Bezmiar zniszczeń po powodzi

Woda, opadając, odsłania bezmiar tragedii. Piętnaście ofiar
śmiertelnych, całe miejscowości pod wodą, zalane domy, gospodarstwa, uprawy,
zniszczone szkoły i inne obiekty użyteczności publicznej, wreszcie mosty i drogi
– to żniwo powodzi. Wystarczyło kilkanaście godzin, by woda zniszczyła dorobek
pokoleń. Obawy pozostają, bo nadal niebezpieczne są Odra i Warta.

Jak poinformował wczoraj szef MSWiA Jerzy Miller, sytuacja powodziowa w kraju
powoli się normalizuje i nie ma ryzyka przerwania wałów na Wiśle i Odrze. Fala
powodziowa na Odrze dotarła wczoraj do Słubic, ale nie wyrządziła większych
strat. Fala na Warcie zbliża się do Poznania, gdzie jest spodziewana w sobotę
lub niedzielę. Poziom wody może tam wzrosnąć nawet do 650 centymetrów.
W
województwie zachodniopomorskim wprowadzono wczoraj alarm przeciwpowodziowy w
Szczecinie oraz powiatach myśliborskim i gryfińskim. Wszystkie służby i wojsko
pracowały przy umacnianiu wałów na Odrze. W Szczecinie prace koncentrowały się w
rejonie Wyspy Puckiej, która z racji swego położenia poniżej poziomu morza jest
szczególnie narażona na podtopienia. Jak poinformowała Aleksandra
Charuk-Jakubowska, rzecznik prezydenta Szczecina, przed przesiąkaniem
zabezpieczono wał na wyspie, podwyższono też jego koronę. Zabezpieczono obszary
prawobrzeżnej części miasta.
Spokojniej jest na Wiśle. – Od środy
kulminacyjna fala na Wiśle spływa do Bałtyku. Niemal na całej długości
obserwujemy spadki stanów wód. Przekroczenie stanów alarmowych obserwuje się
tylko na odcinku od Zawichostu do ujścia Wisły – zaznaczył Mieczysław Ostojski,
dyrektor Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Przebywanie w pobliżu
koryta rzek jest nadal niebezpieczne. Obowiązuje zakaz wchodzenia na wały
przeciwpowodziowe, które w wielu miejscach są mocno przesiąknięte. W sobotę i
niedzielę spodziewane są opady deszczu, jednak w ocenie IMiGW nie należy się
spodziewać drugiej fali powodziowej.
W Łódzkiem stany alarmowe były wczoraj
przekroczone w zlewni wód Warty. Obniża się poziom wód na małopolskich rzekach.
Stan alarmowy przekroczony był wczoraj tylko w jednym miejscu na Szreniawie.
Alarm przeciwpowodziowy obowiązuje w czterech gminach Małopolski, a pogotowie
przeciwpowodziowe w Krakowie, trzech powiatach i 15 gminach. – Na terenie
województwa wciąż pracuje ok. tysiąca strażaków PSP i OHP, którzy zajmują się
głównie wypompowywaniem wody z zalanych budynków oraz rozlewisk, a także
porządkowaniem i osuszaniem uszkodzonych budynków – podkreśla Joanna Sieradzka,
rzecznik wojewody małopolskiego.
Jutro w Małopolsce zostanie uruchomiona
bezpłatna infolinia dla powodzian. Dzwoniąc pod nr 800 200 400, mieszkańcy będą
mogli dowiedzieć się m. in., na co należy zwrócić uwagę po powrocie do
zniszczonego domu, na jaką pomoc mogą liczyć, gdzie należy składać wnioski o
zasiłek lub odszkodowanie oraz jak radzić sobie z zanieczyszczoną wodą.
Infolinia czynna będzie do 2 czerwca br. w godz. 9.00-17.00.
Na Podkarpaciu
stan Wisły stale się obniżał, a alarmy powodziowe obowiązywały jeszcze tylko w
Tarnobrzegu i w gminie Gorzyce. Wójt Gorzyc Marian Grzegorzek zaapelował o
przekazywanie pomocy żywnościowej dla powodzian, bo zapasów wystarczy jeszcze
tylko na dwa dni. Najbardziej potrzebne są konserwy, ale kończy się też woda
mineralna. Powodzianie czekają także na środki czystości. Również w Lubelskiem
poziom wody opada. Część ewakuowanych mieszkańców wraca do swych domów. Pomoc
dla powodzian zaoferowało wojsko. Jak poinformował Sztab Generalny Wojska
Polskiego, powodzianie otrzymają od wojska również żywność i inne niezbędne
rzeczy. W akcję powodziową wciąż zaangażowanych jest ponad 1,7 tys. żołnierzy
wraz ze specjalistycznym sprzętem, a blisko dwa tysiące jest w pogotowiu.
Tymczasem policja ostrzega przed oszustami, którzy na tragedii powodzi próbują
coś zarobić. Tak było w Rzeszowie, gdzie policjanci zatrzymali dwóch mężczyzn,
którzy bez uprawnień zbierali pieniądze do puszek z napisem: „Dar serca dla
powodzian”.

Mariusz Kamieniecki

drukuj