„NYT” o geopolitycznym zwycięstwie Rosji

Amerykański dziennik „New York Times”, komentując porozumienie Moskwy
z prezydentem Wiktorem Janukowyczem dotyczące m.in. przedłużenia stacjonowania
na Krymie Floty Czarnomorskiej, określa je mianem „przełomowego”, bo gruntownie
zmienia polityczny krajobraz w Europie Wschodniej. W związku z powyższym gazeta
dowodzi konieczności natychmiastowego przerwania dotychczasowej polityki „dziel
i rządź” wobec tej części Europy i zainicjowania nowych dróg współpracy. Według
gazety, najlepszym rozwiązaniem może być włączanie słowiańskiego czynnika
kulturalnego do paneuropejskich instytucji.

„New York Times” przypomina, iż od „pomarańczowej rewolucji” z 2004 roku
Ukraina była rządzona przez prozachodniego Wiktora Juszczenkę, który „dążył do
jak najszybszego członkostwa kraju w strukturach NATO i Unii Europejskiej”,
rozpowszechniając pogląd, iż jest to jedyna możliwa alternatywa dla zbliżenia z
Rosją. Jednak – jak czytamy – w ostatnich wyborach prezydenckich społeczeństwo
odwróciło się od popieranych jeszcze pięć lat wcześniej idei, wybierając na
prezydenta jego długoletniego rywala – Wiktora Janukowycza, będącego
zwolennikiem zbliżenia z Rosją. „Janukowycz błyskawicznie wyznaczył byłego
ambasadora w Rosji na ministra spraw zagranicznych i odnowił 'strategiczny’
dialog z pariasem Zachodu, Białorusią; zastąpił dowódcę ukraińskiej marynarki
wojennej, który sprzeciwiał się obecności Floty Czarnomorskiej w Sewastopolu;
zezwolił poszczególnym regionom na uznanie języka rosyjskiego za język oficjalny
i odwrócił stanowisko swojego poprzednika w takich kwestiach jak związek z
Rosyjską Cerkwią (…)”
– wylicza gazeta. „NYT” podkreśla jednak, iż
najmocniejszym „ciosem” wymierzonym w poprzednią administrację była
natychmiastowa ratyfikacja (w ubiegłym miesiącu) przez Rosję i Ukrainę
porozumienia w Charkowie. Na jego mocy rosyjska Flota Czarnomorska pozostanie w
Sewastopolu przez następne 25 lat, w zamian za co Ukraina otrzymała
30-procentowy rabat na rosyjski gaz, przy czym część tego upustu wliczono w
koszty dzierżawy. W dodatku – jak pisze amerykański dziennik – poprzez Flotę
Czarnomorską, która zapewnia Sewastopolowi od 15 do 20 proc. dochodu, stopniowo
zwiększy się udział ukraińskich przedsiębiorców w dostawach towarów i usług,
dzięki czemu rosyjscy podatnicy staną się długoterminowymi gwarantami
ekonomicznego wzrostu tego regionu. „NYT” przypomina, że Ukraina wydała
oświadczenie, iż uważa Flotę Czarnomorską za zasadniczą część europejskiej
architektury bezpieczeństwa oraz „gwaranta niezawisłości narodów basenu Morza
Kaspijskiego”. „Stare założenie, że NATO wystarczy, aby zapewnić Europie
bezpieczeństwo, zastąpiono nowym paradygmatem, który koncentruje się na
centralnej pozycji Rosji w bezpieczeństwie europejskim” – pisze gazeta. „To jest
znaczące geopolityczne zwycięstwo Rosji, która przygotowuje podłoże dla
opracowywania przyszłych układów pomiędzy Rosją a Ukrainą, w kontekście nowego
wspólnego europejskiego systemu bezpieczeństwa” – czytamy dalej. Według
dziennika, szybkość, z jaką prezydent Janukowycz przystąpił do reorientacji
polityki zagranicznej, „ogłuszyła europejskich i amerykańskich obserwatorów”,
choć powinniśmy się spodziewać takiego obrotu spraw w przypadku kraju, który
jeszcze w minionej dekadzie w głosowaniach w 90 procentach sprzyjał
prorosyjskiej polityce.

Możliwości Zachodu

Gazeta zastanawia się więc nad ewentualnymi możliwościami reakcji Zachodu na
te zmiany. „Niektórzy chcą walczyć z tym zbliżeniem poprzez zwiększanie
ekonomicznej i politycznej presji na Kijów. Jednakże ten kurs może
najprawdopodobniej zakończyć się politycznym paraliżem, załamaniem gospodarki, a
nawet wybuchem przemocy” – pisze „NYT”. Kolejna przytaczana opcja dotyczy
rezygnacji z Ukrainy, co były ambasador amerykański na Ukrainie Steven Pifer
określa jako „ukraińskie przemęczenie”. Chodzi w tym założeniu o to, że mimo iż
ukraińskie elity niekoniecznie chcą stać się częścią Rosji, to jednak z uporem
odmawiają przyłączenia do Zachodu, zostawiając ten problem Moskwie, ażeby sama
się z nim zmagała. Według gazety, niewiele osób dostrzega trzecią możliwość,
którą jest przyjęcie Ukrainy i uczynienie z niej swojego sojusznika. To oznacza,
że nieskuteczną strategię „dziel i rządź”, którą Zachód do tej pory stosował w
tej części Europy, powinno się zastąpić nowym rozwiązaniem, które jednocześnie
dąży do włączania słowiańskiego czynnika kulturalnego do paneuropejskich
instytucji i polityki. Według „New York Timesa”, tylko w ten sposób Ukraina może
stać się niezastąpionym sojusznikiem przy doprowadzaniu Rosji do Unii
Europejskiej. Czyli zamiast kierować oba te kraje na inne tory, powinno się –
zdaniem gazety – nagradzać je za to, że idą razem z nami tą samą
ścieżką.

Marta Ziarnik

drukuj