O budżet nie możemy być spokojni

Prezydent Bronisław Komorowski i przewodniczący Komisji Europejskiej José
Manuel Barroso wyrazili w Brukseli zadowolenie z wymiany poglądów i
zadeklarowali zgodę co do potrzeby wzmocnienia Unii Europejskiej. Jednak
Komorowski, który podkreślał, że Polska będzie starała się występować w roli
rzecznika postępu integracji europejskiej, nie był już tak przekonany, iż
pomyślnie dla naszego kraju zakończą się prace nad unijnym budżetem na lata
2014-2020.

Wizyta prezydenta Bronisława Komorowskiego w Brukseli i siedzibie Komisji
Europejskiej była pierwszą, którą odbył po objęciu urzędu prezydenta RP.
Przewodniczący Komisji Europejskiej José Manuel Barroso z zadowoleniem przyjął
fakt, że pierwsze kroki nowy prezydent skierował właśnie do Komisji
Europejskiej. Rozmowę z Komorowskim uznał za owocną. Jednym z głównych jej
tematów była kwestia unijnego budżetu na lata 2014-2020. W ramach Komisji
Europejskiej toczy się dyskusja w sprawie przyszłości funduszu spójności, z
którego w ramach wyrównywania różnic w rozwoju poszczególnych państw Unii Polska
mogła dotychczas liczyć na znaczną pulę środków. Po 2013 roku to się zapewne
zmieni.
Kryzys gospodarczy na tyle dał się we znaki, iż w ramach Komisji Europejskiej
padały propozycje poważnego "dobrania się" do funduszu spójności, a nawet
zlikwidowania go, na czym oczywiście mocno ucierpiałyby najbiedniejsze państwa
Unii Europejskiej. – Obecnie trwają prace nad rewizją budżetu Unii Europejskiej
i liczę na poparcie Polski w kwestii tej koncepcji solidarności europejskiej. Bo
bez tej solidarności prawdziwa Unia nie może funkcjonować. Komisja w dalszym
ciągu będzie wspierać silną gospodarczą i społeczną spójność w całej Unii
Europejskiej – mówił José Manuel Barroso.
Na ile będzie to prawdziwa solidarność, a na ile tylko jej pozory, pokażą
ostateczne wyniki uzgodnień kolejnego unijnego budżetu. Sam Bronisław
Komorowski, który podczas swojej pierwszej wizyty zagranicznej nie szczędził, z
wzajemnością, kurtuazyjnych gestów wobec przewodniczącego Barroso, zapytany, czy
jest spokojny o kształt unijnego budżetu dla Polski, dyplomatycznie odparł: –
Uspokojony będę wtedy, kiedy budżet będzie przyjęty i rozstrzygnięty zgodnie z
polskimi oczekiwaniami. Do tego czasu będą trwały negocjacje, starania,
porozumienia.
Dopytywany o kwestię unijnego budżetu, Komorowski zaznaczył, że jest to "problem
rządu" – tym samym wskazując, iż nie będzie wchodził w drogę premierowi Tuskowi,
a jego aktywność jako prezydenta w polityce zagranicznej, poza funkcją
reprezentacyjną, może być wyraźnie ograniczona. – Sprawy budżetu są problemami
rządu. Z pozycji prezydenta będę wspierał zawsze taki sposób patrzenia na
propozycję budżetową, aby w niej znalazło odbicie utrzymanie mechanizmu
wyrównywania szans poprzez fundusz spójności – mówił Komorowski. Podkreślał
znaczenie funduszu spójności w dotychczas obowiązującym kształcie dla
wyrównywania poziomu życia w państwach Unii Europejskiej. – Tak samo jest ważne
stworzenie możliwości korzystania na jednolitych zasadach z systemu dopłat dla
rolników – dodał prezydent.
Po spotkaniu z Barroso Komorowski zaznaczył, iż Polska będzie starała się
występować w roli rzecznika postępu integracji europejskiej. – Chciałem
podkreślić w sposób bardzo zdecydowany, że Polska bardzo konsekwentnie będzie
starała się występować w roli rzecznika postępu integracji europejskiej,
aspirując do roli jednego z liderów postępu integracji europejskiej w zakresie
szukania tego, co można wprowadzić do mechanizmu utrzymywania instytucji
europejskich, aby integracja była pełna i skuteczna – powiedział. Prezydent nie
wyjaśnił przy tym, co rozumie poprzez pełną i skuteczną integrację.
Komorowski ocenił, że wraz z Barroso pokazali jedność poglądów na kierunki
strategiczne rozwoju Unii, podkreślając, że ta jedność panuje także w systemie
władzy w Polsce.
– Wydaje się, że to okres historyczny, w którym Polska będzie mogła występować
skutecznie jako rzecznik pogłębienia integracji europejskiej, współpracy zarówno
w ramach Unii Europejskiej, jak i poza nią, wykorzystując członkostwo w Unii.
Polska chce mieć jak najmocniejszy oręż także w relacjach Unii Europejskiej z
krajami pozaunijnymi. Partnerstwo Wschodnie jest dla nas czymś niesłychanie
ważnym. Jest to program całej Unii Europejskiej. Wiążemy z nim nadzieje, bo to
jest szansa na pozytywne wykorzystanie na rzecz całej Unii Europejskiej
pozytywnych efektów naszego coraz silniejszego zakorzenienia w zachodnim
systemie bezpieczeństwa, systemie politycznym i gospodarczym – dodał.
Prezydent Komorowski podczas wizyty w Brukseli spotkał się także z królem Belgów
Albertem II. W Parlamencie Europejskim prezydent rozmawiał z przewodniczącym PE
Jerzym Buzkiem oraz polskimi europarlamentarzystami i szefami frakcji w
parlamencie.
Po spotkaniu z Jerzym Buzkiem prezydent Komorowski zadeklarował priorytety
polskiego przewodnictwa w Unii Europejskiej, które obejmiemy w drugim półroczu
przyszłego roku.
Zaliczył do nich: chęć pogłębienia mechanizmów związanych ze wspólną polityką
rolną, politykę energetyczną oraz wspólną politykę bezpieczeństwa.

W NATO zostajemy

W swojej wędrówce po instytucjach mających siedzibę w Brukseli prezydent
Komorowski nie mógł pominąć głównej kwatery NATO. W czasie swojej kampanii,
popełniając jedną z wielu wpadek, zapowiadał wszak wystąpienie naszego kraju z
szeregu państw Paktu Północnoatlantyckiego. O tym oczywiście wczoraj nie było
mowy. Z sekretarzem generalnym NATO Andersem Foghem Rasmussenem Bronisław
Komorowski rozmawiał m.in. o misji NATO w Afganistanie. W czasie kampanii
prezydenckiej Komorowski zobowiązał się, iż do 2012 roku nasze wojska opuszczą
ten kraj. Po spotkaniu z Rasmussenem stwierdził, że NATO powinno określić
strategię wyjścia z Afganistanu. Strategia Sojuszu w tym względzie różni się od
zamiarów prezentowanych przez prezydenta Komorowskiego w czasie kampanii
wyborczej.
Niewykluczone, że 2012 rok – jako ostatni rok obecności naszych wojsk w
Afganistanie – to kolejne nośne hasło, jakie podczas kampanii wyborczej rzucili
politycy Platformy Obywatelskiej, by już po wyborach z obietnicy się wycofywać.

Dzisiaj prezydent Komorowski wydaje się być już trochę ostrożniejszy w słowach,
mówiąc o potrzebie znalezienia rozwiązania, aby Polska mogła zostać w
Afganistanie tak długo, jak to będzie potrzebne.
Rasmussen zaznaczył, że o ile proces wycofywania wojsk Sojuszu rozpocznie się w
przyszłym roku, to przejęcie odpowiedzialności za to, co dzieje się w
Afganistanie, przez mieszkańców tego kraju powinno rozpocząć się od 2014 roku,
kiedy – zgodnie z deklaracją Komorowskiego – polskich wojsk już dawno tam nie
powinno być. Rasmussen zaznaczył, że Polska jest silnym sojusznikiem w ramach
NATO. W kontekście przygotowywanej strategii NATO przed listopadowym szczytem
Sojuszu Komorowski akcentował konieczność realnego przygotowania się do
zagwarantowania wypełniania artykułu 5 Traktatu Waszyngtońskiego. Stanowi on o
tym, że atak na jednego członka NATO należy traktować jako napaść na całe NATO,
a w konsekwencji wszyscy członkowie paktu powinni stanąć po stronie sojusznika.
Prezydent zaprosił sekretarza generalnego NATO do naszego kraju.

Artur Kowalski, Bruksela

drukuj