Skok feministek na kasę

USA oraz Unia Europejska popierają wniosek o utworzenie nowej
feministycznej agendy ONZ ds. relacji pomiędzy płciami. Projekt wspierany jest
także przez konsorcjum feministycznych organizacji Gender Equality Architecture
Reform Campaign (GEAR), które ma nadzieję, że dzięki niemu pozyska nowe źródło
finansowania.

Jak informuje Christian Newswire, pomysł powstania agendy narodził się w
miniony wtorek podczas posiedzenia Komisji ds. Statusu Kobiet ONZ (CSW)
odbywającego się w Nowym Jorku. Zaraz też spotkał się on z entuzjastycznym
przyjęciem zarówno ze strony prezydenta Baracka Obamy i jego administracji, jak
też przybyłych do USA przedstawicieli Unii Europejskiej. Pomysłodawcy powołania
feministycznej instytucji, która zajmowałaby się „równością płci” i „emancypacją
kobiet”, podkreślają, że ma ona bardzo duże szanse na powstanie. Feministki już
zacierają ręce w nadziei, że dzięki temu będą miały dostęp do kolejnego,
niewyczerpalnego źródła pieniędzy i władzy. – Potrzebujemy pieniędzy,
potrzebujemy miliardów dolarów na to, aby działać skutecznie – podkreśliła bez
ogródek przedstawicielka organizacji GEAR Charlotte Bunch. Dodała także, że
pierwszy milion będzie zaledwie „katalizatorem”, organizacja zaspokoi pierwsze,
najpotrzebniejsze cele i dopiero „odbije się od ziemi”. Bunch ponagliła więc, by
jeszcze do końca sesji plenarnej Zgromadzenia Ogólnego ONZ (czyli do 12 marca)
ustanowić status superagendy.
Tymczasem szef amerykańskiego Instytutu ds.
Badań nad Populacją Steven Mosher zwrócił się z apelem do organizacji pro-life,
by w sposób zdecydowany i „bezwzględnie sprzeciwiły się utworzeniu nowej
agendy”, która – jak podkreśla – będzie realizowała skrajne feministyczne cele
podważające instytucję małżeństwa, osłabiające rodzinę i zagrażające tym samym
nie tylko dzieciom poczętym, ale także tym już narodzonym. – Zaproponowana
agenda będzie potężną organizacją posiadającą globalny mandat na rzecz
restrukturyzacji relacji pomiędzy płciami. Jeśli wejdzie w życie, będzie
narzucała styl życia manhattańskich i hollywoodzkich feministek państwom i
kulturom umieszczającym obecnie w centralnym miejscu rodzinę – przestrzega.
Mosher zauważa, że będzie to wówczas „imperializm kulturowy w najgorszym
wydaniu”.
Jak zauważa Christian Newswire, nowa superagenda ma łączyć w sobie
cztery istniejące już podmioty: Urząd Specjalnego doradcy ds. Równouprawnienia
Płci i Awansu Kobiet, Wydział ds. Awansu Kobiet (przy ONZ), Fundusz Narodów
Zjednoczonych na rzecz Kobiet oraz Międzynarodowy Instytut Kształcenia i Badań
nad Awansem Kobiet. Organ ten ma bezpośrednio podlegać sekretarzowi generalnemu
ONZ.

Marta Ziarnik

drukuj