Cenę podyktuje kryzys

Rząd PO – PSL rozpoczął nowy etap wyprzedaży majątku Skarbu Państwa:
państwowe spółki, nawet dysponujące pokaźnym majątkiem ruchomym i
nieruchomym, będzie można oferować na aukcjach, rynkach alternatywnych i
platformach transakcyjnych w cenie niższej od ich wartości księgowej. Regułą
jest, że kto sprzedaje majątek w kryzysie, oddaje go za symboliczną złotówkę.

Rada Ministrów przyjęła projekt nowelizacji ustawy o komercjalizacji i
prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych, który ma radykalnie przyspieszyć
wyprzedaż resztek majątku Skarbu Państwa. Nowością w ustawie jest zapis, że
państwowe spółki, nawet dysponujące pokaźnym majątkiem ruchomym i
nieruchomościami, będzie można oferować na aukcjach po cenie wywoławczej niższej
od ich wartości księgowej. Minister skarbu nie będzie musiał także zlecać
profesjonalnym zewnętrznym firmom analizy sytuacji prawnej spółki i jej
wyceny. Będzie mógł o tym decydować samodzielnie, z pomocą urzędników
resortu.
– Przypomina to pierwsze lata transformacji, gdy rozbudowane państwowe molochy
wraz z gruntami, a nawet osiedlami pracowniczymi, oddawane były w ręce nabywców
za równowartość… rocznej sprzedaży – komentuje Janusz Szewczak, główny
ekonomista SKOK. Zasada prywatyzacji majątku państwowego nawet za symboliczną
złotówkę była sztandarowym hasłem Kongresu Liberalno-Demokratycznego, którego
przedstawiciele dziś zasilają szeregi rządzącej PO.
– W żadnym z pozostałych trybów prywatyzacji nie występuje ograniczenie w
postaci związania wyceną księgową. Brakuje merytorycznych przesłanek dla
jego utrzymania w odniesieniu do aukcji – twierdzi Ministerstwo Skarbu Państwa,
do którego zwróciliśmy się z zapytaniem w tej sprawie.
Zniesienie konieczności ustalania ceny wywoławczej na poziomie nie niższym niż
wartość księgowa jest podyktowane, według resortu, warunkami rynkowymi
natury makroekonomicznej (słaby popyt na rynku spowodowany kryzysem) i
mikroekonomicznej, tj. stanem i funkcjonowaniem samych spółek. Wycena księgowa
jest, jak napisano w odpowiedzi, "historyczną wyceną ewidencyjną".
A to nie to samo, co aktualna, rzeczywista wartość spółki wyrażona w możliwej
do uzyskania cenie. Wartość księgowa nie uwzględnia takich czynników wpływających
na cenę, jak popyt i podaż na rynku – podkreśla resort.
– Ustalenie ceny wywoławczej poniżej wartości księgowej w obrocie pierwotnym
to ryzykowne rozwiązanie, które może spowodować, że faktycznym
beneficjentem transakcji będzie nabywca, a nie Skarb Państwa. Regułą jest,
że w obrocie pierwotnym cenę ustala się na podstawie wartości księgowej
przedsiębiorstwa – twierdzi ekspert związany do niedawna z Komisją Papierów
Wartościowych i Giełd (KPWiG), zastrzegając anonimowość. – Niższa cena wyjściowa
może mieć zastosowanie tylko wyjątkowo, gdy w aktualnych warunkach rynkowych
na spółkę nie ma nabywców, a odłożenie prywatyzacji na później może
spowodować trwałe obniżenie jej wartości – podkreśla.

Co pójdzie pod młotek?

Nowe zasady wyceny mają się odnosić, jak napisał resort Skarbu Państwa, do
"spółek infrastrukturalnych, kapitałochłonnych o znacznym wolumenie środków
trwałych i tym samym nieadekwatnym znaczeniu nadmiernego nieoperacyjnego, najczęściej
niezbywalnego na rynku skumulowania zasobów", czyli – przekładając na
zrozumiały język – chodzi o spółki świadczące usługi, np. transportowe, z
dużym majątkiem, którego nie wykorzystują z zyskiem. Poniżej wartości księgowej
na potrzeby aukcji będzie wyceniana także "duża grupa spółek, których
pozycja rynkowa uległa istotnej deprecjacji bądź ją całkowicie utraciła
bez realnej możliwości restytucji", czyli tych, które pogrążył
kryzys.
– W niektórych przypadkach wynikająca z oszacowania wartości przedsiębiorstwa
wartość akcji/udziałów tych spółek jest niższa od ich wartości księgowej,
co uniemożliwia w obecnym stanie prawnym sprzedaż tych akcji/udziałów w
trybie aukcji – twierdzi resort skarbu. Zamiast przyjmowania wartości księgowej
– wycena będzie weryfikowana "innymi niemajątkowymi metodami bądź też
metodą likwidacyjną w formule przymusowej", podał resort.
Zapytaliśmy, czy niekorzystne aktualnie ceny rynkowe nie powinny skłaniać
raczej ministra skarbu do wstrzymania się z prywatyzacją spółek skarbowych
do momentu poprawy koniunktury. – Minister skarbu konsekwentnie realizuje zasadę
sprzedaży za dobrą cenę, a nie za wszelką cenę. Od początku realizacji
Planu Prywatyzacji w kilkudziesięciu przypadkach podejmowana była decyzja o
odstąpieniu od prywatyzacji, właśnie dlatego, że cena zaoferowana przez
potencjalnych inwestorów była dla nas niesatysfakcjonująca – zapewnił Piotr
Koszewski z biura prasowego MSP. – Prywatyzacja, a zatem nowy inwestor, zastrzyk
pieniędzy oraz nowe know-how to dla wielu spółek jedyna szansa, żeby realnie
konkurować na rynku, a niejednokrotnie, żeby się na nim utrzymać – dodał.

Nie tylko na GPW

Rząd chce się szybko pozbyć małych spółek skarbowych, których nie opłaca
się wprowadzać na giełdę oraz skarbowych pakietów akcji w spółkach już
sprywatyzowanych, dzięki którym zachowywał wgląd w to, co dzieje się w tych
podmiotach, np. w zagranicznych bankach w Polsce. Akcje Skarbu Państwa w myśl
nowej ustawy będą sprzedawane nie tylko na rynku regulowanym poprzez giełdę,
lecz także w tzw. alternatywnym systemie obrotu.
– Alternatywne systemy obrotu zostały uznane za równoprawne z obrotem
regulowanym po wdrożeniu dyrektywy MIFID – wyjaśnia ekspert.
W obrocie alternatywnym spółek nie obowiązują szczegółowe obowiązki
informacyjne, jakie dotyczą obrotu regulowanego. Zamiast prospektu emisyjnego –
zatwierdzanego przez Komisję Nadzoru Finansowego – stosowane jest memorandum
informacyjne, zatwierdzane przez operatora rynku, a zawierające szczątkowy
zakres informacji, dzięki czemu koszty przeprowadzenia transakcji są znacznie
niższe. Nowy rynek alternatywny zostanie zorganizowany najprawdopodobniej przez
zarząd GPW na wzór działającego już New Connect. Być może podobne rynki,
konkurencyjne wobec GPW, utworzą też w Polsce giełdy zagraniczne lub banki.
– Na rynkach alternatywnych koszty są z reguły niższe, a obrót większy niż
na tradycyjnych giełdach, co pozwala sprzedającemu uzyskać lepszą cenę –
twierdzi ekspert rynku giełdowego.
Korzystanie z rynku alternatywnego może jednak mieć także negatywne
konsekwencje dla Skarbu Państwa w postaci zaniżenia ceny sprzedawanych akcji.
Dotyczy to pakietów akcji w spółkach już sprywatyzowanych i związane jest z
nierównym dostępem do informacji.
– Zainteresowani nabyciem będą akcjonariusze tych spółek, którzy mają pełną
wiedzę o spółce, ale nie są gotowi zapłacić ceny rynkowej za akcje. To oni
podyktują cenę. Inni potencjalni inwestorzy – nie mając dostępu do pełnej
informacji – zrezygnują – wyjaśnia Marian Wronierski, były członek Rady Giełdy.
Transakcje akcjami państwowych spółek będą się mogły także odbywać
jednorazowo na elektronicznych platformach transakcyjnych, bez organizowania
obrotu wtórnego. Według naszych rozmówców, stawia to pod znakiem zapytania
ich prawidłową wycenę i może okazać się kryminogenne. Po pewnym czasie
takie akcje mogłyby być dopuszczone do obrotu na giełdzie lub rynku
alternatywnym.
"Nad bezpieczeństwem transakcji mają czuwać domy maklerskie" –
zapewnia w komunikacie rząd. – Sprzedaż akcji w alternatywnym systemie obrotu
lub na platformie transakcyjnej będzie mogła być stosowana wobec akcji
wszystkich spółek Skarbu Państwa – wyjaśnia resort skarbu.
Przyspieszona wyprzedaż majątku państwowego obliczona jest na zmniejszenie
dziury w przyszłorocznym budżecie. Rząd planuje pozyskać z prywatyzacji w
nadchodzącym roku 15 mld złotych.

Małgorzata Goss

drukuj