– Tygodniowy przegląd mediów – Sprawa kiełbasy wyborczej

Miniony tydzień w środkach przekazu rozpoczął się od informacji
dotyczących niedzielnych wyborów na Ukrainie. Abstrahując od wyników, dziennik
„Polska” aż w dwóch miejscach zamieścił informację o ukraińskich feministkach
demonstrujących goliznę w proteście przeciw handlowaniu głosami i fałszerstwom
wyborczym. Ta sama gazeta poinformowała również o mężczyźnie, który w jednym z
lokali wyborczych w regionie połtawskim zjadł swą kartę do głosowania, zamiast
wrzucić ją do urny. Inny z kolei człowiek, jak donosi gazeta, głośno
zaprotestował, gdy po oddaniu głosu nie został poczęstowany kanapką i
kieliszkiem wódki… No cóż, co kraj to obyczaj…

– A propos wyborów: „PO łagodzi ustawę o zakazie palenia” – ogłosiła na
pierwszej stronie czwartkowa „Polska”. Jak poinformowała gazeta, powodem
odstąpienia tej partii od poparcia projektu ustawy o całkowitym zakazie
szkodzącego zdrowiu palenia w miejscach publicznych jest „fakt, iż jako bardzo
radykalny uderza on w interesy restauratorów, właścicieli klubów i pubów – czy
przedsiębiorców, którzy stanowią główny elektorat PO”. Co ciekawe, czwartkowa
„Gazeta Wyborcza” w artykule pt. „Wyborcze zdrowie” zasugerowała, że jednym z
atutów PO w kampanii wyborczej będzie promocja zdrowia. To z kolei w celu
uzyskania poparcia niezadowolonych pacjentów. I bądź tu człowieku mądry! A swoją
drogą, to nic się chyba nie zmieniło… Główny program Platformy Obywatelskiej
to prawdopodobnie strategia chorągiewki, która porusza się raz w jedną, raz w
drugą stronę w zależności, skąd zawieje wyborczy wiatr…

– Jak poinformował wtorkowy „Dziennik”, lada chwila w Afganistanie rozpocznie
się największa od 2001 roku operacja wojsk amerykańskiej koalicji mająca
kosztować miliard USD. Co ciekawe, ta sama gazeta zamieściła obok informację,
że: „szkoły w USA nie mają z czego żyć”. „Amerykańskie szkoły znalazły się w
najgorszej od kilku dekad sytuacji ekonomicznej” – obwieścił „Dziennik”. Jakim
więc sposobem Stany Zjednoczone stać na tak wielką wojenną inwestycję, podczas
gdy „amerykańskie szkoły stoją na skraju bankructwa”? Jeśli chodzi o
wykształcenie Amerykanów, skutki takiej „niefrasobliwości” mogą być opłakane.
Już teraz, jak poinformowała w środę „Rzeczpospolita”, Sarah Palin, była
kandydatka na prezydenta USA, podczas swego wystąpienia na zjeździe zwolenników
Tea Party musiała takie słowa jak „budżet” czy „podatki” wypisać na dłoni lewej
ręki, by je odczytać, nie ryzykując wypowiadania ich z pamięci… A z drugiej
strony, czy amerykańskim przywódcom tak naprawdę zależy na wykształceniu swoich
obywateli? Wszak chyba tylko dzięki jego brakowi ich rodacy zdolni są oddawać
swe głosy wyborcze twórcom takich bajek, jak ta, że szczęście Stanów
Zjednoczonych zależy od wypędzenia z odciętej od reszty świata jaskini w górach
Afganistanu jakiegoś człowieka, który rzekomo odpowiedzialny jest za akcję
zniszczenia wieżowców World Trade Center…

– Najnowszy „Newsweek” opublikował rozmowę z prof. Janem Hartmanem,
kierownikiem Zakładu Filozofii i Bioetyki Collegium Medium Uniwersytetu
Jagiellońskiego, na temat eutanazji. Profesor wysunął w niej tezę, jakoby
„ewolucja prawa dotyczącego eutanazji i w ogóle kwestii bioetycznych” zależała
„głównie od stosunków między państwem a Kościołem”. „Jeśli przyjdzie taki
moment, w którym klasa polityczna się zorientuje, że posłuszeństwo Kościołowi
nie jest dla niej kwestią politycznego przetrwania i że nie od tego zależy
popularność partii, proces budowania państwa świeckiego może gwałtownie
przyspieszyć” – stwierdził Jan Hartman. Otóż, przytoczony powyżej przykład
Platformy Obywatelskiej wskazuje, że „klasa polityczna” już dawno zorientowała
się, iż (bardziej niż od związków z Kościołem) kwestia jej politycznego
przetrwania zależy od kilku innych rzeczy, wśród których istotne miejsce zajmuje
jednak zwykła propaganda…

– A propos tej ostatniej… Na łamach „Tygodnika Powszechnego” ks. Adam
Boniecki podziękował swoim „przyjaciołom” za ubiegłoroczne wsparcie, dzięki
któremu tygodnik „został ocalony”. Redaktor naczelny pisma wystosował zarazem
apel o dalsze finansowe wsparcie, bez którego może on nie przetrwać. Warto
przypomnieć, że Fundacja Tygodnika Powszechnego, czyli wydawca i właściciel
pisma, jest… organizacją pożytku publicznego, uprawnioną do uzyskiwania
środków z 1 procenta podatku od osób publicznych. Stąd też w swoim tekście ks.
Boniecki wyraża dezaprobatę wobec urzędów skarbowych, które nie chcą przekazywać
części podatków na rzecz „Tygodnika Powszechnego”. Może byłoby lepiej, gdyby
„Tygodnik Powszechny” wpisać jeszcze do rejestru zabytków? Wtedy można by liczyć
jeszcze na środki ministra kultury i dziedzictwa narodowego…

Sebastian Karczewski

drukuj