Kontrahenci zamiast małżonków

Argentyna jako pierwszy kraj Ameryki Południowej zalegalizowała związki
osób tej samej płci, przyznając im jednocześnie możliwość adopcji dzieci.
Przyjętą w ubiegłym tygodniu przez tamtejszy parlament ustawę podpisała tuż po
powrocie z podróży do Chin prezydent Cristina Fernandez.

– Dziś jesteśmy bardziej egalitarnym społeczeństwem niż tydzień temu. Te kwestie
mają związek z ludzką kondycją, z aspirowaniem do równości. Są to rzeczy, które
nie powinny nas dzielić, lecz łączyć – powiedziała prezydent Cristina Fernandez,
podpisując ustawę. Podkreśliła także, że zaakceptowana przez nią ustawa daje
wreszcie prawa tym, którzy do tej pory byli ich pozbawieni. – Nikomu nic nie
zostało odebrane. Prawa zostały przyznane tym, którzy ich nie mieli –
powiedziała Fernandez podczas ceremonii w pałacu prezydenckim, w której
uczestniczyli przedstawiciele ruchów na rzecz praw gejów.
Ustawa gwarantuje związkom homoseksualnym wszystkie prawa przysługujące
małżeństwom, włącznie z prawem do adopcji dzieci, korzystania z ubezpieczenia
społecznego współmałżonka i dodatków rodzinnych, a także możliwość korzystania z
urlopu wychowawczego. Tym samym Argentyna, której 90 proc. mieszkańców deklaruje
się jako katolicy, została dziesiątym krajem na świecie legalizującym
homozwiązki.
Ustawa została najpierw przegłosowana w niższej izbie parlamentu, a w czwartek,
po 14-godzinnej debacie, stosunkiem 33 głosów do 27 (3 parlamentarzystów
wstrzymało się od głosu), przyjął ją Senat. Wprowadza ona do kodeksu cywilnego
poprawkę, w której formuła "mąż i żona" została zastąpiona określeniem
"kontrahenci", co pozwalało w najprostszy sposób zalegalizować związki osób tej
samej płci. Co również istotne, to fakt, że nowe przepisy nie pozwalają sędziom
na odmówienie udzielenia "ślubu" osobom homoseksualnym przez wzgląd na swoje
sumienie. Jednak pomimo tego zakazu kilku sędziów już zapowiedziało, że i tak
odmówią takim osobom "ślubu".
 

Marta Ziarnik

drukuj