Niech Niemcy zakopią rurę

Niemcy nie przejmują się dostępem do portów w Szczecinie i Świnoujściu, bo
jak na razie ani myślą zakopywać w dnie morskim gazociąg Nord Stream. Spółka
zarządzająca rurociągiem uważa, że nie ma takiej potrzeby, a niemiecki rząd
próbuje grać na zwłokę.

Zarząd portów Szczecin – Świnoujście od dawna apeluje do Niemców i Rosjan, aby
na odcinku czterech kilometrów – nad torem podejściowym do portów – gazociąg
został wkopany w dno morskie. Inaczej do Świnoujścia nie będą mogły w
przyszłości wpływać statki o zanurzeniu ponad 13,5 metra. Na razie taka
głębokość toru wodnego jest wystarczająca, ale w przyszłości nasze porty na
zachodnim wybrzeżu chciałyby przyjmować statki o większej ładowności i o
zanurzeniu około 14,5 metra.
W tej sprawie, jak już wcześniej informowaliśmy na łamach "Naszego Dziennika",
były wysyłane wnioski polskiej administracji morskiej i rządu do odpowiednich
urzędów za zachodnią granicą. Ale Niemcy jak na razie nie chcą przystać na nasz
wniosek i twierdzą, że gazociąg nie będzie zagrażał żegludze – stanowisko
właścicieli rurociągu i urzędników jest identyczne. Na niewiele zdały się też
bardzo dobre relacje, jakie łączą rządy polski i niemiecki. Nieoficjalnie
słychać opinie, że przy okazji budowy Nord Streamu Niemcy chcieliby osłabić
polską konkurencję dla swoich portów, głównie Rostoku.
Sprawa utknęła i nie posunęły jej do przodu także rozmowy ministra
infrastruktury Cezarego Grabarczyka z federalnym ministrem transportu i
budownictwa Peterem Ramsauerem. Grabarczyk przedstawił polskie stanowisko w
sprawie budowy gazociągu, ale praktycznie nic nie uzyskał. Minister Ramsauer
zadeklarował jedynie, że poprosi odpowiednie niemieckie urzędy o przedstawienie
sytuacji związanej z Nord Streamem i na ich podstawie zajmie swoje stanowisko.
Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że jest to kolejny element gry Niemców na
zwłokę, bo jeśli ruszy układanie rury nad torem podejściowym do Świnoujścia, to
sprawa będzie już rozstrzygnięta.
 

KL

drukuj