Chlebowski niech się przyzna
Były premier Leszek Miller, tak jak wcześniej jego kolega z rządu
Marek Wagner – były szef kancelarii premiera Millera, potwierdzał, że to
Zbigniew Chlebowski zgłosił do uchwalonej w 2003 r. ustawy hazardowej obniżenie
opodatkowania automatów do gier. Chlebowski przed komisją, również zeznając pod
przysięgą, zaprzeczał temu i na potwierdzenie swoich słów przywoływał dokumenty
Sejmu w tej sprawie. Prace nad ustawą hazardową za rządów SLD wzbudzały tyle
kontrowersji, że ekipa Leszka Millera opublikowała nawet tzw. białą księgę prac
nad ustawą.
Leszek Miller stanął wczoraj przed hazardową komisją śledczą jako
premier rządu, który w ogóle zalegalizował automaty do gier. To ekipa Leszka
Millera przygotowała i uchwaliła ustawę wprowadzającą wideoloterię, bingo i gry
na automatach o niskich wygranych.
Wiele kontrowersji wtedy wzbudzała sprawa obniżenia opodatkowania automatów o
niewielkich wygranych tzw. jednorękich bandytów. Ministerstwo Finansów
proponowało ryczałtowy podatek w wysokości 200 euro miesięcznie od jednego
automatu. Jednak w Sejmie podczas prac nad ustawą zgłoszona została poprawka,
aby podatek obniżyć do 50 euro. Kto był autorem poprawki zgłoszonej podczas
posiedzenia zajmującego się projektem sejmowej podkomisji, wiedzą na pewno tylko
były szef klubu Platformy Zbigniew Chlebowski i posłanka SLD Anita Błochowiak.
Oboje tłumaczyli się przed kamerami z tego, że żadne z nich poprawki w tej
sprawie nie zgłaszało.
Do tej pory „sprawcy” złożenia poprawki nie udało się
wykryć. Chlebowski wskazuje na Błochowiak, a Błochowiak na Chlebowskiego.
Zeznając przed komisją śledczą, Chlebowski zaprzeczał, że to on był autorem
poprawki obniżającej opodatkowanie „jednorękich bandytów”. A na potwierdzenie
swoich słów przywoływał dokumenty Sejmu w tej sprawie. Na co innego wskazują
jednak dokumenty Ministerstwa Finansów.
Na nie powoływała się przesłuchiwana
wczoraj przez komisję Błochowiak. Dokumenty resortu finansów powstały na
podstawie posiedzenia podkomisji 25 września 2002 r., kiedy ustnie – ta budząca
wciąż kontrowersje – poprawka została zgłoszona. Błochowiak powiedziała jednak,
że poparła wtedy poprawkę Chlebowskiego, gdyż uważała ją za słuszną. Wersję
posłanki SLD potwierdzali przesłuchiwani przez śledczych także inni jej koledzy
z ówcześnie rządzącej ekipy Sojuszu Lewicy Demokratycznej: Marek Wagner – szef
kancelarii premiera Millera, odpowiadający za kontakty rządu z parlamentem, i
sam Leszek Miller.
Ponadto były premier powołał się wczoraj na pismo Jana
Kubika, dawnego posła PSL i przewodniczącego podkomisji, który po tamtym
posiedzeniu podkomisji wskazywał Chlebowskiego jako autora poprawki. Kubik był
już przez komisję przesłuchiwany. Stwierdził jednak, że nie tylko nie pamięta,
czy to Błochowiak, czy Chlebowski postulowali obniżenie opodatkowania automatów,
lecz nawet, czy jakieś pismo sporządzał.
Chlebowski chciał 50 euro
Bartosz Arłukowicz (Lewica) dopytywał Millera, skąd mogą wynikać różnice w
tej sprawie między dokumentami Sejmu i resortu finansów. Były premier nie
potrafił odpowiedzieć. – Ja mam dokument, który mam. A z tego dokumentu wynika
niezbicie, że to poseł Chlebowski zgłosił propozycję 50 euro – stwierdził.
Zachęcał też Chlebowskiego, by przyznał się do „ojcostwa” poprawki. – To, że
przedstawiciel Platformy Obywatelskiej zgłasza propozycję obniżenia podatków, a
nie podwyższenia, to się mieści jak najbardziej w ideowym programie Platformy i
nie bardzo rozumiem, dlaczego pan poseł Chlebowski nie chce się do tego przyznać
– dodał były premier. Rozstrzygnięcie tego, czy poprawkę rzeczywiście złożył
Chlebowski, czy też Błochowiak, jest o tyle trudne, że nie ma stenogramu z
posiedzenia tamtej podkomisji.
Miller tłumaczył się też, dlaczego w ogóle
jego rząd rozpoczął pracę nad ustawą o grach i zakładach wzajemnych. Wyjaśniał,
że wynikało to m.in. z konieczności dostosowania naszego prawa do unijnego, jak
również z chęci zwiększenia wpływów do budżetu. Uchwalona w 2003 r. ustawa
faktycznie pozwalała na legalizację automatów do gier, które wówczas, jeśli
funkcjonowały, to tylko nielegalnie, w szarej strefie. Mimo iż w mediach było
wtedy wiele doniesień o lobbystycznych działaniach posła SLD Jerzego Jaskierni w
związku z ustawą hazardową, to jednak były premier stwierdził, iż sam nie
spotkał się z nielegalnym lobbingiem w sprawie tej ustawy. Prace nad ustawą za
czasów rządów SLD wzbudzały jednak tyle kontrowersji, że ekipa Leszka Millera
opublikowała nawet tzw. białą księgę prac nad ustawą hazardową.
W „Honoratce” z „Tonym” o automatach
Beata Kempa pytała byłego premiera o spotkanie, jakie – według medialnych
doniesień – Miller miał odbyć przy okazji organizowanej przez skarbnika SDRP
Wiesława Huszczę imprezy w lokalu „Honoratka” pod koniec lat 90. Miał tam
rozmawiać z właścicielem automatów do gier i założycielem pierwszego salonu
bingo w Warszawie Hiszpanem o pseudonimie „Tony”. Miller odpowiedział, że osoba
ta „nie utkwiła mu w pamięci”. Były premier, który na pytanie Franciszka
Stefaniuka (PSL) stwierdził, że jest świadkiem-weteranem komisji śledczych, gdyż
przesłuchuje go już czwarta komisja, przekonywał, że ustawa hazardowa
przygotowana przez jego rząd była dobra. A świadczyć ma o tym to, że nie
zmieniał jej żaden kolejny rząd i jak twierdził, jeśli nie wybuchłaby teraz
afera hazardowa, przyjęte wtedy przepisy nadal by obowiązywały.
Artur Kowalski
