Doktryna ważniejsza niż życie
Przedmiotem niniejszego artykułu są refleksje prawnika praktyka powstałe
po analizie linii orzeczniczej Sądu Najwyższego w sprawach dotyczących roszczeń
"wrongful life" ("niedobre życie") i "wrongful birth" ("niedobre urodzenie").
Podstawą tego rodzaju roszczeń jest sam fakt urodzenia się dziecka, a nie
uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia dziecka w okresie od jego
poczęcia do urodzenia.
Refleksje te powstały przy analizie, moim zdaniem, trzech najbardziej znaczących
judykatów Sądu Najwyższego, którą zmuszony byłem przeprowadzić na potrzeby
innych tego rodzaju sporów zawisłych w kilku sądach powszechnych w Polsce oraz w
samym Sądzie Najwyższym. Poczyniono je przede wszystkim w oparciu o argumentację
prawnomaterialną oraz konstytucyjną.
I
Pierwsze analizowane orzeczenie SN, tj. wyrok z dnia 21 listopada 2003 r. V CK
16/03, zapadło w sprawie, w której powódka twierdziła, że zaszła w ciążę na
skutek zgwałcenia przez nieznanego sprawcę. Dalej wskazała, iż lekarz wykonujący
zawód w pozwanym szpitalu błędnie określił okres ciąży, co uniemożliwiło jej
przerwanie ciąży na podstawie art. 4a ust. 1 ustawy z dnia 7 stycznia 1993 roku
o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach przerywania ciąży. Z
tego względu w pozwie powódka domagała się imieniem własnym zasądzenia
zadośćuczynienia za naruszenie jej dóbr osobistych, oraz odszkodowania z racji
niemożności wykonania przez nią pracy zarobkowej. Jednocześnie w imieniu swojego
małoletniego syna zażądała renty odpowiadającej kosztom jego utrzymania.
Sądy dwóch instancji całkowicie oddaliły ww. roszczenia, natomiast Sąd Najwyższy
częściowo uwzględnił skargę samej powódki, stwierdzając, że doszło do naruszenia
dóbr osobistych powódki w postaci wolności oraz możności dysponowania swoim
życiem osobistym; w konsekwencji pozwoliło to na wyrażenie ogólnego poglądu,
zgodnie z którym bezprawne uniemożliwienie wykonania zabiegu przerwania ciąży w
sytuacji, o której jest mowa w art. 4 a ust. 1 ustawy z dnia 7 stycznia 1993
roku o planowaniu rodziny, uprawnia do dochodzenia naprawienia szkody wynikłej z
tego zdarzenia.
Proces, w którym zapadło kolejne orzeczenie, tj. wyrok SN z 13 października 2005
r. IV CK 161/05, dotyczył roszczeń rodziców upośledzonego dziecka, którzy
stwierdzili, że pozwani lekarze, mimo występujących zagrożeń genetycznych, nie
skierowali powódki na badania prenatalne, co uniemożliwiło przerwanie ciąży i
skutkowało narodzinami dziecka dotkniętego ciężkim kalectwem. W konsekwencji
powodowie domagali się zasądzenia szeregu roszczeń, takich jak: zadośćuczynienie
za doznaną krzywdę w związku z naruszeniem ich dóbr osobistych, zadośćuczynienie
za naruszenia praw powódki jako pacjentki, odszkodowanie za utratę przez powodów
zarobków, skapitalizowane wydatki i koszty związane z leczeniem i rehabilitacją
dziecka w przyszłości, skapitalizowana renta w związku ze szczególnymi kosztami
utrzymania dziecka itp.
Sądy dwóch instancji uwzględniły część z ww. roszczeń, a część nie. Obie strony
procesu odwołały się do Sądu Najwyższego, który częściowo uwzględnił jedynie
kasację powodów, tj. rodziców. W uzasadnieniu swojego wyroku z 13 października
2005 r. Sąd Najwyższy stanął na stanowisku, zgodnie z którym prawo do planowania
rodziny jest dobrem osobistym, a jego naruszenie przez uniemożliwienie kobiecie
legalnego przerwania ciąży uzasadnia przyznanie jej zadośćuczynienia.
Co więcej, Sąd Najwyższy tak jak w poprzednim orzeczeniu dopatrzył się w
przepisie art. 4 ust. 1 ustawy o planowaniu rodziny praw podmiotowych, których
naruszenie rodzi odpowiedzialność odszkodowawczą (sic!). Obejmuje ona
naprawienie szkody i zwrot wydatków poniesionych bezpośrednio w związku z ciążą
lub porodem, a nadto uszczerbek majątkowy wynikający z konieczności poniesienia
dodatkowych kosztów utrzymania i wychowywania, powstałych wskutek kalectwa
dziecka, których rodzice nie planowali, nie godzili się na nie i których nie
musieliby ponosić, gdyby nie zostało naruszone ich prawo do planowania rodziny i
do podjęcia decyzji o przerwaniu ciąży (sic!).
Ostatni z omawianych judykatów Sądu Najwyższego to uchwała z 22 lutego 2006 r.
III CZP 8/06. Zapadła ona w sprawie, która była kontynuacją pierwszej z
opisanych powyżej spraw. W rzeczonej uchwale Sąd Najwyższy wyraził pogląd,
zgodnie z którym podmiot odpowiedzialny za bezprawną odmowę dokonania zabiegu
przerwania ciąży – będącej następstwem gwałtu, którego sprawca nie został
wykryty – ponosi koszty utrzymania dziecka w takim zakresie, w jakim matka
sprawująca osobiste starania o jego utrzymanie i wychowanie nie jest w stanie
zaspokoić jego usprawiedliwionych potrzeb.
U podstaw powyższej tezy legły dwie przyczyny. Po pierwsze, konieczność
rozróżnienia między urodzeniem dziecka stanowiącym zdarzenie pozytywne, które
nie może być uznane za szkodę, a faktem ponoszenia kosztów jego utrzymania,
które w okolicznościach sprawy trzeba było zakwalifikować do kategorii szkody.
Po drugie, uznanie, że matka podejmująca decyzję o zatrzymaniu dziecka godzi się
jednocześnie na ponoszenie kosztów jego utrzymania, co prowadzi do konstatacji,
iż szkodą jest ten wymiar kosztów utrzymania i wychowywania, którego sama nie
jest w stanie ponieść, a co do których udzielenie jej wsparcia byłoby społecznie
pożądane.
II
W ocenie wskazanych judykatów, należy zwrócić uwagę na niezwykłe ubóstwo
zawartych tam wywodów w zakresie argumentacji prawnomaterialnej czy też
argumentacji opierającej się na stosowanych bezpośrednio przepisach Konstytucji
RP (art. 8 Konstytucji RP). O ile to pierwsze można jakoś wytłumaczyć
niedostatecznym wykształceniem intelektualnym poszczególnych sędziów Sądu
Najwyższego, co było skutkiem takiego, a nie innego zakresu przedmiotowego
wiedzy dostępnej ówcześnie studentom, połączonym ze swoistym strachem przed
porzuceniem pozytywizmu prawniczego, który przed rokiem 1989 stanowił pewien
sposób obrony przed marksizmem w rozumowaniach prawniczych, o tyle ten drugi
brak jest zupełnie niewytłumaczalny. W polskim systemie prawnym (przy takim, a
nie innym kształcie skargi kasacyjnej jako nadzwyczajnego środka kontroli
orzeczeń powszechnych sądów II instancji), to na Sądzie Najwyższym, a nie na
Trybunale Konstytucyjnym ciąży obowiązek kontroli konstytucyjności rozstrzygnięć
sądów powszechnych w sprawach cywilnych.
III
Prawo naturalne należy określić jako ogół norm obiektywnych i niezmiennych,
które wynikają z natury człowieka, poznawanych przez niego dzięki naturalnemu
światłu rozumu. Innymi słowy, jest ono odzwierciedleniem w umyśle ludzkim prawa
odwiecznego, wynikającego z planów Bożych wobec całego dzieła stworzenia.
Dlatego też prawo ludzkie trzeba określić jako nakaz rozumu wynikający z wolnej
woli człowieka (prawodawcy), a będący konsekwencją prawa naturalnego (Mały
słownik terminów i pojęć filozoficznych, oprac. A. Podsiad i Z. Więckowski,
Warszawa 1983 r., s. 294).
Jeszcze precyzyjniej definicję prawa naturalnego podano w Katechizmie Kościoła
Katolickiego, stwierdzając, iż człowiek uczestniczy w mądrości i dobroci
Stwórcy, który przyznaje mu panowanie nad jego czynami i zdolność kierowania
sobą ze względu na prawdę i dobro. Prawo naturalne wyraża pierwotny zmysł
naturalny, który pozwala człowiekowi rozpoznać rozumem, czym jest dobro, zło,
prawda i kłamstwo (KKK nr 1954).
Prawo naturalne cechuje powszechność, niezmienność i poznawalność.
Pierwsza z ww. cech przejawia się w tym, iż prawu naturalnemu poddani są wszyscy
bez wyjątku i bez możliwości uchylenia się od niego. Prawo naturalne obecne jest
w sercu każdego człowieka. Ustanowione przez rozum, jest uniwersalne w swoich
przepisach i jego władza rozciąga się na wszystkich ludzi. Wyraża ono godność
osoby i określa podstawę jej fundamentalnych praw i obowiązków, nawet kiedy
chodzi o stosowanie go do różnych warunków życia – pozostaje niezmienne w swoich
powszechnych zasadach (KKK nr 1956-1957).
Niezmienność prawa naturalnego wynika z tego, że w naturze człowieka istnieje
coś, co przekracza kultury i staje się właściwą miarą oraz warunkiem jego
godności. W rzeczywistości bowiem prawo naturalne jako takie jest niezmienne i
trwałe pośród zmian historycznych. Istnieje wśród zmieniających się poglądów i
obyczajów. Choćby nawet jego zasady podważano, nie można go zniszczyć ani wyrwać
z serca człowieka (KKK 1958).
Trzecia cecha prawa naturalnego sprowadza się do poznawalności go przez
wszystkich ludzi, może zostać ono bowiem odkryte i stosowane w życiu nawet bez
pomocy prawa objawionego (Rz 2 14-15, Dz 17, 22 i nast.).
IV
Obecnie w doktrynie i judykaturze często odmawia się stosowania nauki o prawie
naturalnym poprzez przyklejenie jej łatki konfesyjności; a wręcz oskarża się ją
o nietolerancję wobec innych. Tymczasem właśnie odrzucenie prawa naturalnego
jest zabiegiem ideologicznym, wykazującym nietolerancję wobec prawdy ściśle
związanej z poznaniem umysłowym, a polegającej zawsze na zgodności ujęcia
rzeczywistości, jakie żywi człowiek w swoim intelekcie, z rzeczywistością
obiektywną, którą to ujęcie ma wyrażać. W tym konkretnym przypadku chodzi o
prawdę o naturze bytu rozumnego i osobowego, jakim jest człowiek od chwili
naturalnego poczęcia aż do naturalnej śmierci (przy uwzględnieniu pojęć
filozofii arystotelowsko-tomistycznej, takich jak: akt – możność, zmiana, istota
– istnienie, forma – materia itp.).
Opisana powyżej ideologiczna nietolerancja wobec prawa naturalnego przejawia się
m.in. w przemilczaniu poglądu Cycerona (106-43 przed Chr.), zgodnie z którym
oczywiście istnieje prawdziwe prawo; jest nim prawy rozum; jest ono zgodne z
naturą, znajduje się we wszystkich ludziach. Jest niezmienne i wieczne; jego
nakazy wzywają ludzi do wypełnienia powinności, jego zakazy zaś powstrzymują od
błędu. Z tego względu zastąpienie go przez prawo przeciwne jest przestępstwem;
jest zakazane nieprzestrzeganie nawet jednego wskazania i nikt nie ma
możliwości, aby prawo naturalne znieść (por. Cyceron, De republica 3,22, 33 i
nast., ww. pogląd Cycerona przytoczono także w KKK nr 1956).
W konsekwencji prawo naturalne, wpisane w serca ludzi, należy do wielkiego
dziedzictwa mądrości ludzkiej, będąc prawdą należącą do porządku naturalnego. Z
tego względu stanowi ono naturalną podstawę dialogu między różnymi kulturami
oraz wspólnych wartości.
Niestety, obecnie myśl prawnicza, jako nieodrodna córa myśli współczesnej,
odnosi się zasadniczo negatywnie, a wręcz wrogo do argumentacji metafizycznej (w
rozumieniu filozofii arystotelowsko-tomistycznej), a w konsekwencji do
argumentacji prawnomaterialnej, negując w ten sposób naturalne tendencje myśli
ludzkiej do szukania i odkrywania obiektywnego porządku naturalnego, a to
skutkuje tym, że całemu społeczeństwu, a zwłaszcza władzy ustawodawczej i
sądowniczej, zaczyna brakować obiektywnego punktu odniesienia dla wszelkich
innych praw.
W tym kontekście warto przytoczyć dwie kapitalne konstatacje ówczesnego ks.
kard. Josefa Ratzingera, obecnego Papieża Benedykta XVI, który stwierdził
jeszcze w 2004 r.: "Odnośnie do pytania, czy ius naturalne podtrzymywane przez
Kościół katolicki może być odpowiedzią [uniwersalną], to wiemy, że dzisiejszy
świat jest przekonany, iż nie może. Dla Kościoła prawo naturalne, wpisane w samą
istotę ludzką, było środkiem, aby móc podjąć dialog z tymi, którzy nie byli
osobami wierzącymi. Dziś jednak samo pojęcie natury nabrało znaczenia czysto
empirycznego. Zostało zredukowane do tego, co można obserwować za pomocą nauk
przyrodniczych, za pomocą biologii, do tego, co może być potwierdzone przez
doktrynę ewolucjonistyczną, Zatem [dla świata] pojęcie natura nie oznacza już
nic z tego, co ludzkie w sensie właściwym, i dlatego redukuje się [samo
rozumienie] pojęcia prawa naturalnego".
Następnie, w 2007 r., uzupełnił powyższą myśl, zauważając: "Metoda, która
pozwala nam coraz głębiej poznawać racjonalne struktury materii, czyni nas coraz
mniej zdolnymi do zobaczenia źródła tej racjonalności, Rozumu stwórczego.
Zdolność widzenia praw bytu materialnego pozbawia nas zdolności zobaczenia
przesłania etycznego zawartego w bycie, przesłania, które tradycja określa
mianem lex naturalis, prawem moralnym naturalnym. Słowo to jest dziś dla wielu
prawie niezrozumiałe z powodu już nie metafizycznego, ale wyłącznie empirycznego
rozumienia pojęcia natury" (obie wypowiedzi cyt. za: Kard. Z. Grocholewski,
Refleksje na temat prawa, Kraków 2009 r., s. 16-17).
V
Przedstawione wywody na temat prawa naturalnego mają istotne znaczenie dla oceny
prawidłowości przywołanych na wstępie judykatów Sądu Najwyższego, służą
uświadomieniu tego, iż normatywna treść wyrażonej w art. 38 Konstytucji RP
gwarancji ochrony życia każdego człowieka oraz przewidzianej w art. 30
Konstytucji RP gwarancji ochrony godności ludzkiej musi być dekodowana przy
uwzględnieniu kompromisu konstytucyjnego, który przejawił się w uznaniu
personalistycznej wizji człowieka i jego godności jako podstawy aksjologicznej
polskiego porządku konstytucyjnego (por. L. Garlicki, Komentarz do art. 30 w:
Konstytucja Rzeczypospolitej, praca zbior. pod red. L. Garlickiego, Warszawa
2007 r., P. Winczorek, "Problem prawa naturalnego w dyskusjach konstytucyjnych",
w: Powrót do prawa ponadustawowego, red. M. Szyszkowska, Warszawa 1999 r.).
Norma art. 30 Konstytucji RP wyraża normę stwierdzającą prawo podmiotowe do
ochrony godności ludzkiej. Treść tego prawa pozwala na przyjęcie tezy o
niemającym wyjątku zakazie uprzedmiotowienia człowieka i odmawiania mu
człowieczeństwa, co jest dobrą egzemplifikacją argumentacji zakotwiczonej w
prawie naturalnym. Zakaz ten dotyczy również prenatalnego okresu rozwoju
człowieka. Albowiem za konstytutywny element człowieczeństwa należy uznać
osobowe istnienie (życie) osoby ludzkiej bez względu na istniejący stan
potencjalności (tj. możności rozumienia filozofii arystotelowsko-tomistycznej) w
zakresie pełnego osiągnięcia cech ludzkich o charakterze duchowo-cielesnym, co
następuje w trakcie życia danej osoby.
Innymi słowy, z racji człowieczeństwa osoba ludzka w okresie prenatalnym
korzysta z bezpośredniej ochrony konstytucyjnej, co skutkuje tym, iż godność
ludzka nie może być uznana za przedmiot lub niesprecyzowaną wartość o
charakterze przedmiotowym, gdy się zważy na podmiotowy charakter osoby ludzkiej
jasno wynikający z prawa naturalnego (por. L. Bosek, Roszczenia wrongful life i
wrongful birth w świetle standardów konstytucyjnych i europejskich, w: Przegląd
Sądowy 1/2008, s. 44).
VI
Powyższa teza znajduje uzasadnienie w dorobku orzeczniczym Trybunału
Konstytucyjnego. I tak w orzeczeniu z 28 maja 1997 r. K 26/96 dosadnie
stwierdza, iż wartość życia ludzkiego nie może być różnicowana ze względu na
jakiekolwiek kryterium, a życie podlega ochronie konstytucyjnej już od chwili
poczęcia, na stwierdzenie czego pozwala stan nauk empirycznych, które pomagają
odkryć współczesnemu człowiekowi ontologiczną prawdę o człowieku, będącą
podstawą argumentacji prawnomaterialnej. W konsekwencji życie dziecka poczętego
stanowi wartość prawnomaterialną i konstytucyjną, i żadna ustawa czy też norma
prawna nie mogą skutkować swoistą cezurą i zawieszeniem obowiązywania prawa
naturalnego norm konstytucyjnych chroniących życie każdego człowieka oraz
ochronę godności ludzkiej.
W wyroku z 7 stycznia 2004 r. K 24/03 Trybunał Konstytucyjny podkreślił wagę
istnienia konstytucyjnego nakazu ochrony życia ludzkiego, którego źródłem jest
nienaruszalna i wrodzona godność człowieka zakotwiczona w prawie naturalnym,
bazującym na realistycznym (w rozumieniu metafizyki arystotelowsko-tomistycznej)
opisie natury osoby ludzkiej, co musi prowadzić do uświadomienia sobie wagi jej
personalistycznego charakteru. Konstytucja RP opiera się bowiem na systemie
wartości, którego jądrem jest zasada ochrony godności człowieka, co musi
przejawiać się w poszanowaniu i ochronie życia ludzkiego. Po prostu prawo do
życia, będące przejawem prawa natury, to prawo pierwotne wobec państwa i co do
zasady nienaruszalne, gdyż jego źródłem jest godność osoby ludzkiej, a nie wola
ustawodawcy. Dlatego też jakiekolwiek wątpliwości co do zakresu ochrony życia
ludzkiego powinny być rozstrzygnięte przy uwzględnieniu zasad in dubio pro vita
humana oraz in dubio pro dignitata.
Powyższe zasady powinny być respektowane przez Sąd Najwyższy w sprawach o
roszczenia "wrongful life" i "wrongful birth". Z tego względu nie można
zaakceptować wyrażonego w uzasadnieniach orzeczeń z 21 listopada 2003 r. oraz z
13 października 2005 r. poglądu Sądu Najwyższego, zgodnie z którym z art. 23
kodeksu cywilnego w zw. z art. 4a ust. 1 ustawy o planowaniu rodziny należy
odczytywać, jako źródła prawa podmiotowego i dobra osobistego w postaci prawa do
planowania rodziny. Albowiem refleksem tego rodzaju prawa podmiotowego, czy też
dobra osobistego musi być de facto i de iure prawo podmiotowe, czy też dobro
osobiste do unicestwienia poczętego dziecka; a jest to wniosek niedopuszczalny w
świetle argumentacji prawnokonstytucyjnej przy uwzględnieniu argumentów
prawnomaterialnych, opartych na realistycznej analizie natury ludzkiej.
Innymi słowy, może nie być zgody na przyjęcie tezy o negatywnym aspekcie
wolności kobiety czy też prawa o planowaniu rodziny, czy też jakkolwiek
rozumianego prawa do prywatności w postaci uprawnienia do unicestwienia
poczętego człowieka, na co już zważył Sąd Najwyższy w uzasadnieniu uchwały z 22
lutego 2006 r. III CZP 8/06. Rodzice bowiem nie mają prawa decydować o
posiadaniu, czy też nie, dziecka w fazie prenatalnej, gdyż ze względu na fakt
istnienia istoty ludzkiej, będącej w możności do osiągnięcia w pełnym stopniu
cech osoby ludzkiej, a w konsekwencji na fakt posiadania już tego dziecka
rodzicom przysługuje już jedynie możność realizacji ww. prawa m.in. przez
urodzenie dziecka i jego wychowanie.
Nadto przepisy art. 4a ust. 1 ustawy o planowaniu rodziny można dekodować
jedynie jako kontratyp, "tj. okoliczności wyłączające bezprawność czynu" w
stosunku do przestępstwa określonego w art. 152 i nast. kodeksu karnego. W tym
zakresie wystarczy odwołać się do poglądu Trybunału Konstytucyjnego, który
został wyrażony w uzasadnieniu orzeczenia z 25 stycznia 1991 r. U 8/90 oraz
orzeczenia z 7 października 1992 r. U 1/92, wydanych jeszcze na tle poprzednio
obowiązującej ustawy o przerywaniu ciąży z 1956 r., a także w orzeczeniu z 28
maja 1997 r. K 26/96. Innymi słowy, niedopuszczalne jest wywodzenie z norm
określających w konkretnych przypadkach brak karalności zabójstwa prenatalnego
jakiegokolwiek prawa podmiotowego czy też dobra osobistego, gdyż przedmiotem tak
rozumianego dobra osobistego byłoby uprawnienie do unicestwienia tak
podstawowego dobra osobistego innego człowieka, jakim jest jego życie. Jest to
rozumowanie nie do zaakceptowania, zgodnie z zasadą quod absurdum est non est
(argument ad absurdum).
Konsekwentnie należy zatem stwierdzić, że w sprawach o "wrongful life" i "wrongful
birth", w przypadku braku dobra osobistego – należy przyjąć brak możności
zastosowania art. 448 kodeksu cywilnego, gdzie jest mowa o zadośćuczynieniu
pieniężnym za naruszenie dobra osobistego.
Kolejnym zagadnieniem, nad którym należy się poważnie zastanowić przy lekturze
wymienionych na wstępie orzeczeń Sądu Najwyższego, jest problematyka
kwalifikowania kosztów utrzymania dziecka jako szkody w rozumieniu art. 361
kodeksu cywilnego. W tym zakresie trzeba wskazać, iż nie może być zgody na to,
aby chęć uniknięcia kosztów utrzymania dziecka w jakikolwiek sposób mogła
usprawiedliwiać przerwanie życia poczętego dziecka. W przeciwnym wypadku
mielibyśmy do czynienia z eugeniką. Trybunał Konstytucyjny w uzasadnieniu
orzeczenia z 28 maja 1997 r. bardzo dobitnie stwierdził, iż prawo ciężarnej
kobiety do niepogarszania swojego statusu materialnego, będące przejawem
konstytucyjnie chronionej wolności do kształtowania w sposób swobodny swoich
warunków życiowych, nie może prowadzić do unicestwienia tak fundamentalnego
dobra, jakim jest życie ludzkie, wobec którego materialne warunki egzystencji
mają charakter wtórny i posiłkowy. Prawidłowość tego rozumowania w świetle
argumentacji prawnomaterialnej, a także prawnokonstytucyjnej nie może budzić
wątpliwości.
Jednakże podstawowego argumentu przeciwko poglądom Sądu Najwyższego dostarcza
zasada ochrony wrodzonej godności człowieka wyrażona w art. 30 Konstytucji RP. Z
zasady tej (wyprowadzonej z prawa naturalnego) wynika bowiem nakaz traktowania
każdej osoby ludzkiej jako wartości najwyższej i celu samego, i osoba ta nie
może być przedmiotem substytucji na inne osoby lub też środki materialne.
Prowadzi to do braku jakiejkolwiek równorzędności między godnością osoby
ludzkiej, jaką jest dziecko poczęte, a interesami ekonomicznymi jego rodziców.
Powyższa teza zyskuje na znaczeniu, gdy zważy się na istotę roszczeń z tytułu
złego urodzenia czy też złego życia, gdzie dochodzi do substytuowania stanu, w
którym nie powstałby po stronie rodziców ustawowy obowiązek alimentacyjny wobec
ich dziecka, czyli ujmując istotę rzeczy, stanu nieistnienia danego dziecka.
Jeszcze raz należy podkreślić, że w klasycznej kulturze europejskiej poczęcie i
urodzenie dziecka jest traktowane jako zdarzenie samo w sobie wartościowe, i to
nawet w sytuacji, gdy poczęciu, a następnie urodzeniu danego dziecka
towarzyszyły okoliczności trudne czy wręcz drastyczne, których matka lub oboje
rodzice pragnęliby uniknąć. Przecież życie i godność każdej osoby ludzkiej
stanowią fundament wszystkich wartości systemu prawa – inaczej mamy do czynienia
z systemem nieludzkim, a wręcz totalitarnym. Już tylko z tego względu zdarzenie
stanowiące początek życia i godności człowieka musi być traktowane jako moralnie
dobre.
Przy tym należy podkreślić, że życie oraz godność każdego człowieka są równe bez
względu na to, czy był on chciany przez jego rodziców, czy też nie, a także bez
względu na to, czy jest zdrowy, czy też nie. I niczego tu nie zmienia wybieg
intelektualny, którego dopuszcza się Sąd Najwyższy, a polegający na przyjęciu w
sposób całkowicie apodyktyczny tezy, zgodnie z którą uznanie istnienia szkody
samo przez się nie oznacza negatywnej oceny istnienia dziecka. Jak bowiem można
uznać (bez popadania w intelektualną sprzeczność), że urodzenie i życie
człowieka są najwyższymi dobrami znanymi polskiemu systemowi prawnemu, a
jednocześnie uznawać, iż konieczność ponoszenia kosztów związanych z tymże
urodzeniem i życiem jest oceniana negatywnie, jako szkoda. Przecież koszty te są
nierozerwalnie w sposób konieczny związane z życiem dziecka i bez znaczenia jest
tutaj okoliczność, iż koszty te mogą być subiektywnie niechciane przez rodziców,
gdyż tego rodzaju punkt widzenia nie jest równoznaczny z negatywną oceną
konieczności ponoszenia tych kosztów z punktu widzenia porządku prawnego, który
w tym zakresie powinien być odzwierciedleniem prawa naturalnego, będącego
refleksem realistycznej, w rozumieniu metafizycznym, natury człowieka. Innymi
słowy, ze względu na godność i życie człowieka, a także nierozerwalny związek
ponoszenia tych kosztów związanych z jego życiem system prawa pozytywnego nie
może ich postrzegać negatywnie, jako szkody. Wystarczy tu zastosować znany
każdej nauce empirycznej test conditio qua non, aby się zorientować, iż w
rozumieniu przyjętym przez Sąd Najwyższy przyczyna (źródło) szkody, to nic
innego jak fakt powstania życia, a więc stan, który w świetle prawa naturalnego
oraz art. 38 Konstytucji RP uznany został za najwyższą wartość podlegającą
pełnej ochronie prawnej
Co ważniejsze, w doktrynie wskazano, iż cel sankcji odszkodowawczej, jak go
rozumie Sąd Najwyższy, jest wymierzony w samo istnienie dziecka poczętego, które
w ten sposób jest sprowadzone do przedmiotu, gdyż stosowanie prawa zmusza
lekarza pod zagrożeniem wyroku sądowego do działania w oparciu o niedopuszczalną
zasadę in dubio contra vita humana. Innymi słowy, Sąd Najwyższy, zamiast
kierować się bezwarunkowym imperatywem ochrony życia i godności osoby ludzkiej,
w ten sposób sankcjonuje działania niweczące to życie oraz godność (L. Bosek,
op. cit., s. 52), hołdując w ten sposób eugenice, co pozostaje w oczywistej
sprzeczności z personalistyczną wizją człowieka i jego godności, będącej
podstawą aksjologiczną polskiego porządku konstytucyjnego.
Na koniec należy wskazać na jeszcze jeden negatywny skutek zaprezentowanej na
wstępie linii orzeczniczej Sądu Najwyższego w sprawach o roszczenia "wrongful
life" i "wrongful birth". Przecież w wielu wypadkach lekarze w obronie przed
odpowiedzialnością odszkodowawczą będą decydować się na przerwanie ciąży mimo
wątpliwości, czy zaistniały okoliczności, o których jest mowa w art. 4a ust. 1
ustawy o planowaniu rodziny. Przede wszystkim chodzi tu o jakże nieokreśloną
przesłankę zagrożenia dla zdrowia kobiety ciężarnej, a także o przesłankę dużego
prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu, albo
nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. W ten sposób będzie stymulowana
postawa proaborcyjna, wskutek czego może dochodzić do przerwania ciąży, mimo że
dziecko jest zdrowe i ciąża nie zagraża życiu matki, albo zagraża tylko w
niewielkim stopniu – a to już jest morderstwo bądź eugenika.
Jacek Siński, radca prawny
Jacek Siński był pełnomocnikiem "Gościa Niedzielnego" w procesie z powództwa
Alicji Tysiąc.
W tekście przedstawiono prywatne poglądy autora i w żaden sposób nie
odzwierciedlają one stanowiska kancelarii, w której wykonuje zawód radcy
prawnego.
