Zajmują nasz majątek
Z Andżeliką Borys, przewodniczącą nieuznawanego przez reżim
Alaksandra Łukaszenki Związku Polaków na Białorusi, rozmawia Mariusz
Bober
Jest jeszcze szansa na odzyskanie Domu Polskiego w
Iwieńcu?
– Na razie budynek został zamknięty i zaplombowany. Nikt
nie ma do niego wstępu. W poniedziałek, 15 lutego, sprawą zajmie się sąd, myślę
jednak, że wyrokiem sądu władze białoruskie będą chciały po prostu
„uprawomocnić” decyzję o zajęciu kolejnego Domu Polskiego na Białorusi.
Władze białoruskie chcą przejąć na własność budynek sfinansowany
przez budżet państwa polskiego?
– Będą dążyły do przejęcia budynku
wraz z jego wyposażeniem. Władze zorganizowały w nim koncert białoruskiego
zespołu, podczas którego zmusiły publiczność, by wybrała nowego prezesa oddziału
Związku Polaków na Białorusi, choć nie miała ona nic wspólnego ze związkiem!
Dotychczasową szefową tamtejszego Domu Polskiego – Teresę Sobol – władze
bezprawnie usunęły ze stanowiska i z ZPB. Bezprawnie, bo zgodnie ze statutem
mogli to zrobić tylko członkowie związku. Władze użyły też przemocy, by wyrzucić
z Domu Polskiego w Iwieńcu członków ZPB, którzy bronili go przed zajęciem.
Co stało się z przejętymi wcześniej trzynastoma domami polskimi na
Białorusi fundowanymi przez polskich podatników?
– Przekazano je
firmom kontrolowanym przez administrację Alaksandra Łukaszenki. A jeszcze do
niedawna w domach polskich uczyła się polska młodzież i dzieci.
Związek posiada jeszcze dwa domy na Białorusi. Czy one również są
zagrożone zajęciem przez władze?
– Niestety tak. Zagrożona jest
szkoła w Grodnie prowadzona przez spółkę Polonica, której jestem dyrektorem. Sąd
nałożył na nią ogromną karę finansową [40 tys. USD – red.], której uiszczenie
oznaczałoby w praktyce likwidację placówki. Oczywiście odwołamy się od tej
decyzji. Ale obawiam się, że prędzej czy później zawita do nas komornik… I
jeśli nie doczekamy się jakiejś zdecydowanej reakcji międzynarodowej, czeka nas
taki właśnie los.
Nie próbowała się Pani jakoś porozumieć z ZPB Stanisława Siemaszki
współpracującym dotychczas z reżimem?
– Nie wyobrażam sobie rozmowy
z człowiekiem, który nie został legalnie wybrany i którego wprowadzano do domów
polskich w miejsce naszych działaczy wyrzuconych siłą przez milicję. Tych
członków samozwańczego ZPB nie można nazwać związkiem. To jest grupa urzędników
kierowanych przez władze białoruskie.
Czy byłoby możliwe zarejestrowanie kierowanego przez Panią związku
jako odrębnej organizacji, pod inną nazwą?
– Zwróciliśmy się w tej
sprawie do władz białoruskich. Nasi działacze zebrali 5 tysięcy podpisów pod
wnioskiem o legalizację związku w nowej formie. Do tej pory nie otrzymaliśmy
żadnej odpowiedzi.
Szef białoruskiego MSZ był w Warszawie na rozmowach w sprawie
bezprawnego przejmowania przez władze Białorusi domów polskich. Wcześniej odbyło
się spotkanie z białoruskim ambasadorem w Polsce. Czy te rozmowy coś
zmieniły?
– Nie wiem, w jaki sposób były prowadzone. Decyzje w tej
sprawie podejmują przecież władze polskie. Władze białoruskie tymczasem zajęły
już prawie cały majątek, który należał do naszego związku.
Białoruska opozycja potępiła w środę działania Mińska i wezwała do
wprowadzenia ostrych sankcji wobec reżimu Łukaszenki. Ta metoda może być
skuteczna?
– Zawsze byłam zwolenniczką dialogu, porozumienia i
normalizacji. Zwróciliśmy się do władz z wnioskiem o rejestrację naszego
związku. Tłumaczyliśmy, że nie jesteśmy partią polityczną i nie prowadzimy
takiej działalności, że chcemy normalnie funkcjonować. Władze odpowiedziały na
nasz wniosek brutalnym uderzeniem wymierzonym w związek. Przesłuchiwanych jest
150 naszych nauczycieli uczących polskie dzieci. Władze dążą też do likwidacji
kolejnych szkół i domów polskich, wyrzucają ludzi z pracy. W ten sposób reagują
na wyciągniętą przez nas rękę. Jak można to oceniać?
Jakich działań w tej sytuacji oczekujecie Pańtwo ze strony władz
Polski i społeczności międzynarodowej?
– Nie chciałabym wskazywać
władzom Polski żadnych konkretnych rozwiązań. Jednak trzeba sobie wreszcie
odpowiedzieć na pytanie, jak reagować i jakie kroki podejmować w odpowiedzi na
bandyckie zachowania.
Dziękuję za rozmowę.
