Informowałem Kalisza i Brachmańskiego
Zeznający wczoraj przed sejmową komisją śledczą Jerzy Dziewulski,
były poseł SLD, potwierdził, że osobiście informował w 2004 r. Ryszarda Kalisza
i Andrzeja Brachmańskiego o licznych nieprawidłowościach w śledztwie dotyczącym
uprowadzenia Krzysztofa Olewnika. Przesłuchanie Dziewulskiego miało m.in.
potwierdzić, że informował on polityków SLD o sprawie, skoro ci w czasie
przesłuchania mówili, że nie przypominają sobie takich rozmów z
nim.
Zeznając w styczniu przed komisją, Ryszard Kalisz, szef MSWiA za czasów
rządów SLD, oraz nadzorujący policję jego zastępca Andrzej Brachmański
utrzymywali, że nie przypominają sobie, aby sprawą Olewnika interesował się
Dziewulski. – Nie wiem, co mam na to odpowiedzieć – mówił Dziewulski,
ustosunkowując się do tej uwagi. Dodał, że zeznaje pod przysięgą, i ponownie
potwierdził, że z nimi na ten temat rozmawiał.
O sprawie uprowadzenia były
poseł SLD dowiedział się bezpośrednio od rodziny Olewników, którzy przyszli do
niego w połowie maja 2004 roku. Wtedy usłyszał o nieprawidłowościach w śledztwie
dotyczącym uprowadzenia Krzysztofa Olewnika. Podkreślił, że nie słyszał jeszcze
o uprowadzeniu trwającym lata oraz o sposobie, w jaki policja straciła okazję do
przyłapania sprawców na gorącym uczynku. Chodzi o przekazanie okupu. Sprawa ta
szczególnie zbulwersowała świadka. Akcja przekazania okupu w lipcu 2003 r. była
wyjątkowo nieudolnie prowadzona przez policję, co podkreślali wszyscy zeznający
przed sejmową komisją, a funkcjonariusze stracili okazję do ujęcia sprawców. – Z
punktu widzenia działania operacyjnego policji taka sytuacja nie miała prawa
mieć miejsca – zaznaczył wczoraj Dziewulski, oceniając akcję. To właśnie w
momencie, kiedy w trakcie rozmowy z Olewnikami usłyszał o tym zdarzeniu,
postanowił pomóc rodzinie.
3 czerwca 2004 r. otrzymał od Olewników pismo z
prośbą o pomoc, aby – jak zaznaczył – mieć podstawę do działania. Najpierw pytał
wśród policjantów. Do ministrów – jak mówił – nie kierował pism z prośbą o
interwencję, tylko „przychodził jak do kolegi”. Nie chciał wywoływać wrażenia,
że naciska, tylko liczył „na koleżeński stosunek”. Wtedy zwrócił się do Andrzeja
Brachmańskiego (sekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i
Administracji od lutego 2004 r. do maja 2005 r.) w sprawie zmiany grupy
policyjnej, a kilka dni potem spotkał się z nim ponownie w Sejmie i ten
powiedział mu, że to było prawdopodobnie samouprowadzenie – taką wersję zdarzeń
Brachmański usłyszał od policjantów. Dziewulski zastanawiał się, skąd brała się
teza o samouprowadzeniu w przypadku człowieka, „który miał wszystko”. – Miał
miliony, a walczył o 300 tys. euro. Gdzie tu jest sens? – pytał Dziewulski. 300
tys. euro to kwota okupu, którą rodzina przekazała porywaczom.
Po 20 czerwca
2004 r. Dziewulski był u Kalisza (minister spraw wewnętrznych od maja 2004 r. do
października 2005 r.), który go tylko zapytał, czy o sprawie wie Brachmański,
który nadzorował policję, co miało znaczyć – według Dziewulskiego – że sprawą
już ktoś się zajmuje. Jednak Kalisz w czasie rozmowy był „jakby nieobecny”. –
Byłem tym zdumiony. Jakby miał problem, którym się zajmował, a nie zajmował się
tym, o czym ja mówię – relacjonował spotkanie Dziewulski. Po tej rozmowie nie
kontaktował się z Kaliszem w sprawie Olewnika. Z Brachmańskim rozmawiał jeszcze
raz. Ten sugerował, że coś się zaczyna w sprawie dziać.
Jak informował
wczoraj rzecznik Prokuratury Gdańskiej Krzysztof Trynka, konfrontacja
policjantów biorących udział w przekazaniu okupu i Danuty Olewnik, na którą
ostatecznie zgodziło się MSWiA, odbędzie się w taki sposób, że dane
funkcjonariuszy nie zostaną ujawnione osobom innym niż uczestnicy konfrontacji i
strony postępowania. Zdaniem rzecznika, cała procedura prawna związana z
przygotowaniem konfrontacji jest na tyle skomplikowana, że na razie trudno
odpowiedzieć na pytanie, kiedy ona będzie przeprowadzona.
Krzysztof Olewnik
został uprowadzony w październiku 2001 roku. Zamordowano go we wrześniu 2003
roku. Obecnie na wniosek rodziny trwa ponowne badanie DNA pobranego z
ekshumowanego ciała Olewnika.
Paweł Tunia
