lepperowi. Jednak w wyniku apelacji sąd okręgowy uchylił
wyrok w maju, a sprawa została skierowana do ponownego rozpatrzenia przez sąd
pierwszej instancji.
Ryba jako osoba zamieszana w aferę może być istotnym świadkiem dla śledczych z
Platformy, którzy usilnie szukają jakichś kwitów na byłego ministra
sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę i byłego szefa Centralnego Biura
Antykorupcyjnego Mariusza Kamińskiego.
Piotr Ryba powtarzał swoje zeznania z marca tego roku. Zeznał wczoraj m.in., że
po aresztowaniu go w 2007 r. proponowano mu w prokuraturze i CBA, aby "ratował
siebie" i w zamian za wolność złożył zeznania obciążające ministra rolnictwa
Andrzeja Leppera, któremu "i tak nic już nie pomoże".
Stwierdził, że wprost otrzymał propozycję, że jeśli "dobrze zezna", to wyjdzie
na wolność. Powtórzył ponadto, że był przekonywany do obciążenia także innych
polityków: Jerzego Szmajdzińskiego i Grzegorza Schetyny.
Ryba zeznał m.in., iż przez rok przebywał w areszcie w wyniku fałszywych zeznań,
które miało przeciw niemu fabrykować Centralne Biuro Antykorupcyjne. Uważa, że
zeznania przeciw niemu były kupowane za pieniądze, a prokurator – jak stwierdził
– "wiedział, że były to sfałszowane dokumenty".
Wiarygodność świadka starała się zweryfikować Marzena Wróbel (PiS), która
zauważyła, że Ryba stał się ostatnio dla śledczych z PO wręcz autorytetem.
Dopytywała, czy obecnie ma on w jakichś sprawach postawione zarzuty. Można
bowiem spekulować, iż licząc na to, że dzięki temu w jakiś sposób uratuje skórę,
może próbować zeznawać po myśli śledczych z ekipy rządzącej. Ryba zeznał, iż
oprócz zarzutów w związku z aferą gruntową, w której sam czuje się poszkodowany,
toczą się przeciwko niemu we Wrocławiu dwie inne sprawy.
Artur Kowalski
