KATYŃ 1940 – SOWIECKIE LUDOBÓJSTWO NA POLAKACH
W przeddzień 66. rocznicy podjęcia przez władze sowieckie decyzji
wymordowania tysięcy polskich jeńców, przypadającej 5 marca 2006 r., Generalna
Prokuratura Wojskowa Rosji oświadczyła, że ofiary Zbrodni Katyńskiej nie były
ofiarami represji stalinowskich. Jako uzasadnienie podała niemożność ustalenia
kwalifikacji prawnej, na podstawie której skazano na śmierć Polaków wziętych do
niewoli po agresji ZSRS na Polskę 17 września 1939 roku. Oświadczenie jest
dopełnieniem ogłoszonej wcześniej – 21 września 2004 r., odmowy uznania (na
podstawie materiału zgromadzonego w śledztwie) Zbrodni Katyńskiej za
ludobójstwo; wówczas odmówiono też ujawnienia konkluzji ze
śledztwa.
W ten sposób Rosja definitywnie odmówiła uznania masakry polskich jeńców za
mord masowy wedle którejkolwiek ze stosowanych w prawie międzynarodowym i
krajowym kwalifikacji prawnych: represji stalinowskiej, zbrodni wojennej,
zbrodni przeciw ludzkości, ludobójstwa. Decyzje z 2004 i 2006 r. oznaczają
faktycznie zamknięcie całego rosyjskiego śledztwa w sprawie katyńskiej, bez
żadnej konkluzji. Sprowadza to wyniki postępowania do absurdu z punktu widzenia
historycznego, prawnego i zwykłego zdrowego rozsądku; oznacza bowiem, że tysiące
Polaków odnalezionych w dołach śmierci bądź w ogóle nie były ofiarami żadnego
przestępstwa, bądź były ofiarami wielu zabójstw pospolitych. W rzeczywistości
niemożność ustalenia, na podstawie jakich przepisów dokonano zbrodni, mogłaby co
najwyżej wskazywać na to, iż nie mieliśmy w tym wypadku do czynienia ze zbrodnią
sądową. Biorąc pod uwagę przesłankę, że fatalna decyzja zapadła na szczeblu
politycznym, można by powyższą tezę przyjąć, co jednak niewiele wyjaśnia, gdyż
większości zbrodni przeciwko ludzkości dokonywano z pominięciem procedur
sądowych. Fakt, iż prokuratura państwa o mocarstwowych ambicjach nie umie
znaleźć żadnej kwalifikacji mordu katyńskiego, należy uznać za ponurą, wręcz
upiorną, kpinę z ofiar i prowokację wobec Polski. Absurdalność sytuacji jest
oczywista, tak jak oczywiste jest to, że Katyń był motywowanym politycznie
masowym mordem. Nie zatuszują tego żadne wybiegi władz Rosji, tak jak prawdy o
sprawcach masakry nie udało się, pomimo trwających pół stulecia wysiłków, zataić
władzom ZSRS. Pytaniem pozostaje jedynie, jak należy zbrodnię na Polakach
określić w języku potocznym, na gruncie nauk społecznych oraz prawniczych, co
wiąże się bezpośrednio z jej kwalifikacją karną. W moim przekonaniu, analiza
charakteru Zbrodni Katyńskiej, w tym zbiorowego profilu ofiar, motywów podjęcia
decyzji i sposobu jej realizacji, wskazuje jednoznacznie, iż była to zbrodnia o
największym ciężarze gatunkowym – zbrodnia ludobójstwa.
Ludobójstwo w prawie międzynarodowym
W dokumencie
instytucji międzynarodowej definicja ludobójstwa (ang. „genocide”) po raz
pierwszy została użyta podczas pierwszej sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ 11
grudnia 1946 roku1. W zaakceptowanej jednomyślnie rezolucji nr 96 Zgromadzenia
Ogólnego Narodów Zjednoczonych zbrodnię ludobójstwa określono początkowo jako
„odmówienie prawa do życia grupie ludzkiej, w wyniku czego grupy rasowe,
religijne, polityczne czy inne są zniszczone częściowo lub w całości”. Użycie
słów „polityczne i inne” wzbudziło jednak sprzeciw ZSRS w związku z łatwością
odniesienia ich do zbrodni komunistycznych, w szczególności podejmowanej wówczas
na forum międzynarodowym kwestii przestępstw w stosunku do anektowanych państw
bałtyckich. Wobec niechęci Anglosasów do zadrażniania stosunków z Sowietami
sprzeciw ten został uwzględniony. Zgromadzenie przegłosowało w dniu następnym
rezolucję zawierającą węższą od pierwotnej definicję zbrodni ludobójstwa, z
widoczną intencją ograniczenia jej do „rasowo-etnicznych” zbrodni hitlerowskich,
wykluczenia zaś „klasowych” zbrodni stalinowskich, co wycisnęło silne piętno na
wszystkich jurystycznych definicjach zbrodni ludobójstwa, a także historycznym i
socjologicznym podejściu do tego zjawiska2.
Sformułowana w rezolucji ONZ w
1946 r. kategoria zbrodni ludobójstwa na trwałe weszła do języka prawnego i
politycznego świata. Jej właściwy żywot w prawie międzynarodowym rozpoczął się w
momencie uchwalenia 9 grudnia 1948 r. międzynarodowej Konwencji w sprawie
Zapobiegania i Karania Zbrodni Ludobójstwa, która wprowadziła obowiązującą po
dziś dzień definicję ludobójstwa. Konwencja stwierdza, że ludobójstwem są takie
czyny jak morderstwo, poważny zamach na konstytucję fizyczną i mentalną członków
grupy (zbiorowości o stałych wspólnych cechach), celowe pogorszenie warunków
życia grupy, działania zmierzające do zmniejszenia liczebności grupy, porywanie
dzieci na rzecz innej grupy, pod warunkiem, że „którykolwiek z wymienionych
[czynów] popełniony został w zamiarze zniszczenia, całkowicie lub częściowo,
grup narodowych, etnicznych, rasowych bądź religijnych jako takich” (art. 2).
Konwencja formalnie weszła w życie 12 stycznia 1951 r. po ratyfikacji przez
wymaganą liczbę państw; do dzisiaj jej sygnatariuszami zostało 130 państw.
Zdefiniowana w niej zbrodnia ludobójstwa stała się częścią rzeczywistości
prawnej świata, zgodnie z postanowieniami konwencji czyny opisane tym pojęciem
miały być ścigane, oskarżeni o ich popełnienie stawiani przed sądem (trybunałem
międzynarodowym), a w razie udowodnienia winy karani (zob. tekst źródłowy). Ze
względów związanych z polityczną sytuacją zimnowojennego świata, brakiem
tradycji prawnej oraz kontrowersjami dotyczącymi stosunku prawa międzynarodowego
do krajowego konwencja długo pozostawała martwym prawem, ale sam fakt
wprowadzenia pojęcia „ludobójstwo” do prawa stanowionego miał olbrzymie
znaczenie.
Pojęcie „genocide” weszło, poczynając od lat pięćdziesiątych, do
języka prawniczego i świadomości społecznej, czego odzwierciedleniem stały się
odnoszące się do wydarzeń historycznych akty wydawane przez niesądowe instytucje
państw narodowych, np. w 2007 r. Komisja Spraw Zagranicznych Izby Reprezentantów
Kongresu USA podjęła uchwałę uznającą rzeź Ormian dokonaną przez Turków w 1915
r. za ludobójstwo (ze względu na uwarunkowania międzynarodowe, m.in. rolę Turcji
jako ważnego członka NATO, odpowiedniej rezolucji nie głosowano w Izbie
Reprezentantów). W podobny sposób zbrodnię na Ormianach określił Sejm RP w 2005
roku. Kategoria zbrodni ludobójstwa zyskała sobie prawo obecności w pracach
komisji parlamentarnych, agend rządowych i organizacji pozarządowych, pojawiając
się w różnych kontekstach w ich dokumentach; przede wszystkim zaś zadomowiła się
w debatach politycznych, dyskursie naukowym i języku potocznym. Utorowało to –
wraz ze zmianami politycznymi w świecie – drogę do zastosowania opisanej w
konwencji definicji ludobójstwa w orzecznictwie międzynarodowych trybunałów. W
latach dziewięćdziesiątych XX wieku teoretyczne założenia konwencji z 1948 r.
przyoblekły się w procesową rzeczywistość. Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze
ds. Zbrodni Wojennych w b. Jugosławii (Serbowie – muzułmanie bośniaccy –
Chorwaci) i MTK ds. zbrodni wojennych („ludobójstwa”, „zbrodni przeciwko
ludzkości” etc.) popełnionych w Rwandzie podczas walk plemiennych pomiędzy Hutu
a Tutsi odnoszą się obecnie do zarzutów ludobójstwa.
Ludobójstwo i Katyń w Norymberdze
Wbrew częstemu
przekonaniu kwalifikacja zbrodni ludobójstwa nie była stosowana przez
Międzynarodowy Trybunał Wojenny w Norymberdze funkcjonujący w latach 1945-1946.
Zbrodniarzy hitlerowskich sądzono wówczas przede wszystkim z oskarżeń o
„zbrodnię wojenną” i „zbrodnię przeciwko ludzkości” (crime against humanity)3.
Na tej podstawie Sowieci oskarżyli Niemców o Zbrodnię Katyńską; ta perfidna
mistyfikacja na szczęście się nie powiodła, ale dobitnie wskazuje, jak ostro
sami Rosjanie kwalifikowali Katyń, przypisując zbrodnię innym. Słowo
„ludobójstwo” (genocide) pojawiało się w procesie norymberskim w odniesieniu do
poszczególnych „zbrodni przeciwko ludzkości”, takich jak katyńska, nie wprost
jako kwalifikacja prawna, ale jedno z określeń opisowych4. Nie była jednak
„zbrodnia przeciwko ludzkości” tożsama z pojęciem „ludobójstwo”, a zdefiniowanie
tego ostatniego w 1948 r. nie oznaczało zniknięcia poprzednio stosowanych
kategorii. W daleko idącym uproszczeniu, ale bez sprzeniewierzenia się intencji
prawodawcy, ludobójstwo można określić jako zjawisko bardziej specyficzne niż
„zbrodnia przeciwko ludzkości”, ale równocześnie o absolutnie najcięższym – w
wymiarze historycznym, moralnym i karnym – charakterze.
Wbrew kolejnemu dość
rozpowszechnionemu przekonaniu w Norymberdze nie skazano zbrodniarzy
hitlerowskich za ludobójstwo na Żydach czy innej grupie. W ogóle holocaust –
szoah (które to określenia w szerokim obiegu jeszcze nie funkcjonowały) i
planowa eksterminacja innych grup przez nazistów nie były jeszcze faktycznie i
formalnie traktowane w sposób szczególny, lecz jako jedna z wielu masowych
zbrodni czasów wojny. Nie oznacza to jednak, że pojęcia ludobójstwa nie można
odnosić do zdarzeń sprzed 1951 czy 1948 roku. Przeciwnie, jest to uprawnione,
również – co należy podkreślić – w ujęciu prawa międzynarodowego. Konwencja z
roku 1948 mówi wprost: „we wszystkich epokach ludobójstwo wyrządzało ludzkości
wielkie straty”.
W powyższym kontekście trzeba zwrócić uwagę, iż pojęcie
ludobójstwa odnosi się do rzeczywistości historycznej, a prace naukowe i prawo
stanowione tylko opisują, a nie kreują genocide. Można się spierać o jego
przykłady w historii, ale samo istnienie zjawiska ludobójstwa jest aksjomatem,
którego odrzucenie unieważnia całość rozważań nad zagadnieniem. Traktaty nie
stwarzają ludobójstwa, dokonują go ludzie w historii.
Problem „działania prawa wstecz”
Niezależnie od powyższej
konkluzji nie można w tym miejscu uciec od pytania: Czy można skazać kogoś za
zbrodnię na podstawie nieistniejącej w chwili jej popełniania kwalifikacji i
poddać go sankcji, której nie mógł znać w chwili popełniania czynu? Był to w
dobie Norymbergi, późniejszych procesów nazistów, a także dziś, zasadniczy –
oprócz podnoszenia kwestii „tylko wykonywania rozkazów” – argument obrony
wszystkich oskarżonych, o czym można się przekonać, oglądając np. film
dokumentalny z procesu Adolfa Eichmanna. Nie da się przy tym zaprzeczyć, że jest
to argument trudny do obalenia, przynajmniej w sensie procesowym. Negowanie go
może być łatwo uznane za negowanie ważnej zasady tradycji pozytywizmu prawnego i
całego współczesnego systemu prawnego oraz sprowadzać zarzuty: instrumentalnego
stosowania prawa, skazywania z nieistniejących paragrafów etc. Może przede
wszystkim wywoływać wrażenie „działania prawa wstecz”. Przy tym, podkreślmy to
wyraźnie, nie mamy tu do czynienia z problemem przedawnienia, np. wobec
niemożności ścigania sprawcy z powodów politycznych, lecz z zagadnieniem samej
penalizacji czynu – niekaralnego w chwili popełniania wedle danej
kwalifikacji.
Problem można przedstawić następująco: skoro nie można skazać
kogoś za palenie w miejscu niedozwolonym przed ustanowieniem zakazu palenia, to
czy oznacza to, że nie można skazać kogoś za zabicie miliona Cyganów? Nie za
zabicie jednego, kolejnego itd. – prawo tego zakazujące oczywiście istniało –
ale za ludobójstwo na grupie wyróżnionej według kryterium rasowego. Za czyn,
który nie był formalnie przestępstwem. Ktoś, kto w 1942 r. w Wansee planował i
realizował w następnych latach holokaust, nie popełnił, jeśli trzymać się tak
interpretowanej zasady formalnoprawnej, ludobójstwa. Nie zrobił więc nic złego?
A może popełnił jedynie czyny, które były już kodeksowo opisane? Dobieranie
jednak innych kwalifikacji, w momencie gdy istnieje adekwatna kategoria
ludobójstwa i dany czyn odpowiada znamionom tej zbrodni ludobójstwa, jest
oczywistą próbą ucieczki od problemu. Zdawali sobie z tego sprawę twórcy
konwencji z 1948 r., odwołujący się do koncepcji prawa naturalnego, czyli
odwiecznego ładu moralnego, przewyższającego prawo stanowione, które powinno być
odbiciem prawa naturalnego5. Prawo to w określonych sytuacjach należy wprost
stosować do sądzenia zbrodniarzy. Nie było to w połowie XX wieku podejście
nowatorskie. Zasady procesu norymberskiego oparto na ustaleniach poczynionych w
Londynie w końcowym okresie II wojny światowej, a Trybunał w Norymberdze odnosił
się również do przestępstw popełnionych wcześniej, wychodząc z założenia, że
niemieccy sprawcy muszą odpowiedzieć za łamanie zasad moralnych według
regulacji, o których istnieniu w chwili popełniania zarzucanych im czynów nie
wiedzieli i – co ważne (bo sama nieznajomość prawa nie tłumaczy) – wiedzieć nie
mogli.
Analogiczna do anglosaskich ustaleń poprzedzających Norymbergę była
intencja prawodawcy konwencji przeciwko ludobójstwu z 1948 r., o czym dobitnie
świadczy jej tekst, który pomimo konfliktów został uchwalony i ratyfikowany. Czy
faktycznie prawodawcy, czyli przedstawiciele państw sygnatariuszy, sądzili, że
ktokolwiek zostanie szybko pociągnięty do odpowiedzialności za ludobójstwo na
podstawie zapisów konwencji? A tym bardziej czy dopuszczali, iż może to dotyczyć
wydarzeń minionych? Twórcom konwencji przyświecał raczej inny cel – stworzenie
sankcji, która odstraszy od popełniania w przyszłości opisanych czynów i pozwoli
rozliczyć przyszłych zbrodniarzy, gdy tacy się pojawią. Konwencja spełniać miała
w danej chwili funkcję prewencyjną, a działać w przyszłości i to raczej nie tej
najbliższej. Dość powiedzieć, że w okresie od jej uchwalenia w 1948 r. do
ratyfikowania w 1951 r. i w dalszych latach jej obowiązywania zdarzały się
przypadki stanowiące podstawę do zastosowania jej przepisów (rewolucja w
Chinach, wojna w Korei), ale konwencja pozostała martwym prawem6. Fakt jednak,
iż z góry rezygnowano z prowadzenia dochodzeń „o ludobójstwo” w odniesieniu do
zbrodni z okresu II wojny światowej czy wcześniejszych oraz ignorowano
wydarzenia rozgrywające się na oczach świata w okresie po wejściu w życie
konwencji, co było szczególnie na rękę komunistycznym reżimom, przeczącym choćby
ludobójczym aktom Czerwonych Khmerów w Kambodży, nie oznaczał, że nie mieliśmy
we wszystkich tych wypadkach do czynienia z ludobójstwem, również w rozumieniu
konwencji.
Konwencja nie pozostawiła wątpliwości, iż należy określać czyny z
przeszłości mianem ludobójstwa i jako takie piętnować. Pojęcie „genocide” może
być używane w odniesieniu do masowych zbrodni sprzed 1948 r., zarówno w ich
opisie, jak i w dokumentach (rezolucjach), o ile oczywiście wypełniły one jego
treść (zob. preambułę konwencji). Ludobójstwo zarysowane zostało w konwencji
bardziej nawet jako desygnat faktu historycznego niż opis czynu zagrożonego
sankcją karną. W całym tekście widoczny jest prymat socjologii i historii nad
prawem i kryminologią – za zgodą samych prawników. Fundamentem i kluczem
konwencji był sens nadany samemu terminowi „ludobójstwo”. Zdefiniowanie tego
pojęcia stanowi o sensie konwencji; wprowadzenie go w obieg prawa, polityki i
kultury to największe osiągnięcie twórców rezolucji i konwencji. Dla opisania
zbrodni powszechnie odbieranych jako straszliwe, wyjątkowe pod względem
monstrualności i celowości, ale ujmowanych dotąd w sposób intuicyjny i
zdroworozsądkowy, użyto w dokumentach z lat 1946 i 1948 nowego terminu
stworzonego przez osobę, która straszne odczucia umiała wyrazić jednym słowem
„genocide” i podać jego klarowną definicję, możliwą do zaakceptowania przez
wszystkich.
Pojęcie „genocide” Lemkina
Termin „genocide” został
stworzony podczas II wojny światowej (ok. 1943 r.) przez profesora prawa
międzynarodowego Rafała Lemkina, polskiego Żyda mieszkający wówczas w Stanach
Zjednoczonych. Lemkin (1901-1959), wybitny polski karnista okresu
międzywojennego, we wrześniu 1939 r. ewakuował się z Warszawy przed
nadchodzącymi Niemcami, by po krótkim pobycie w okupowanej przez Rosjan
rodzinnej Grodzieńszczyźnie przedostać się w lutym 1940 r. przez zajęte przez
Litwinów Wilno do Szwecji, a stamtąd w kwietniu 1941 r. wyjechać do USA7. Lemkin
zbudował neologizm z połączenia greckiego słowa „genos” (lud, ród, rasa, naród)
z łacińskim „caedere” (zabijać, zgładzić)8. Wzorem słowotwórczym były
funkcjonujące już angielskie słowa, np. „suicide” (samobójstwo). Neologizm
Lemkina nie tylko zadomowił się w języku angielskim, ale stał się słowem
międzynarodowym, wchodząc – w brzmieniu pierwotnym bądź w tłumaczeniach – do
większości języków (np. polskie „ludobójstwo”, czasem też „genocyd”; rosyjskie
„gienocyd”; niemieckie „Völkermord”).
Nowego słowa Lemkin użył po raz
pierwszy w książce „Axis Rule in Occupied Europe” (Rządy Osi w okupowanej
Europie) z 1944 r., w której sformułował definicję pojęcia „genocide” i
przedstawił jego przykłady w dziejach9.
Pojęcie „ludobójstwa” zawierało u
Lemkina wszystkie – zarówno fizyczne, jak i inne – formy planowego unicestwiania
ludów. „Fizyczne” oznaczało posłużenie się eksterminacją (masowymi mordami), a
„inne” – zniszczenie podstaw kulturowych, społecznych lub ekonomicznych
istnienia danej grupy narodowej, rasowej, etnicznej. W każdym wypadku, by mówić
o ludobójstwie, musimy mieć do czynienia z działaniem planowym, którego celem
jest osiągnięcie skutku w postaci likwidacji całości bądź dużej części grupy.
Nie jest ludobójstwem niezaplanowana asymilacja jednej grupy przez inną ani
przeniesienie na obcą społeczność wyniszczającej choroby, pod warunkiem, że nie
było to przedsięwziętym z premedytacją, planowo prowadzonym działaniem służącym
jej likwidacji. Nie jest też ludobójstwem nawet najbardziej masowy mord, jeśli
nie ma na celu eksterminacji określonej grupy. Masowy mord jest natomiast
najbardziej ekstremalnym środkiem, jaki może być użyty w celu zrealizowania
ludobójstwa. Środkami tymi mogą być także: wysiedlanie; więzienie; zastraszanie
powodujące rozstrój psychiczny; wywoływanie głodu; pozbawienie podstaw
ekonomicznych istnienia, np. przez wywłaszczenie; pozbawienie możliwości
przekazywania wartości grupy, np. przez oddzielenie dzieci od rodziców;
zastosowanie tych i innych różnorakich represji ukierunkowanych na jeden cel –
zniszczenie grupy. Widzimy więc, że środki zostały zarysowane przez Lemkina
bardzo szeroko, a jedyne ograniczenie stanowiło podkreślenie koniecznej
planowości i celowości. Działanie musiało być zaplanowane jako przedsięwzięcie,
co z definicji wykluczało np. spontaniczne wybuchy etnicznej nienawiści, oraz
mieć za cel zniszczenie określonej grupy. Grupy w ujęciu socjologicznym, czyli
zbiorowości nieprzypadkowej (np. zbiór pasażerów autobusu nie jest w takim
rozumieniu grupą) i o jednolitych cechach. W opisie Lemkina były to grupy
wyróżnione rasowo, narodowo, etnicznie i religijnie; ale już nie społecznie –
stan, klasa, warstwa; ekonomicznie – właściciel, pracownik najemny; politycznie
– republikanin, monarchista; czy też wedle wieku lub formalnego wykształcenia.
Zrodziło to oczywiście wątpliwości, czy Lemkin nie za szeroko określił środki
(formy) ludobójstwa, a nie nazbyt wąsko jego możliwą grupę „docelową”10. Z
możliwości tak ukierunkowanej krytyki zdawał sobie sprawę autor koncepcji,
stopniując ekstremalność form i uznając za środek najbardziej skrajny i
bezwzględny eksterminację fizyczną, co odpowiadało powszechnemu odczuciu, że
następujący w krótkim okresie mord na wielką skalę jest czymś wyjątkowo
dramatycznym.
Kategorie grup – ofiar próbowano natychmiast po ukazaniu się
książki Lemkina poszerzyć o wymienione przeze mnie wcześniej, a następnie ten
element jego propozycji stał się głównym punktem sporu przy ustalaniu definicji
genocide w prawie międzynarodowym. Główną wartością koncepcji Lemkina okazało
się natomiast oparcie definicji ludobójstwa na wprowadzonych przez niego
wyznacznikach celu i planowości, jako stanowiących osie pojęciowe pozwalające
wyróżnić z wielości zbrodniczych zjawisk akty rzeczywistego ludobójstwa11.
Spotkało się to z ogólną akceptacją i zapewniło sukces tej definicji. Siłą
rzeczy twórca pojęcia wywarł wpływ na przyszłe definicje zjawiska ludobójstwa,
zwłaszcza w prawie, dziedzinie z natury bardziej statycznej od ujęć
socjologicznych i historycznych. Nie do końca było to chyba nawet zgodne z
zamiarem samego Lemkina. Nie wykluczył on bowiem z góry znaczenia nieopisywanych
i nieanalizowanych bliżej przez siebie aktów ludobójczych dla zrozumienia i
zdefiniowania zjawiska, którego korzeni dopatrywał się już w eksterminacyjnych
aktach starożytności i średniowiecza oraz kulturowych etnobójstwach
nowożytności. Pod koniec życia autor „Axis” pracował nad kilkutomową historią
ludobójstwa od starożytności po współczesność, ale nie zdążył jej
ukończyć.
Lemkin konstruował pojęcie ogólne, iluzją byłoby jednak sądzić, że
przykłady, do których się odniósł, nie warunkowały jego definicji ludobójstwa.
Odwołał się do doświadczeń okupowanej Europy w czasie II wojny światowej.
Desygnatem genocide były dlań zbrodnie popełnione i, w chwili powstawania pracy,
nadal popełniane przez nazistów w podporządkowanej III Rzeszy Europie. W
pierwszym rzędzie posłużył się Lemkin przykładem prześladowań w stosunku do
Żydów, a następnie Polaków i innych narodów słowiańskich. Na tych grupach
naziści dopuścili się ekstremalnego ludobójstwa, stosując fizyczną eksterminację
i inne metody w sposób celowy i niezwykle systematyczny, co Lemkin doskonale
uchwycił – mimo iż pełny obraz przemysłowej technologii hitlerowskich zbrodni
nie był mu jeszcze znany. Przykład zbrodni nazistowskiej na Żydach naprowadził
go też od razu na refleksję, że zbrodnia wymierzona w grupę nie musi
bezpośrednio dotykać jej całej, czyli np. fakt, iż sam Lemkin jako Żyd
przebywający w USA oraz inni Żydzi amerykańscy nie podlegali prześladowaniu, nie
oznacza, iż nie można kwalifikować holokaustu jako ludobójstwa. Podobnie fakt,
że nie wszyscy Ormianie lub Polacy podlegali w określonej sytuacji represjom,
nie oznacza, iż nie byli ofiarami ludobójstwa. Stąd w definicji ludobójstwa
pojawiło się sformułowanie „grupy lub jej części”12. Było to spostrzeżenie
istotne, gdyż doświadczenie historyczne mówi, że rzadko (na szczęście) zdarza
się totalne podporządkowanie sprawcy zbrodni całej „grupy”, co nie może jednak
zwalniać z odpowiedzialności za ludobójstwo. Takie ujęcie problemu sprawia
między innymi, że nie można wykluczyć z definicji ludobójstwa represji wobec
Polaków z okresu okupacji sowieckiej w latach 1939-1941.
W tym punkcie
napotykamy kolejne ograniczenie opisu Lemkina, już nie pojęciowe, lecz
historyczne. Autor „Axis” nie potraktował jako ludobójstwa na równi ze
zbrodniami „osi” zbrodni ZSRS, mimo że odwołał się do doświadczenia z lat II
wojny, a ziemia, z której pochodził – pogranicze Białostocczyzny i
Grodzieńszczyzny – została skrwawiona przez oba ludobójcze totalitaryzmy:
niemiecki i sowiecki. Powodem była tu niestety ówczesna „poprawność polityczna”,
a także – pomimo doświadczeń Lemkina – niewielka wiedza na ten temat. Zaznaczyć
trzeba, że w żadnym wypadku niewyeksponowanie zbrodni komunistycznych
dokonywanych np. na Polakach nie oznaczało w sensie definicyjnym ich wykluczenia
z zakresu ludobójstwa. Lemkin dawał przykłady ludobójstwa, a nie spis aktów
ludobójstwa, które mogły być dokonywane nie tylko gdzie indziej niż w okupowanej
przez Niemcy Europie, ale i kiedy indziej, czyli przed drugą wojną światową,
która co prawda unaoczniła zagrożenie ludobójstwem, ale go nie stworzyła. Lemkin
dla masowych zbrodni o podobnym charakterze szukał definicji już po hekatombie
pierwszej wojny światowej i odciskającej silne piętno na jego świadomości rzezi
Ormian, ale świat jego koncepcje pominął wówczas milczeniem. Druga wojna
wytworzyła przekonanie o istnieniu kategorii specjalnych „nienazwanych zbrodni”,
które trzeba zdefiniować i spenalizować13. Najszybciej nazwał te zbrodnie Lemkin
i jego określenia zyskały najszerszy rezonans. Za nim poszli inni, rozwijając i
poddając krytyce wybrane aspekty jego definicji ludobójstwa, bez podważania
jednak założeń całej konstrukcji.
Katyń ludobójstwem?
Lemkinowskie pojęcie genocide – wraz
z wątpliwościami dotyczącymi zawężenia grupy docelowej do etnicznej, a
wyłączenia grupy społecznej i niedostrzegania zbrodni komunistycznych, a także
wątpliwościami co do zbyt szerokiego ujęcia środków ludobójstwa – stało się
częścią języka i świadomości społecznej w połowie lat czterdziestych XX wieku.
Stworzona została podstawa dla sformułowania definicji stricte jurystycznej,
która rzeczywiście powstała do końca dekady. Wprowadzenie jej na przełomie lat
czterdziestych i pięćdziesiątych za sprawą decyzji politycznej do prawodawstwa
międzynarodowego otworzyło szansę osądzenia sprawców ludobójstwa na nowej
podstawie prawnej. Od razu pojawiły się ograniczenia związane z podziałem świata
na dwa systemy polityczne. Komunistyczny – jako współodpowiedzialny –
zainteresowany był ograniczeniem samego zasięgu definicji. System zachodni
skłonny był do rezygnacji z jej stosowania. Oba zaś niechętne egzekucji
ponadnarodowej. Ale w cieniu kominów Oświęcimia istnienie ludobójstwa
nieodwołalnie stało się zjawiskiem rozpoznanym, jego zdefiniowanie w prawie
faktem, a konieczność zarówno stosowania pojęcia na płaszczyźnie historycznej i
socjologicznej, jak i kwalifikacji prawnej w odniesieniu do poszczególnych
zdarzeń dziejowych – oczywistością.
Pytaniem pozostaje tylko zakres
dziejowych katastrof, które mogą być w języku nauk społecznych i prawa uznane za
akty ludobójstwa. My musimy to pytanie postawić w odniesieniu do sowieckich
represji na Polakach w latach 1939-1941, kulminujących w paroksyzmie Zbrodni
Katyńskiej. Zastanówmy się, czy pojęcie ludobójstwa można zastosować w
odniesieniu do mordu na Polakach w 1940 roku.
Przebieg i charakter Zbrodni Katyńskiej
W marcu 1940 roku
ludowy komisarz spraw wewnętrznych Ławrientij Beria skierował do Komitetu
Centralnego Wszechzwiązkowej Partii Komunistycznej (bolszewików) adresowane do
„towarzysza Stalina” pismo z projektem decyzji o likwidacji polskich jeńców.
Większość przewidzianych do wymordowania przetrzymywano w obozach specjalnych
(Kozielsk, Starobielsk i Ostaszków): „14 736 byłych oficerów, urzędników,
obszarników, policjantów, żandarmów, służby więziennej, osadników i agentów
wywiadu: ponad 97 proc. narodowości polskiej”; pozostałą grupę spośród „18 632
(wśród nich 10 685 Polaków)” przetrzymywano w więzieniach zachodnich obwodów
Ukrainy i Białorusi14. Wniosek został rozpatrzony przez Biuro Polityczne 5 marca
1940 roku. Na dokumencie, na którym wpisano tę datę, obok parafy wnioskującego
Berii znalazły się podpisy: Józefa Stalina, Klimienta Woroszyłowa, Wiaczesława
Mołotowa i Anastasa Mikojana, oraz adnotacja sekretarza o zaakceptowaniu decyzji
również przez Michaiła Kalinina i Łazara Kaganowicza. Postanowienie Politbiura
potwierdzone zostało w decyzji z 5 marca 1940 r., sporządzonej wyciągiem z
protokołu nr 1315. Decyzją tą członkowie Politbiura Komitetu Centralnego WKP(b)
skazali na zagładę 25 700 Polaków.
Poczynając od pierwszych dni kwietnia 1940
r., NKWD realizowało akcję „rozładowania” trzech obozów specjalnych, wywożąc z
nich i rozstrzeliwując jeńców. W chwili jej uruchomienia na przełomie marca i
kwietnia w obozach więziono: w Kozielsku 4599, w Starobielsku 3895, w
Ostaszkowie 6346 osób. Spośród przetrzymywanych w obozach w chwili przystąpienia
do ich likwidacji zabito 97 proc. osób, wszystkich z wyjątkiem 395 więźniów
„wyłączonych” głównie w celu wykorzystania ich do realizacji sowieckich
zamierzeń politycznych, co niestety w odniesieniu do części z nich odniosło
zamierzony skutek (np. Zygmunt Berling). Tysiące innych zamordowano. Jeńców
Kozielska rozstrzelano w Smoleńsku i Katyniu, ciała ukryto w Lesie Katyńskim;
jeńców Starobielska rozstrzelano w Charkowie i tam pochowano; jeńców Ostaszkowa
rozstrzelano w Twerze, ciała ukryto w Miednoje. Równolegle dokonano mordu na
więźniach przetrzymywanych na zagarniętych przez Związek Sowiecki ziemiach
Rzeczypospolitej. Wedle pochodzącej z 1959 r. notatki szefa KGB ZSRS Andrieja
Szelepina dla sekretarza generalnego KPZR Nikity Chruszczowa na podstawie
decyzji z 5 marca wykonywanej przez „specjalną trójkę NKWD ZSRR rozstrzelano 21
857 osób, z czego: w Lesie Katyńskim (obwód Smoleński) 4421 osób, w obozie
Starobielskim w pobliżu Charkowa 3820 osób, w obozie Ostaszkowskim (obwód
Kaliniński) 6311 osób i 7305 osób było rozstrzelanych w innych obozach i
więzieniach Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi”16. Faktyczna liczba ofiar
mogła być nawet o tysiąc wyższa od podanej w notatce.
Nie ulega wątpliwości,
że zbrodnia miała charakter masowy, a dokumenty wytworzone przez jej sprawców
potwierdzają narodowe i społeczno-zawodowe kryterium doboru ofiar. Decydenci
zbrodni abstrahowali od winy materialnej uwięzionych. Nie stanowiły też
kryterium doboru poglądy ideowe i polityczne jeńców, gdyż te były różnorodne
(włącznie ze stosunkiem do państwa i ustroju sowieckiego), co było przez
uwięzionych artykułowane i dobrze wiadome rozpracowującemu wojennoplennych
sowieckiemu aparatowi represji. Nie czyny ani nawet nie poglądy przetrzymywanych
były powodem ich wymordowania, a przynależność do narodu polskiego.
Wiosną
1940 roku na mocy decyzji Politbiura WKP(b) z 5 marca zamordowano przeszło 20
tysięcy polskich więźniów, wśród których zdecydowaną większość stanowili
oficerowie Wojska Polskiego, a liczną grupę policjanci i funkcjonariusze innych
służb mundurowych. Charakter Zbrodni Katyńskiej – skala represji i zbiorowy
profil ofiar, motywy podjęcia decyzji i sposób jej przeprowadzenia – kwalifikuje
do uznania jej za zbrodnię ludobójstwa. Ofiary łączyła przynależność do elity
polskiego społeczeństwa, z tej przyczyny zostały skazane przez komunistów na
zagładę, stając się ofiarami klasycznego ludobójstwa, w którym nie konkretne i
udowodnione w przewodzie sądowym czyny decydują o śmierci, lecz przynależność do
grupy narodowej, etnicznej, rasowej, religijnej, politycznej lub społecznej. W
przypadku ofiar Zbrodni Katyńskiej o ich zagładzie zadecydowało kryterium
polskości – fakt, iż jeńcy Kozielska, Starobielska i Ostaszkowa byli Polakami.
Wyróżnik społeczny, który trzeba uznać za należący do kategorii „polityczny i
inny”, był dodatkowym motywem zagłady. Kontekst Zbrodni Katyńskiej stanowiło
wymierzone we wszystkie warstwy społeczne niszczenie polskości na obszarze
sowieckiej okupacji, obejmujące m.in. deportację setek tysięcy Polaków w głąb
ZSRS w celu etnicznego „wyczyszczenia” ziem polskich. Tylko 13 kwietnia i w
ciągu kilku kolejnych dni 1940 roku wywieziono ze wschodnich terenów Polski do
Kazachstanu przeszło 60 tysięcy członków rodzin jeńców mordowanych w tym samym
czasie w Katyniu, Charkowie i Twerze; podstawą deportacji była decyzja
Politbiura WKP(b) podjęta 2 marca i figurująca w tym samym protokole nr 13, co
trzy dni późniejsza decyzja o mordzie katyńskim oraz dyrektywa wykonawcza
ludowego komisarza spraw wewnętrznych ZSRS Berii wydana 7 marca, czyli dwa dni
po decyzji zagłady17. Tło to potwierdza i tak bardzo jasno rysujący się cel
mordu, którym w intencji sowieckiej było wyniszczenie określonej grupy oraz
trwała zmiana stosunków narodowych, społecznych i politycznych na obszarze
Europy Centralnej.
Konkluzja
Przesłanki powyższe nie pozostawiają
wątpliwości. Zestawienie dobrze dziś znanych i udokumentowanych faktów
odnoszących się do wymordowania przez Sowietów w 1940 roku polskich jeńców z
teoretycznymi ujęciami genocide prowadzi do wniosku, iż w wymiarze historycznym
i prawnym mord katyński, jako skierowany przeciwko grupie wyróżnionej na
podstawie narodowej i mający w swojej intencji jej zupełne lub prawie zupełne
zniszczenie, był zbrodnią ludobójstwa.
Dr Witold Wasilewski (IPN Centrala)
———————————-
1 Rezolucje Zgromadzenia Ogólnego podejmują delegaci wszystkich państw
członków organizacji, a zawarte w nich postanowienia obowiązują wszystkich, ale
ich praktyczne znaczenie, co pokazały dzieje ONZ, jest często niewielkie.
2
Zawężając definicję, ZSRS obronił się przed odniesieniem pojęcia „ludobójstwo”
do swojej polityki represji na Litwie, Łotwie i w Estonii, gdyż traktowano je
powszechnie (również wśród przeciwników komunizmu na Zachodzie) jako motywowane
klasowo, a nie narodowo.
3 Zastosowano też bodaj najbardziej kontrowersyjną
kwalifikację „zbrodni przeciwko pokojowi”, odnosząc ją do polityki przywódców
Rzeszy, która doprowadziła do wybuchu II wojny światowej. De facto miało to
pozwolić na osądzenie ich za „całokształt” wojennej gehenny, co de iure było
trudne do ujęcia wobec założenia orzekania kary za konkretne udokumentowane
przestępstwa.
4 W akcie oskarżenia z 6 października 1945 r. głównym podsądnym
zarzucono popełnienie „umyślnego i systematycznego ludobójstwa” (co było
tautologią), o ludobójstwie wspomniała też część oskarżycieli w mowach końcowych
w 1946 roku.
5 Samo pojęcie prawa naturalnego miało różne konotacje w
historii, ale dziś jest z reguły stosowane w zaprezentowanym znaczeniu.
6
Podstawowym powodem była wieloletnia sytuacja polityczna konfrontacji Zachód –
blok komunistyczny i de facto, bo oczywiście nie de iure, przyjęcie przez
podzieloną „wspólnotę” międzynarodową, że konwencja będzie stosowana w
przyszłości wobec hipotetycznych ludobójców uznanych za zbrodniarzy przez obie
strony konfliktu, co w dwubiegunowo skonstruowanym świecie było fantazją. W
teraźniejszości, w oczekiwaniu na sprzyjające okoliczności, konwencja
pozostawała martwym prawem, co w istocie pomagało przez kilkadziesiąt lat
ochraniać zbrodnie ludobójstwa, głównie dokonywane przez komunistyczne
reżimy.
7 Ryszard Szawłowski, Lemkin Rafał [w:] Encyklopedia „białych plam”,
t. XI, Radom 2003, s. 51-53. Tamże krótka bibliografia z uwzględnieniem pozycji
zagranicznych. Por. Adam Rotfeld, Rafał Lemkin: autor koncepcji ludobójstwa [w:]
idem, Polska niepewna w świecie, Warszawa 2006.
8 Edmund Osmańczyk, Ciekawa
historia ONZ, Warszawa 1965, s. 64-65, stwierdza, iż greckie genos połączył
Lemkin z łacińskim occidio – całkowite unicestwienie (a nie caedere), ale
odpowiedź na pytanie, czy punktem wyjścia był dla słowotwórcy łaciński
rzeczownik czy czasownik, choć może mieć znaczenie dla językoznawców, z punktu
widzenia poruszanego tu tematu ma znaczenie drugorzędne.
9 R. Lemkin, Axis
Rule in Occupied Europe, Laws of Occupation, Analysis of Government, Proposals
of Redress, Washington 1944; Clark 2005.
10 Lemkinowska definicja może
prowadzić do wniosków, iż Kulturkampf w Wielkopolsce i tworzenie rezerwatów w
Ameryce Północnej były ludobójstwem, co budzi zrozumiałe wątpliwości.
11
Bezsprzecznie dotyczy to „celu”, gdyż „planowość”, nie będąc po prostu synonimem
premedytacji, rodzić może pewne wątpliwości, których nie będziemy jednak tu
omawiać.
12 Niektórzy wywodzą również pojęcia całościowego lub częściowego
ludobójstwa etnicznego.
13 Określenia „nienazwane zbrodnie” użył brytyjski
premier Winston Churchill.
14 Notatka Ludowego Komisarza Spraw Wewnętrznych
Ł. Berii dla J. Stalina, marzec 1940, [w:] Katyń. Dokumenty ludobójstwa,
Warszawa 1992, s. 34-39.
15 Zestaw wyciągów z protokołów Politbiura WKP(b),
poz. 144 (sprawa NKWD ZSRR d/w Beria), 5 III 1940 [w:] Katyń…, s. 30-33.
16
Notatka szefa KGB ZSRR A. Szelepina dla N. Chruszczowa, 9 III 1959 [w:]
Katyń…, s. 42-45.
17 Wyciąg z protokołu nr 13 posiedzeń Biura Politycznego
KC WKP(b), poz. 114, 2 III 1940, Moskwa, [w:] Katyń. Dokumenty zbrodni, t. 1,
Warszawa 1995, s. 406-461; Dyrektywa Komisarza Ludowego Spraw Wewnętrznych ZSRR
Ł. Berii dla Komisarzy Ludowych Spraw Wewnętrznych USSR I. Sierowa i BSSR Ł.
Canawy, 7 III 1940, Moskwa, [w:] Katyń. Dokumenty zbrodni, t. 2, Warszawa 1998,
s. 42-47.
