Staram się patrzeć jego oczami
Z ks. prof. Janem Sochoniem rozmawia Piotr Czartoryski-Sziler
Życie ks. Jerzego Popiełuszki pełne było miłości Boga i bliźniego. Każdy,
kto przychodził do niego ze swoimi problemami, doświadczał oddziaływania
jego świętości.
– Całe jego życie było przygotowaniem do podjęcia męczeńskiej śmierci, co
jest przecież Bożym darem, darem Ducha Świętego. Jak spojrzy się na całe
jego życie z perspektywy czasu, to widać, że od najmłodszych lat nosił w
sobie tęsknotę za życiem w bliskości Pana Boga. Myślę, że świętość to
jest coś, co wynika z czułej działalności Ducha Świętego i jest próbą naśladowania
ewangelicznego stylu życia w taki sposób, żeby wola Boga przenikała przez
wolę i świadectwo życia danego człowieka. Myślę, że ks. Jerzy był właśnie
taką osobą.
Za kilka dni przeżywać będziemy beatyfikację tego wspaniałego kapłana.
Co Ksiądz czuje przed tym szczególnym wydarzeniem, kiedy to na ołtarze
wynoszona jest bliska Księdzu osoba?
– Jak się kogoś dobrze zna, to trudno postrzegać go w kategoriach heroicznej
świętości. Niemniej czuję prawdziwą radość, ponieważ długi czas zajmowałem
się jego życiem, także przy tworzeniu materiałów do Positio. Dopiero teraz
widzę jego męczeństwo w wymiarze teologicznym – nie tylko jako przykład
heroicznego życia, ale powtórzenie męczeńskiej drogi samego Jezusa. Dziś
staram się patrzeć na życie oczami ks. Jerzego, żeby dla mojego kapłaństwa
z jego postawy również wyrosło coś dobrego.
Dziękuję za rozmowę.
