„Strumień świadomości” Edmunda Klicha

23 kwietnia br.
W Rosji panował wielki bałagan. Nie mieliśmy żadnego wsparcia. Wojskowi
dokoptowani do cywilnej komisji nie słuchali mnie i to ja musiałem wypełniać ich
polecenia. Minister obrony Bogdan Klich zmuszał mnie do współpracy z polską
prokuraturą. Kiedy mówiłem: – Panie ministrze, ja nie mogę współpracować z
prokuraturą, bo strona rosyjska ma do mnie pretensje, odpowiadał: – Ja tego nie
przyjmuję do wiadomości. (…)
Strona polska pozostaje w stosunkach z Rosją w roli petenta. Projekt raportu o
przyczynach katastrofy przygotowuje strona rosyjska, a my mamy 60 dni na
odpowiedź i to wszystko.

5 maja
Fragmentaryczne ujawnianie niektórych wątków w śledztwie może przynieść złe, a
nie dobre skutki, jeśli chodzi o ustalenie prawdy. (…)
Na obecnym etapie badań wiadomo, że nie zawiodła technika, o czym świadczą
zapisy z rejestratorów parametrów lotu i odsłuchane rozmowy załogi, z których
nie wynika, by była ona zaniepokojona jakimiś problemem technicznym. Wyjaśnianie
okoliczności katastrofy jest jeszcze na wstępnym etapie.

15 maja
Polski psycholog ma wspólnie ze specjalistami z komitetu międzynarodowego
oceniać stan stresu i działanie załogi, jeśli chodzi o wpływ ewentualnie stanu
psychofizycznego, a szczególnie psychicznego, na działanie. (…) Słuchałem
całych rozmów w kabinie i słyszałem bardzo dokładnie rozmowy załogi między sobą,
załogi z kontrolerami na ziemi. Natomiast jeśli były jakieś inne rozmowy, to
takie rozmowy są w tle. W związku z tym, słuchając bez wyciszenia szumów, ja nie
słyszałem innych głosów i tego nie mogę potwierdzić, bo mogę powiedzieć to, co
słyszałem. Sam osobiście nie dopatrzyłem się w rozmowach pilotów zdenerwowania
ani nie słyszałem, by np. rozmawiali podniesionym głosem.

19 maja
Jeden z głosów zarejestrowano na 16-20 min przed katastrofą. Rozmowa ta nie
miała wpływu na późniejsze wydarzenia.

21 maja
Ja mówiłem to na konferencji w Moskwie, że ta rozmowa nie miała wpływu, bo ja
wtedy znałem rozmowę, która była prowadzona 16 minut przed zdarzeniem. Teraz
wiem więcej, bo otrzymałem pełny zapis rozmów, i teraz już bym tak kategorycznie
nie stwierdził. To nie jest bezpośrednia presja, że musicie wylądować. Ale jeśli
jest głos na minutę przed i osoba jest, to znaczy świadomość obecności tej osoby
już jest jakąś formą tego, że jednak jest ważna sprawa i należy się starać
wylądować. Ja bym tak odebrał, gdybym pilotował ten samolot. Nie potwierdzam,
nie zaprzeczam [że chodzi o gen. Błasika – przyp. red.]. Ja wiem, ale nie będę
mówił. Nie jestem upoważniony. Informację wydaje MAK. Ja mam wiedzę, ale nie
mogę się nią podzielić.

24 maja
Dowódca sił powietrznych gen. Andrzej Błasik był w kabinie pilotów
prezydenckiego Tu-154 aż do katastrofy. Generał zdawał sobie chyba sprawę z
tego, że lądowanie nie odbędzie się na lotnisku w Smoleńsku, że będzie
przesunięte i opóźnione. Nie wiem, czy na niego nie było presji zewnętrznej. Nie
wiem, czy to była jego inicjatywa. Można przypuszczać, że został nawet wysłany,
ale to są moje domysły.
 

oprac. Aleksandra Gąsowska

drukuj