Nie za wszelką cenę
Członkowie Zespołu Ekspertów Konferencji Episkopatu Polski ds.
Bioetyki w oświadczeniu wydanym wczoraj – w Narodowym Dniu Życia – w
porozumieniu z Prezydium Konferencji Episkopatu Polski, wskazują na podstawowe
argumenty przeciwko zapłodnieniu pozaustrojowemu. Są nimi: selekcja, mrożenie i
zabijanie embrionów, naruszenie godności człowieka oraz niebezpieczeństwo dla
matki i dziecka. Podkreślają, że sprzeciw Kościoła katolickiego wynika nie tylko
z wiary chrześcijańskiej, lecz także z prawa naturalnego i samej
medycyny.
„Poczęcie dziecka metodą in vitro łączy się z przekroczeniem praw Boskich i
ludzkich, związane jest przeważnie z niszczeniem zarodków, niesie z sobą poważne
ryzyko dla zdrowia matki i dziecka, wreszcie prowadzi do naruszenia wielu norm
etycznych” – czytamy w oświadczeniu. Pracom zespołu przewodniczy ks. abp Henryk
Hoser, biskup warszawsko-praski, który z wykształcenia jest lekarzem. W zespole
ekspertów są także: dr Maciej Barczentewicz, ks. prof. Wojciech Bołoz, prof. dr
hab. Zbigniew Chłap, ks. dr Zdzisław Jancewicz, dr Piotr Klimas, dr Michał
Królikowski, ks. dr hab. Franciszek Longchamps de Berier, ks. prof. dr hab.
Piotr Morciniec, prof. Tadeusz Smyczyński i ks. bp Józef Wróbel, specjalista w
dziedzinie bioetyki. Autorzy oświadczenia przypominają, że „szczęście nie
znaczy: robię to, co mi się podoba, kosztem innych ludzi, a nawet za wszelką
cenę”, a jego odnalezienie jest możliwe tylko w oparciu o prawidłowo
ukształtowane sumienie. Kościół rozumie owo przeżywane z powodu bezdzietności
cierpienie i współczuje takim małżeństwom, towarzysząc im w tym
cierpieniu.
Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że sygnatariusze oświadczenia
przywołują argumenty nie tylko religijne, ale także z prawa naturalnego i
biologiczno-medyczne. Sprzeciw Kościoła katolickiego wobec metody in vitro
wynika przede wszystkim z wiary chrześcijańskiej: skoro Bóg stworzył kobietę
oraz mężczyznę, aby przekazywali życie w akcie miłości małżeńskiej, to w trakcie
procedur zapłodnienia pozaustrojowego dochodzi do naruszenia godności człowieka,
jeżeli poczęcie następuje na drodze eksperymentalnej procedury technicznej. Nosi
to znamiona „produkcji ludzi”. Ponadto z prawa naturalnego – stanowiącego
powszechnie uznawane normy obowiązujące wszystkich ludzi niezależnie od
światopoglądu – wynika, że każdy człowiek ma prawo do życia. Z tego względu
moralnie niedopuszczalne jest zabijanie, selekcja i mrożenie ludzkich zarodków,
które są przecież istotami ludzkimi i należy się im pełna ochrona prawna,
zwłaszcza prawa do życia. Autorzy oświadczenia przypominają tym samym, że
prawda, iż życie człowieka zaczyna się od poczęcia, „nie opiera się na
założeniach religijnych, lecz jest racjonalnym stanowiskiem wynikającym z
obecnej wiedzy naukowej”. Ponadto, powołanie człowieka do życia w wyniku
procedur laboratoryjnych daje już na samym początku jego istnienia warunki
rozwoju bez porównania gorsze, ponieważ „nawet najlepsze sztuczne podłoże nie
jest w stanie zastąpić naturalnego środowiska organizmu kobiety”.
Krytyczna
ocena dokonana przez Kościół opiera się też na przesłankach biologicznych i
medycznych, zostało już bowiem udowodnione, że metody in vitro są bardzo
niebezpieczne zarówno dla zdrowia matki, jak i dziecka. Eksperci zespołu podają
liczne przykłady owych zagrożeń, m.in. to, że w celu uzyskania kilku komórek
jajowych kobieta przechodzi stymulację hormonalną, która często powoduje zespół
powikłań, który może prowadzić do zaburzeń czynności wątroby, rozwoju chorób
nowotworowych, zakrzepicy żylnej i tętniczej. Ponadto najczęściej do organizmu
kobiety wprowadza się kilka embrionów, co powoduje ciąże mnogie, które częściej
kończą się przedwczesnym porodem. Dodatkowo kilkakrotnie zwiększone jest ryzyko
urodzenia dziecka ze zbyt niską masą urodzeniową. „Przedwczesny poród i mała
masa prowadzą do urazów okołoporodowych, niedotlenienia i wylewów śródmózgowych,
co z kolei jest główną przyczyną zaburzeń rozwojowych, a także umieralności
okołoporodowej” – alarmują autorzy oświadczenia. Równocześnie przypominają, że
90-95 proc. embrionów jest niszczonych. To powoduje, że u wielu osób powstaje
specyficzny „syndrom in vitro” – po krótkim czasie satysfakcji z posiadania
długo oczekiwanego dziecka przychodzi refleksja i świadomość, że jego życie
okupione jest śmiercią wielu innych. Dotyczy on w sposób istotny także samego
dziecka, które będzie wymagać szczególnego wsparcia psychicznego, gdy kiedyś się
dowie, że kosztem jego urodzenia uśmiercono jego rodzeństwo.
Mimo
kategorycznego sprzeciwu wobec procedury in vitro podkreślono, że powstałe w
warunkach laboratoryjnych dzieci należy przyjąć z miłością i szacunkiem,
ponieważ „przysługuje im pełna godność jak każdej osobie ludzkiej”. Członkowie
zespołu wskazują na inne, etycznie dopuszczalne drogi wyjścia z cierpienia,
jakim jest stan bezpłodności. Jedną z nich jest podjęcie próby autentycznego
leczenia przywracającego zdrowie i umożliwiającego naturalne poczęcie dziecka.
Drugą możliwością jest adopcja.
Również wczoraj w Warszawie o problemach
współczesnej medycyny dyskutowali uczestnicy sympozjum: „Dylematy etyczne w
praktyce lekarskiej – czy lekarz może tworzyć i niszczyć ludzkie embriony?”.
Zorganizowały je: „Medycyna Praktyczna”, Towarzystwo Internistów Polskich i
Naczelna Izba Lekarska, we współpracy z American College of Physicians. Wśród
prelegentów znaleźli się m.in.: prof. Andrzej Szczeklik, dr Andrzej Muszala,
prof. Marian Machinek, ks. dr Tadeusz Pacholczyk z National Catholic Bioethics
Center w Filadelfii, (felietonista „Naszego Dziennika”), prof. Christopher Hook
z Mayo Clinic w Rochester i prof. Rocco Buttiglione.
Maria S. Jasita
