Zwycięski 15 sierpnia

Latem 1920 roku milionowa nawała Armii Czerwonej dokonała agresji na
Rzeczpospolitą pod złowieszczym bolszewickim hasłem Lenina: "Naprzód na Zachód!
Przez trupa Polski do serca Europy". Celem tej agresji nie była ani Warszawa,
ani Polska, ale właśnie cała Europa, która miała być zdobyta i w całości
skomunizowana. Takie były plany Lenina i innych władców Kremla. Plany te
załamały się w krytycznych dniach 14-16 sierpnia 1920 roku na polach chwały pod
Warszawą, Lwowem, Płockiem, Puławami, Ossowem, Wołominem i Radzyminem. Wielka
Bitwa Warszawska zdecydowała o losach Polski i Europy. "Ta wojna omal nie
wstrząsnęła losami całego cywilizowanego świata, a dzieło zwycięstwa naszego
stworzyło podstawy dziejowe" – wspominał później Marszałek Józef Piłsudski.
Bitwa Warszawska – Cud nad Wisłą – toczyła się na ogromnej przestrzeni. Front
liczył od 650 do 800 kilometrów długości. Rozciągał się od Zaleszczyk i
Czortkowa, przez Lwów, Zamość, Dęblin, Warszawę, Płock, Włocławek, Toruń,
Grudziądz. Obie strony miały świadomość, że Bitwa Warszawska zdecyduje o
przyszłości Europy, Rosji i Polski. Cele wojny zostały jasno nakreślone przez
rząd Rosji sowieckiej. Ale i Polacy mieli poczucie, że ponownie stanowią
przedmurze Europy, a już głęboką świadomość tego miał wódz naczelny Wojska
Polskiego, od którego strategicznych wizji i rozkazów naprawdę zależały losy
narodów i państw Europy.

90 lat temu w święto Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, 15 sierpnia 1920
r., Wojsko Polskie ruszyło do uderzenia na Armię Czerwoną, już wtedy
najpotężniejszą, najliczniejszą i nieludzką machinę wojenną. Jej dywizje pewne
były pokonania Polaków, zdobycia Warszawy oraz dalszego marszu na Berlin, Paryż
i inne stolice Europy, według strategicznych planów podboju i dyrektyw rządu
Rosji sowieckiej. Decydujące znaczenie Bitwy Warszawskiej dla losów Europy, a
nawet całego świata zrozumieli najlepiej i najszybciej ci, którzy rozpętali
wojnę i znali jej strategiczne cele: przegrani przywódcy Rosji sowieckiej.
Włodzimierz Lenin tłumaczył, dlaczego przegrana Armii Czerwonej pod Warszawą
była katastrofą: "Niemcy ogarnęło wrzenie rewolucyjne, a angielski proletariat
wzniósł się na zupełnie nowy poziom rewolucyjny. Wszystko tam było gotowe do
wzięcia. Lecz Piłsudski i jego Polacy spowodowali gigantyczną, niesłychaną
klęskę sprawy światowej rewolucji".
W sierpniu 1920 r. pod Warszawą i na całej linii Wisły starły się ze sobą nie
tylko Wojsko Polskie i sowiecka Armia Czerwona. Było to zarazem starcie dwóch
fundamentalnych idei – polskiego patriotyzmu oraz komunistycznego
internacjonalizmu. Starcie cywilizacji zachodniej, europejskiej oraz
rosyjsko-azjatyckiej. W Armii Czerwonej służyło tysiące byłych carskich
generałów i oficerów, którzy jeszcze kilka lat wcześniej byli zaborcami Polski,
jak np. Brusiłow i Szaposznikow, a teraz pod bolszewicko-komunistycznymi hasłami
szli ponownie zdobywać Polskę.
Bitwa Warszawska 1920 r. ocaliła nie tylko odzyskaną niedawno polską
niepodległość. Była to jedna z trzech najważniejszych bitew XX wieku na świecie
(Warszawa 1920, Midway 1942, Stalingrad 1943), a zarazem jedna z decydujących w
całej historii ludzkości. Wojsko Polskie na czele ze zwycięskim wodzem
Marszałkiem Piłsudskim zatrzymało i zwyciężyło milionową nawałę Armii Czerwonej
i uratowało nie tylko Polskę, ale i całą Europę przed niewolą oraz wprowadzeniem
zbrodniczego sowieckiego totalitaryzmu i systemu komunistycznego. Było to
nawiązanie do najwspanialszych tradycji Rzeczypospolitej, kiedy to Polska
nazywana była powszechnie w krajach Zachodu przedmurzem chrześcijaństwa albo
przedmurzem Europy, co było wówczas równoznaczne. Tak jak przed wiekami, w 1920
r. na terytorium Rzeczpospolitej toczyła się w rzeczywistości bitwa o losy
Europy.
Jan Paweł II wielokrotnie odwoływał się do polskiej wiktorii z 15 sierpnia 1920
roku. Ojciec Święty przypominał m.in.: "Już wtedy w 1920 roku wydawało się, że
komuniści podbijają Polskę i pójdą dalej do Europy Zachodniej, że zawojują
świat. W rzeczywistości wówczas do tego nie doszło. 'Cud nad Wisłą’, zwycięstwo
marszałka Piłsudskiego w bitwie z Armią Czerwoną, zatrzymało te sowieckie
zakusy. Po zwycięstwie w II wojnie światowej nad faszyzmem komuniści z całym
impetem szli znowu na podbój świata, a w każdym razie Europy. (…) Już jako
papież usłyszałem to z ust jednego z wybitnych polityków europejskich.
Powiedział: 'Jeżeli komunizm sowiecki pójdzie na Zachód, my nie będziemy w
stanie się obronić. Nie ma siły, która by nas zmobilizowała do takiej obrony’
(…). O wielkim Cudzie nad Wisłą przez całe lata trwała zmowa milczenia.
Dlatego opatrzność Boża niejako nakłada dzisiaj obowiązek podtrzymywania pamięci
tego wielkiego wydarzenia w dziejach naszego narodu i całej Europy, jakie miało
miejsce po wschodniej stronie Warszawy".
 

Józef Szaniawski

drukuj