Zacieranie tradycyjnych form płci to aberracja
Dr Urszula Dudziak, psycholog, Instytut Nauk o Rodzinie KUL:
Przede wszystkim należy odróżnić edukację seksualną od wychowania seksualnego. Edukacja seksualna w formie proponowanej przez Planned Parenthood jest deprawacją i demoralizacją młodego człowieka. Dziecku w tym wieku potrzebne jest wychowanie, które uwzględnia rozwój jego człowieczeństwa, podkreśla jego zdolność do koleżeństwa i do przyjaźni, a nie uczenie cielesnej aktywności seksualnej i aprobaty dla niej.
W seksualnym rozwoju człowieka potrzebny jest okres tzw. seksualnego milczenia i uczenie do miłości i czystości, czyli wskazywanie na godność człowieka, szacunek dla siebie i dla drugiego człowieka. Tego typu wychowanie zapewnia przede wszystkim rodzina, nie zaś instytucje, które próbują im to dziecko wydzierać. Nie wolno wyizolowywać z wychowania człowieka tylko i wyłącznie wychowania seksualnego, i to rozumianego w sposób zawężony. Znaczenie słowa „seks” to przecież – „płeć”. A więc ma to być wychowanie do życia w określonej płci. Małe dziecko uczy się swojej tożsamości płciowej, uczy się, co to znaczy być dobrą dziewczynką, a w przyszłości kochającą kobietą, i co to znaczy być dobrym chłopcem, a w przyszłości odpowiedzialnym mężczyzną. Zacieranie tradycyjnych form płci to kolejne zaburzenie, gdyż to, że jesteśmy inni jako mężczyźni i kobiety, wcale nie oznacza, że któraś z płci jest gorsza. Ta nasza „inność” służy komplementarności, czyli wzajemnemu uzupełnianiu się. Nie wolno tych różnic zacierać. Ponadto proponowana edukacja stymuluje i prowokuje do zachowań, które nie są absolutnie zgodne z wiekiem rozwojowym dziecka. Wobec tego powinni koniecznie protestować psycholodzy rozwojowi, pedagodzy, a nade wszystko rodzice, którzy powinni uważać, czy ich dzieciom nie proponuje się tak wybitnie szkodliwych zajęć.
Ograniczanie aspektu edukacji seksualnej tylko i wyłącznie do aspektu cielesnego i przyjemnościowego oraz zachęcanie do aktywności płciowej rodzą poważne niebezpieczeństwo dla rozwoju psychoseksualnego człowieka i mogą zaburzać spokojny rozwój dziecka do miłości. Nie można się zgodzić na tak redukcjonistyczne i wybiórczo traktujące płciowość człowieka propozycje, pomijające jej tak istotne aspekty, jak uczuciowość czy duchowość, a zawężone wyłącznie do biologii. Może to więc całkowicie wypaczyć przyszłe rozumienie relacji z drugim człowiekiem.
not. ŁS
