Prawda w oczy kole
Z apelem do władz miast i gmin, by ograniczały dostęp dzieci do
pokazującej prawdę o aborcji i jej ofiarach wystawy „Wybierz życie”, wystąpili w
liście otwartym: Wisława Szymborska, Jerzy Owsiak, Jan Hartman oraz Tadeusz
Bartoś. Argumentują: aborcja to bestialstwo.
Sygnatariusze mają zastrzeżenia do pokazywania najmłodszym „bestialskich
obrazów”. Współautor wystawy Mariusz Dzierżawski z Fundacji Pro ma nadzieję, że
wzmianka o bestialstwie aborcji przemówi do tych, którzy np. widzą w niej zwykły
„zabieg”. Podkreśla, że owszem, „najmłodszym dzieciom szkodzi aborcja, bo są jej
ofiarami”, a psychologowie pozytywnie wypowiadają się na temat odbioru wystawy
„Wybierz życie” przez dzieci i młodzież. – Można powiedzieć, że aborcjoniści
posługują się tymi dziećmi, które rzekomo ponoszą szkodę na psychice, jak żywymi
tarczami. Bo nie ma żadnych przesłanek w tym kierunku – wystarczy chociażby
przywołać opinie psychologiczne, że wystawa nie powoduje żadnych urazów, co było
wielokrotnie podnoszone przed sądem – przypomina Dzierżawski.
Pod sprzeciwem
dotyczącym eksponowania fotosów bez retuszu pokazujących ofiary aborcji
podpisali się znani ze swych poglądów m.in.: dziennikarz „Gazety Wyborczej”
Piotr Płatek, kierownik Zakładu Filozofii i Bioetyki w Collegium Medicum na
Uniwersytecie Jagiellońskim Jan Hartman, filozof Tadeusz Bartoś (były
dominikanin), poetka Wisława Szymborska, organizator Przystanku Woodstock Jerzy
Owsiak (jak informowaliśmy, powołane przez niego służby porządkowe usunęły w
lecie ub.r. elementy pociętej przez bandę zamaskowanych mężczyzn wystawy z
trawnika w pobliżu terenu, na którym odbywała się impreza Owsiaka), wykładowca
Uniwersytetu Warszawskiego Monika Płatek (znana ze współpracy z Federacją na
rzecz Kobiet i Planowania Rodziny), rektor Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Łodzi
Bogusław Śliwerski, wykładowca Uniwersytetu Jagiellońskiego Michał Rusinek,
dziennikarz Marek Szafrański, autor książek dla dzieci Grzegorz Kasdepke,
filozof i historyk religii Zbigniew Mikołejko, pedagog, założycielka przedszkola
waldorfskiego w Bielsku-Białej Zdzisława Karczewska, dziennikarka „Gazety
Wyborczej” Ewa Furtak, rzeźbiarka Lidia Sztwiertnia, prezes fundacji „Dziecięce
Marzenia” Kazimierz Bieniecki czy przewodniczący Klubu Gaja Jacek Bożek.
List
powstał w związku z planowanym przez organizatorów przejmującej, skłaniającej do
myślenia wystawy kolejnym „tournée po kraju”. Jak poinformowała na swoich
stronach internetowych Fundacja Pro – Prawo do Życia, właściciel ekspozycji, w
najbliższych miesiącach zostanie zorganizowanych około 30 wystaw w całej Polsce,
m.in. w Nowym Sączu, Zgorzelcu, Kaliszu, Toruniu, Katowicach, Olsztynie,
Krakowie, Zabrzu, Katowicach i Szczecinie. Z tego względu sygnatariusze protestu
chcą wywrzeć nacisk na władze lokalne, by dopuszczały wystawę tylko w miejscach
zamkniętych, odpowiednio oznakowanych i niedostępnych dla dzieci.
Mariusz
Dzierżawski jest o ekspozycję spokojny. Z doświadczenia wie, że niektórzy będą
odmawiali. Jednak zapowiada, iż we wszystkich takich przypadkach o kapitulacji
nie może być mowy. Skuteczna okazuje się ścieżka apelacji do Samorządowych
Kolegiów Odwoławczych. – Pokazywanie wystawy to realizacja naszych praw
obywatelskich. Poza tym w przypadku, gdyby burmistrzowie i prezydenci nam
odmawiali, mamy też inne możliwości prezentowania tych zdjęć i podkreślania
tego, że ktoś bez powodu, według własnego widzimisię, nam odmawia, np. poprzez
metody sprawdzone w reklamie zewnętrznej, takie jak billboardy stacjonarne czy
umieszczane na samochodach. Ci ludzie, którzy nam odmawiają, powinni się liczyć
z tym, że dotrzemy do społeczeństwa też w inny sposób – zaznacza Dzierżawski. I
dodaje, że wyborcy również się dwa razy zastanowią, czy oddać głos na kogoś, kto
ubiega się o urząd publiczny, a uległ lobby aborcyjnemu.
Ekspozycja „Wybierz
życie” po raz pierwszy została ustawiona w 2005 r. w Łodzi. Prezentowano ją w
centralnych punktach wielu polskich miast, m.in. w Lublinie, Białymstoku czy
Bielsku-Białej. Skargami na ekspozycję, której zarzucano drastyczność,
kilkakrotnie zajmowały się sądy, jednakże wszystkie sprawy kończyły się
odrzuceniem zarzutów.
Maria S. Jasita
