Ashton zatrudni niewielu Polaków
Catherine Ashton, szefowa unijnej dyplomacji, z wielkimi trudnościami
buduje swoje służby. Ale już wiadomo, że Polacy obejmą w nich niewiele
stanowisk, bo mamy szanse na kierowanie jedynie kilkoma z ponad 130 ambasad
UE.
Ashton spotkała się z członkami Komisji Spraw Zagranicznych Parlamentu
Europejskiego. Ale deputowani niewiele się dowiedzieli na temat tworzenia
korpusu dyplomatów, który ma liczyć kilka tysięcy pracowników. Rozczarowania
wystąpieniem Ashton nie kryją europejscy politycy. Dariusz Sobków, były zastępca
Stałego Przedstawiciela RP przy UE (2006-2007), powiedział „Naszemu
Dziennikowi”, że Ashton potwierdziła fakt, iż jak na razie takie kraje
członkowskie, jak Polska nie będą miały proporcjonalnej reprezentacji w unijnej
służbie dyplomatycznej. Według Sobkowa oznacza to, że obecnie pierwsze skrzypce
grać będą dyplomaci brytyjscy, niemieccy i francuscy, a nowe kraje UE w sposób
ewidentny zostaną zdyskryminowane. – Na spotkaniu panował klimat zawiedzionych
nadziei. Jeden z posłów powiedział Ashton, w nawiązaniu do złego wrażenia, które
wywołała podczas poprzedniego spotkania w komisji spraw zagranicznych, że jak
widać „nie łatwo o drugą szansę, aby poprawić pierwsze wrażenie” – relacjonuje
Sobków.
Dawid Nahajowski, Bruksela
