Alkohol i narkotyki na Love Parade
Niemcy szukają winnych tragedii, do której doszło w sobotę podczas Love
Parade w Duisburgu, gdzie zginęło 19 osób, a 342 zostały ranne, w tym wiele
ciężko. Prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie o spowodowanie nieumyślnej
śmierci 19 osób, ale – jak podkreślają śledczy – na razie jest to postępowanie w
sprawie, a nie przeciwko konkretnym osobom. Ofiar mogłoby być mniej, gdyby nie
to, że akcję ratunkową utrudniali młodzi ludzie upojeni alkoholem i odurzeni
narkotykami. Piwo, wino, wódka czy LSD lub kokaina – to atrybuty podobnych
imprez.
Niemieckie media nie mają najmniejszych wątpliwości, że winni tragedii są
zarówno organizatorzy, jak i służby mające zapewnić bezpieczeństwo uczestnikom
imprezy. Od początku było wiele wątpliwości, czy teren planowany na paradę nie
jest zbyt mały. Władze miasta na długo przed imprezą były informowane o tym
przez policję oraz straż pożarną. Jak twierdzi dziennik "Kaelner Rundschau", już
w zeszłym roku straż pożarna w trakcie inspekcji terenu pod kątem planowanej
Love Parade ostrzegała władze miejskie przed jej organizacją, głównie ze względu
na zagrożenie bezpieczeństwa jej uczestników właśnie podczas przejścia przez
tunel. Nikt wtedy na to nie zareagował. Ponadto nawet w dzień imprezy, na kilka
godzin przed tragicznym zdarzeniem, ale także na kilkanaście minut przed
wybuchem paniki, w internecie uczestnicy na bieżąco ostrzegali się przed
zatkanym tunelem.
Oto kilka cytatów zaczerpniętych z wczorajszej niemieckiej prasy: "Są dowody na
duże braki w zapewnieniu bezpieczeństwa imprezy", "Klęska Love Parade w
Duisburgu", "Pomimo ostrzeżeń władze były odwrócone i udawały, że nic się nie
może stać", "Winni siedzą w ratuszu", "Organizacja tej imprezy to była
zbrodnia", lub też fragment z hamburskiego "Morgenpost": "19 ludzi zginęło, bo
miasto Duisburg chciało zarobić na imprezie". Natomiast "Frankfurter Allgemeine
Zeitung" pisze o skandalu, ponieważ 19 młodych osób zostało stratowanych, a
odpowiedzialni "kręcą i starają się wykręcać od odpowiedzialności frazesami".
Wszyscy poszukują odpowiedzialnych za tragedię, ale jak dotąd do winy nie
poczuwają się ani władze miasta, ani organizatorzy parady. Faktem jest, że
miasto było przygotowane jedynie na mniej więcej 300 tys. chętnych do udziału w
imprezie, a przyjechało około 1,5 miliona osób, co przerosło możliwości
organizacyjne Duisburga. Według hamburskiego tygodnika "Der Spiegel", miasto
odrzuciło jedną z przygotowanych wcześniej koncepcji bezpieczeństwa
(zaakceptowaną także przez policję), gdyż była zbyt kosztowna i wymagała
mobilizacji większej liczby sił porządkowych. W efekcie, zdaniem ekspertów,
policji było zdecydowanie za mało.
Były narkotyki i alkohol
W tej chwili nie mówi się o tym otwarcie, ale faktem jest, że oprócz widocznych
zaniedbań organizacyjnych także stan trzeźwości tych, którzy się bawili, nie
pomagał służbom ani w utrzymywaniu porządku, ani w akcji ratunkowej już po
wybuchu paniki. Niemieccy reporterzy nie ukrywali, że sytuację utrudniała
agresja uczestników parady podsycana alkoholem i narkotykami. Służby porządkowe
pozostawały prawie bezradne, co także widoczne było w relacjach telewizyjnych na
żywo z Duisburga. Także ten sam wątek poruszyła w swoim blogu była spikerka
telewizyjna Ewa Herman (wyrzucono ją z telewizji za zbyt odważne i nie zawsze
"poprawne" politycznie wypowiedzi). Tym razem na swoich stronach internetowych
zaraz po tragedii napisała, że kiedy ogląda się zdjęcia i filmy z duisburskiej
Love Parade, trudno mówić o tym, że bawili się tam mili, pokojowo nastawieni
młodzi ludzie, jak opisywał ich po tragedii prezydent Christian Wulff. Miała ona
raczej wrażenie, że są to zdjęcia z jakiegoś końca świata, gdzie młodzież była
zahipnotyzowana alkoholem i środkami odurzającymi. "Tegoroczna Love Parade w
rzeczywistości była wielką narkotykową, alkoholową i seksualną orgią, która
została zaplanowana i częściowo sfinansowana przez miasto Duisburg i land
Nadrenia Północna-Westfalia" – napisała o imprezie Herman. Po natychmiastowej
kampanii oburzenia na ten wpis autorka dość szybko usunęła go ze swojej strony.
Niezaprzeczalnym faktem jednak pozostaje, że zawsze przy okazji podobnych imprez
alkohol i narkotyki są powszechne. Także hamburski "Bild Zeitung" przyznaje, że
używki te zawsze towarzyszą Love Parade. Chociaż organizatorzy się od tego
odcinają, policja potwierdza, że w czasie tego typu imprez znacznie wzrasta
handel takimi substancjami, jak LSD czy kokaina.
Podczas sobotniej Love Parade w okolicach tunelu prowadzącego na plac zabawy
wybuchła panika (z wciąż niewyjaśnionych przyczyn) wśród olbrzymiej masy ludzi,
co spowodowało tratowanie jednych przez drugich. Tunel stał się wąskim gardłem,
gdy pod koniec imprezy, przed godz. 18.00 tysiące ludzi usiłowało dostać się
jeszcze na teren parady, a jednocześnie wielu uczestników zaczęło kierować się
do wyjść.
Waldemar Maszewski, Hamburg
