Dyrektor od propagandy
Michał Lisowski, pełniący od niedawna obowiązki prezesa zarządu
Polskiego Radia Białystok, powołał wczoraj na stanowisko pełniącego obowiązki
dyrektora programowego tej państwowej rozgłośni Stanisława Pulnara – byłego
kierownika Wydziału Propagandy i Agitacji w Komitecie Wojewódzkim PZPR w
Białymstoku, byłego redaktora naczelnego tej rozgłośni w latach 1983-1990
mianowanego jeszcze w stanie wojennym. Na początku tego tygodnia – bezprawnie –
Lisowski nie wpuścił na teren rozgłośni zawieszonych prezesów.
Funkcjonująca w zmienionym składzie od listopada ubiegłego roku pięcioosobowa
Rada Nadzorcza Polskiego Radia Białystok w styczniu 2010 roku podjęła próbę
odwołania zarządu tej rozgłośni, czyli jej prezesa Mirosława Bielawskiego i
wiceprezes Barbarę Bojaryn. Działania nie powiodły się, a do odwołania zabrakło
głosu jednego członka Rady. Ostatecznie doszło jednak do zawieszenia prezesów,
ale w uchwale nie podano tego przyczyn. Równocześnie Rada oddelegowała jednego z
jej członków, związanego z SLD, Michała Lisowskiego (obecnie rektora prywatnej
Wyższej Szkoły Menedżerskiej w Białymstoku) na pełniącego obowiązki prezesa
zarządu rozgłośni. Ten swoje rządy w radiu zaczął od ściągnięcia
współpracowników o jednoznacznie PRL-owskich korzeniach, do tego wywodzących się
z najbardziej wiernych komunistom struktur władzy ludowej. Powołany oficjalnie
przez Lisowskiego na p.o. dyrektora programowego tej państwowej rozgłośni
Stanisław Pulnar to były kierownik Wydziału Propagandy i Agitacji w Komitecie
Wojewódzkim PZPR w Białymstoku (16.02.1982 – 05.1983 – dane z IPN) oraz były
redaktor naczelny Polskiego Radia Białystok w jednym z najczarniejszych okresów,
w której tej rozgłośni przyszło funkcjonować, czyli w stanie wojennym (redaktor
w latach 1983-1990). Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, cichym doradcą
pełniącego funkcję prezesa zarządu jest osoba, która była członkiem Państwowej
Rady Ocalenia Narodowego.
Michał Lisowski zmienia normy, które w Radiu
Białystok obowiązywały od 1989 roku. Na początku tego tygodnia nie wpuścił na
teren rozgłośni zawieszonych prezesów, których kadencja kończy się dopiero w
czerwcu. Dodatkowo obaj prezesi są etatowymi pracownikami w radiu
(dziennikarze). – Chcieliśmy wejść do rozgłośni. Wówczas strażnik nie chciał nas
wpuścić, tłumacząc, że musi o zgodę zapytać Michała Lisowskiego. Połączono z nim
prezesa Bielawskiego, a p.o. prezes zarządu powiedział, że odmawia nam wejścia
na teren spółki. To wszystko działo się przy świadkach – relacjonuje Barbara
Bojaryn, zawieszona wiceprezes. – W historii naszej rozgłośni nie było takiej
sytuacji, nawet byli prezesi zawsze mieli prawo wejść do radia. Coś takiego nie
zdarzało się nawet w stanie wojennym – dodaje.
– Prosiłem, żeby powiedzieli,
po co chcą wejść i do kogo, jednak oni nie udzielili mi odpowiedzi na te pytania
– wyjaśnia Lisowski, pytany przez „Nasz Dziennik”, dlaczego nie wpuścił prezesów
i dziennikarzy na teren ich zakładu pracy. – Gdyby dzisiaj te osoby chciały
wejść do radia, musiałyby mi odpowiedzieć na te same pytania – dodaje. Barbara
Bojaryn tłumaczy, że nie rozumie wymagań obecnie zarządzającego białostocką
rozgłośnią. – Przecież my jesteśmy pracownikami tej firmy, więc jaki sens mają
pytania tego pana? – zastanawia się wiceprezes. – Mamy pełne prawo wejść do
firmy, w której pracujemy od kilkunastu lat, a to, co robi pełniący obowiązki
prezes zarządu jest po prostu nękaniem nas. To jest działanie bezprawne – nazywa
rzecz po imieniu Bojaryn. Jej stanowisko potwierdził w rozmowie z nami Witold
Kołodziejski, przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. – Pełniący
obowiązki zarządu Polskiego Radia Białystok nie ma prawa zabronić wejścia na
teren rozgłośni zawieszonym prezesom, gdzie mają swoje biura i dokumenty, a do
tego jeszcze są pracownikami tej firmy – skwitował.
Adam Białous, Białystok
—————————————————————-
Nastał reżim w Białymstoku
Z zawieszoną wiceprezes Polskiego Radia Białystok Barbarą Bojaryn rozmawia Adam Białous
Jak Pani ocenia postawę Lisowskiego?
– Pracuję w Radiu Białystok od ponad 16 lat. Nigdy czegoś takiego u nas nie było. Dla większości pracowników naszej spółki radio to drugi dom. Więc to tak, jakby ktoś obcy nie wpuścił mnie do mojego domu. Bo ten pan i kulturowo, i merytorycznie jest obcy tej firmie. Żartobliwie powiem, że kiedy usłyszałam w radiu w poniedziałek, że reżim Łukaszenki nie wpuścił Polaków do Domu Polskiego, a tego samego dnia nie wpuścił nas do radia pan Lisowski, pomyślałam sobie o podobieństwie tych sytuacji. W radiu należy oczekiwać wyborów nowego zarządu. Mam nadzieję, że nowy zarząd uszanuje kulturę organizacyjną spółki i nie będzie kontynuował metod, które wprowadza obecnie zarządzający. I że będzie miał na myśli i dobro radia, i jego słuchaczy. Dodam jeszcze, iż przypuszczam, że ten wywiad może dla mnie oznaczać koniec pracy w moim radiu.
Co teraz Pani zamierza?
– Powiadomiliśmy radę nadzorczą oraz właściciela o bezprawnych działaniach pana Lisowskiego. Oczekujemy, że uszanuje i prawo, i dobre obyczaje, które do tej pory panowały w radiu. Chociaż nie opieram swoich oczekiwań na żadnych przesłankach. W interesie naszej spółki leży jednak, by nie mówiło się o niej w negatywnych konotacjach. Radio Białystok na to sobie nie zasłużyło.
Dziękuję za rozmowę.
