Kombatanci pod linią odcięcia

Nie wiadomo, jak długo pacjenci z Gdańska będą mogli korzystać z porad
urologów przyjmujących w gdańskiej przychodni przy ul. Wałowej 27. Pomorski
Oddział Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia nie podpisał z placówką
kontraktu na te świadczenia. Aby zbilansować stratę, dyrekcja przychodni
wprowadziła cennik na konkretne usługi medyczne. Tymczasem pacjenci obu poradni
to najczęściej kombatanci i inwalidzi wojenni, których na opłacanie tych
świadczeń po prostu nie stać.

Kontrakt na świadczenie usług zdrowotnych w poradni urologicznej w przychodni
Remed and Lectus przy ul. Wałowej 27 w Gdańsku był rozpisywany na trzy lata.
Dotychczasowa umowa wygasła z końcem czerwca br. Kontrakt na kolejne 3 lata miał
być zawarty z dniem 1 lipca br. Tak się jednak nie stało, ponieważ świadczenia z
zakresu urologii otrzymały ze strony Funduszu za małą liczbę punktów. Aby
Fundusz zakontraktował świadczenia, konieczne było uzyskanie przez poradnię 77
punktów (taki pułap ustalił NFZ: punktowany jest sprzęt, specjalista i jakość
usług). Poradni urologicznej przy Wałowej 27 zabrakło trzech punktów. Powodem
był brak w poradni odpowiedniego sprzętu ambulatoryjnego. W opinii Funduszu, to
wystarczyło, by tę ofertę odrzucić.
Ryszard Zielonka, przewodniczący Zarządu Głównego Ogólnokrajowego Związku Byłych
Żołnierzy Konspiracyjnego Wojska Polskiego, jest rozżalony sytuacją. – Coraz
trudniej jest nam dostać się do specjalistów. Kiedyś było tak, że kombatanci
oraz inwalidzi wojenni mogli korzystać z porad lekarskich, także tych
specjalistycznych, poza kolejką. Teraz to się zmieniło. Najpierw trzeba pójść do
lekarza rodzinnego po skierowanie, a potem czekać przez wiele miesięcy, by
dostać się do specjalisty. A przecież są to często ludzie bardzo wiekowi, w
naszym Związku mamy kolegę 96-letniego. Trudno sobie wyobrazić, by ten człowiek
stał w przychodni w kolejce – powiedział "Naszemu Dziennikowi".
– Jeśli dostaje się mniej punktów, to komputer taką propozycję automatycznie
odrzuca. Te trzy punkty to wcale nie jest mało – twierdzi Mariusz Szymański,
rzecznik pomorskiego NFZ. Zapewnia też, że pacjenci poradni nie zostaną
pozostawieni sami sobie. – Pacjentom, którzy dotąd leczyli się w obu poradniach
przy ul. Wałowej, pozostaje szukanie tych poradni, które zostały zakontraktowane
– zapewnia Szymański. Oddział NFZ nie podaje jednak ich lokalizacji. – Punkty są
przyznawane za konkretne paragrafy, potem system informatyczny ustala, kto
został zakwalifikowany, a kto znalazł się pod tzw. linią odcięcia – deklaruje
rzecznik pomorskiego NFZ. Zaznacza przy tym, że kryterium w konkursie nie była
ani lokalizacja placówki, ani też to, ilu pacjentów przyjmuje.
Argumentacja Funduszu nie przekonuje ani dyrekcji, ani samych lekarzy. –
Jesteśmy bardzo zaskoczeni decyzją NFZ. Wytłumaczono nam, że nie mamy
specjalistycznego sprzętu ambulatoryjnego, który jest dodatkowo punktowany przez
NFZ. To chyba nie jest wystarczająca przyczyna, zważywszy na fakt, że do tej
pory przyjmowaliśmy 600 pacjentów miesięcznie. W większości są to starsze osoby,
kombatanci i inwalidzi wojenni – podkreśla w rozmowie z "Naszym Dziennikiem"
Grażyna Wirwicka, dyrektor administracyjny Remed and Lectus.
Lekarze zaznaczają, że przychodnia przy ul. Wałowej w Gdańsku istnieje od ponad
30 lat, zlokalizowana jest niedaleko Stoczni Gdańskiej, w okolicy mieszka wielu
starszych, schorowanych ludzi – bliskość placówki jest dla nich prawdziwym
udogodnieniem. Przychodnia zatrudnia kilkunastu specjalistów w dziedzinie
urologii, laryngologii, radiologii, kardiologii i okulistyki – w jednym ośrodku
można więc skorzystać z usług z wielu specjalności medycznych.
Dlatego pacjenci przyjeżdżają tu z różnych miejsc, nie tylko z Gdańska, ale też
z Pruszcza Gdańskiego i Sopotu, również ze względu na to, że lekarze przyjmują
tu codziennie. – Ci pacjenci, którzy się do nas zgłaszają, muszą mieć szybki
dostęp do lekarza. Dwie trzecie z nich to ludzie starsi, często w trakcie
terapii onkologicznej, której nie mogą przerwać. To są pacjenci, którzy nie mogą
być zostawieni na lodzie, muszą brać regularnie leki. Każde opóźnienie, każda
kolejka w innej poradni wiąże się z nawrotem choroby – ocenia Grzegorz Pietrzak,
urolog.
– Nasze poradnie przyjmują codziennie. W innych przychodniach jest różnie, na
przykład są tam tylko tzw. specjaliści dochodzący. Poza tym kiedy pacjent będzie
miał do wyboru mniejszą liczbę poradni, wydłużą się kolejki w oczekiwaniu na
usługę. W naszej placówce czas oczekiwania nie przekroczył nigdy kilku tygodni.
A wiadomo, że oczekiwanie na wizytę u specjalisty dobiega często nawet roku –
przekonuje Pietrzak.
Od września br. poradnia urologiczna wprowadziła więc usługi odpłatne. Cena za
poradę lekarską będzie się kształtować w granicach od 20 do 40 złotych.
Dodatkowo pacjent będzie musiał zapłacić też za wszystkie badania. Dyrekcja nie
wyklucza niestety podniesienia cennika. Środki, jakie asygnował dotąd NFZ na
świadczenia z zakresu urologii, kształtowały się na poziomie nieco powyżej 13
tys. zł miesięcznie. – Kwota, którą ustaliliśmy, jest w rzeczywistości
symboliczną opłatą. Nie mogła być taka jak w prywatnym gabinecie, bo naszych
pacjentów po prostu na to nie stać – podkreśla dr Pietrzak. – Są to ludzie
starsi, którym ciężko nawet wytłumaczyć, że w poradni, która działa od
trzydziestu lat, trzeba będzie nagle płacić za wizytę. Będziemy starali się
jednak jakoś dalej tych pacjentów leczyć – mówi Pietrzak. – Nie wiadomo, na jak
długo środki otrzymywane od pacjentów zapewnią dalsze funkcjonowanie tej
poradni. Nie wszystkich przecież stać nawet na te 20 złotych. Tu przychodzą
ludzie biedni – dodaje lekarz.
Niepewna jest też sytuacja poradni laryngologicznej – dotychczasowy kontrakt z
NFZ na tego typu świadczenia upływa z końcem września br. Termin składania ofert
w ramach tzw. konkursu uzupełniającego upływa 10 września br. Kontrakt będzie
ważny na okres od października do grudnia br. Jeżeli i tę ofertę przychodni NFZ
odrzuci, chory będzie musiał zapłacić także za świadczenia laryngologiczne.
Pacjenci – głównie kombatanci, inwalidzi wojenni, ludzie w zaawansowanym wieku i
często w bardzo trudnej sytuacji materialnej – są rozżaleni decyzją NFZ.
"Jesteśmy przeciwni urynkowieniu służby zdrowia w Polsce i likwidacji poradni
specjalistycznych przy ulicy Wałowej w Gdańsku. (…) Walcząc o niepodległość
Polski, traciliśmy życie i zdrowie, dlatego mamy prawo oczekiwać pełnej opieki
medycznej ze strony państwa polskiego, co nam gwarantuje Konstytucja. Gabinety
specjalistyczne przy ulicy Wałowej leczą chorych od kilkudziesięciu lat i cieszą
się zaufaniem pacjentów z uwagi na skuteczność leczenia przez lekarzy w nich
zatrudnionych" – czytamy w liście Zarządu Okręgu Pomorskiego Związku Żołnierzy
Narodowych Sił Zbrojnych w Gdańsku, skierowanym do Pomorskiego Oddziału
Wojewódzkiego NFZ w Gdańsku. Pod listem podpisali się: prezes Związku Waldemar
Szostkiewicz, sekretarz Tadeusz Korzeniowski oraz skarbnik Włodzimierz Jarmuła.
Z inicjatywy pacjentów została utworzona specjalna lista, na której w obronie
poradni podpisało się dotąd blisko tysiąc osób. Ma ona trafić do gdańskich
radnych i władz pomorskiego NFZ. Czy to pomoże? – Jedyne, co radni mogą w tej
sytuacji zrobić, to wysłać stosowne pismo do dyrektora oddziału NFZ. Wszystko
zależy od dobrej woli Funduszu – przekonuje Kazimierz Korolewski, radny PiS. –
Konkursy są przeprowadzane zgodnie z prawem. Jest komisja konkursowa, która
wybiera najlepsze poradnie. Nie po to przeprowadza się konkursy, aby potem
ulegać wpływom pacjentów – mówi z kolei rzecznik pomorskiego NFZ.
 

Anna Ambroziak

drukuj