Zarząd prowincji przyjrzy się tablicy
Tablica upamiętniająca niemieckie ofiary trzech zatopionych w 1945
roku przez Rosjan statków – „Wilhelm Gustloff”, „Goya” i „Steuben”, wmurowana w
kościele Ojców Redemptorystów w Gdyni, mimo protestów prawdopodobnie nie
zostanie usunięta. Wmontowanie tablicy krytykują gdynianie, w których imieniu do
warszawskiego prowincjała redemptorystów wystąpili posłowie PiS. Oficjalne
stanowisko prowincji zakonu poznamy po dokładnym zbadaniu sprawy.
Usunięcia kontrowersyjnej tablicy domagają się posłowie PiS Andrzej Jaworski
i Zbigniew Kozak. W tej sprawie posłowie skierowali list do o. Ryszarda Bożka,
prowincjała zgromadzenia redemptorystów w Warszawie. Jak zaznaczyli, wmurowanie
tablicy pamiątkowej jest formą wyjątkowego wyróżnienia, porównywalną do
postawienia pomnika, a honorowanie w ten sposób niemieckich ofiar wojny świadczy
o braku wrażliwości oraz zacieraniu różnic między ofiarą i katem. Jak zauważył
Jaworski, choć na statkach zginęli też cywile, to trzeba pamiętać, że większość
z nich to osoby, które zajęły mieszkania wcześniej wypędzonych gdynian i
przejęły ich dobytek. – To środowiska gdynian były poruszone sytuacją, że w ich
kościele gromadzącym środowiska morskie bez wcześniejszych ustaleń i zgody
miejscowego arcybiskupa została powieszona tablica, która budzi kontrowersje –
powiedział nam Jaworski. Jak zaznaczył, niemieckie okręty oprócz pasażerów
przewoziły też marynarzy, którzy mieli objąć wachtę na U-Botach. – Trzeba
pamiętać, że to one w czasie II wojny światowej doprowadziły do zatonięcia 3
tys. statków towarowych i pasażerskich, a ich załogi strzelały bez ostrzeżenia.
Były też przypadki, że kiedy statek został storpedowany, a na powierzchni
unosili się rozbitkowie, to strzelano do bezbronnych – dodał.
Do protestu
posłów na razie nie odnoszą się ojcowie redemptoryści. Jak poinformował nas o.
Piotr Chyła, wikariusz prowincjała, sprawa jest otwarta i dopiero po zapoznaniu
się z jej szczegółami zarząd prowincji zajmie stanowisko. – Jesteśmy w trakcie
Kapituły Prowincjalnej w Tuchowie, a wniosek posłów wpłynął do warszawskiej
kurii. Wprawdzie znamy treść listu, ale nie znamy genezy całej sprawy. Obecnie
prowadzimy rozmowy i poznajemy szczegóły. Myślę, że w najbliższym czasie
spotkamy się z zainteresowanymi tą kwestią osobami, także z miejscowym biskupem,
i wówczas łatwiej nam będzie zająć stanowisko – stwierdził.
Sprawy nie chciał
komentować ks. abp Sławoj Leszek Głódź, metropolita gdański. Jak zaznaczył w
rozmowie z „Naszym Dziennikiem”, wszystkim ofiarom II wojny światowej potrzeba
przede wszystkim modlitwy, a w komentowaniu spraw „obolałych” należy zachować
powściągliwość.
Zdaniem o. Tadeusza Rydzyka, dyrektora Radia Maryja, sprawa
tablicy jest bardzo delikatna, bo tego typu inicjatywy niosą ze sobą
ewentualność zatarcia prawdy historycznej. – Istnieje niebezpieczeństwo
pomylenia kata z ofiarą. Mamy do czynienia z bolesnym okresem II wojny
światowej, kiedy dochodziło do ludobójstw, kiedy Polska niezwykle ucierpiała, a
miliony naszych rodaków zginęło. My nie możemy tego nie widzieć. Trzeba żyć w
całej prawdzie, bo ona jest siłą pokoju. Jeśli będziemy zamazywać granice, kto
jest kim, to niesie to ze sobą niebezpieczeństwo na przyszłość – powiedział.
Dyrektora Radia Maryja zauważył, że jeśli weźmiemy pod uwagę działania, jakie
podejmowane są obecnie wobec Polaków i naszych ziem, kiedy mamy do czynienia z
odbieraniem majątków i oddawaniem ich Niemcom, to w tym kontekście pojawienie
się takiej tablicy jest co najmniej niezręczne. – Osobiście jestem zszokowany
faktem wmurowania tej tablicy i nie rozumiem tego. Myślę, że ktoś został
wprowadzony w błąd. Z pewnością obecna sytuacja jest niezręczna i trudna dla
pasterza diecezji. To przecież on jest odpowiedzialny za działalność
duszpasterską i dlatego z nim winno się wszystkie tego typu sprawy konsultować –
dodał.
Jak zauważył o. Tadeusz Rydzyk, wielu ludzi widzi posługę
redemptorystów, także dzięki Radiu Maryja i Telewizji Trwam, i ta postawa jest
bardzo jasna – to służba Panu Bogu, Kościołowi, Ojczyźnie i wszystkim ludziom.
Podkreślił, że trzeba wychowywać ludzi do umiłowania Ojczyzny, szacunku dla
wszystkich ludzi i braterstwa z wszystkimi narodami, ale nie można zapomnieć o
własnej rodzinie. – Pomyślmy o tych wszystkich ofiarach… Ilu było wyrzuconych,
wysiedlonych Polaków właśnie tam, w Gdyni? Kto o nich pamięta? Kto ich
przeprosił? Kto im próbował wynagrodzić krzywdę? – pytał.
Tablica
upamiętniająca niemieckie ofiary trzech zatopionych przez Rosjan statków –
„Wilhelma Gustloffa”, „Goi” i „Steubena”, została odsłonięta w ubiegłą sobotę w
gdyńskim kościele Ojców Redemptorystów. Uroczystość przypadła w 65. rocznicę ich
zatopienia. W katastrofie zginęło ok. 20 tys. osób. Byli to m.in. niemieccy
marynarze i oficerowie, pielęgniarki oraz ich rodziny. Ewakuowali się z Gdyni
przed nacierającymi wojskami sowieckimi. Obchody 65. rocznicy połączone z
nabożeństwem ekumenicznym zostały zorganizowane przez Związek Ludności
Niemieckiej w Gdyni. Inicjatywa wmurowania tablicy była oprotestowana przez
Stowarzyszenie Gdynian Wysiedlonych
Marcin Austyn
