Mao na kolorowo
Podobizna komunistycznego przywódcy Chin Mao Tse-tunga
(odpowiedzialnego za śmierć setek tysięcy swoich rodaków) w różnych kolorach –
to jedna z atrakcji Muzeum Śląskiego w Katowicach. Wybrano je do zaprezentownia
w Polsce spośród wielu innych prac oferowanych przez holenderskie muzeum Van
Abbemuseum. Zdaniem posła Stanisława Pięty (PiS), tego typu ekspozycja to
szkodliwa pomyłka.
Muzeum Śląskie zaprasza na prezentację dzieł Andy’ego Warhola. To wynik
wymiany, którą przeprowadzono z Van Abbemuseum znajdującym się w holenderskiej
miejscowości Eindhoven. Holendrzy zwrócili się w zeszłym roku do Muzeum
Śląskiego w Katowicach z prośbą o wypożyczenie obrazu Andrzeja Wróblewskiego
„Abstrakcja geometryczna szara” na organizowaną w Holandii wystawę twórczości
artysty. W zamian Van Abbemuseum użyczyło prac ze swojej kolekcji. Z
zaproponowanych dzieł wybrano trzy serigrafie autorstwa Andy’ego Warhola
przedstawiające chińskiego przywódcę komunistycznego Mao Tse-tunga w różnych
wariantach kolorystycznych.
Stanisław Pięta zaznacza, że ekspozycja w Muzeum
Śląskim nie jest propagowaniem ustroju totalitarnego. Jednak wątpliwości budzi w
nim decyzja kierownictwa, by zaprezentować akurat ten wizerunek. – Świadczy to o
pewnych przekonaniach ideowych osób, które podejmowały decyzję – oznajmia poseł.
Wskazuje, że gdyby to od niego zależało, nigdy nie wybrałby wizerunku Mao
Tse-tunga. – Przecież on był mordercą, pedofilem i komunistycznym zbrodniarzem.
Jakieś artystyczne wariacje na jego temat nie zasługują więc na jakąkolwiek
prezentację w żadnym z polskich muzeów – podkreśla Pięta.
Tymczasem Leszek
Jodliński, dyrektor muzeum, zapewnia, że przy wyborze „dzieł” kierowano się
tylko względami artystycznymi. – Zdecydowaliśmy się na niego z bardzo
trywialnego powodu. Z prac Warhola, którymi dysponuje Van Abbemuseum, miniseria
była jedyną, którą mogliśmy zaprezentować w takim kształcie. Pozostałe prace
twórcy – o ile jeszcze są – stanowią tylko pojedyncze odbitki i nie byłoby tego
efektu serigrafii jako sposobu tworzenia zwielokrotnionych szablonów. Zresztą
pojedyncze grafiki w takiej formule nigdy nie funkcjonowały – twierdzi
Jodliński. Dodaje także, że konwencja przedstawienia Mao Tse-tunga przez Warhola
bynajmniej nie oznacza uhonorowania komunistycznego wodza. – To portret, który
nie jest oficjalnym wizerunkiem Mao, a raczej czymś, co w obliczu krytyki i
powagi tamtych czasów jakiemukolwiek artyście nie uszłoby na sucho – zaznacza
dyrektor.
Jacek Dytkowski
