Blair: Jestem czysty

Były premier Wielkiej Brytanii Tony Blair zaprzeczył, jakoby w 2002 roku zawierał tajną umowę z prezydentem USA George’em W. Bushem. Chodzi o inwazję na Irak bez względu na to, czy zostanie w tym kraju znaleziona broń masowego rażenia.

Jak zeznał były szef brytyjskiego rządu, w czasie spotkania z Bushem sugerował mu, aby niczego nie robić potajemnie. Stwierdził, że należy pokonać Saddama Husajna metodami jawnymi. Dodał, że powiedział amerykańskiemu prezydentowi, iż przede wszystkim należy się rozprawić z bronią masowego zniszczenia, którą dysponuje reżim w Iraku, i jeśli konieczne do tego będzie obalenie dyktatora, to on się na to zgadza. Zaprzeczył, jakoby jego rząd w porozumieniu z Białym Domem specjalnie wyolbrzymił raporty wywiadu na temat broni jądrowej, którą miał wówczas posiadać Bagdad.

Wcześniej świadkowie zeznający przed tą samą komisją sugerowali, że o poparciu Wielkiej Brytanii dla USA w wojnie z Irakiem i spreparowaniu raportów zadecydowano w czasie sekretnego spotkania na prezydenckim ranczu w Crowford w Teksasie. W czasie przesłuchania Blair wielokrotnie podkreślał, że wszystko, co robił w tej materii, robił jawnie. Naciskany przez członków komisji przyznał, że to, co ustalono w czasie spotkania na ranczu, to fakt, iż po zamachach z 11 września 2001 roku zmieniła się ocena zagrożenia ze strony państw uznanych za „niepewne”. W związku z tym ustalono, że kontrolowanie irackiego dyktatora wyłącznie za pomocą sankcji nie będzie dłużej możliwe. – Stwierdziliśmy, że jeśli będzie taka konieczność, to trzeba to będzie rozwiązać drogą militarną, gdyż nie widzieliśmy wyjścia dyplomatycznego – mówił Blair. Jednocześnie zaprzeczył, jakoby cokolwiek wówczas Bushowi obiecał; stwierdził, że zapewnił go jedynie, iż przyjrzy się tej kwestii.

Były premier nie potwierdził doniesień, według których Wielka Brytania miała obiecać wysłanie swoich sił na Bliski Wschód, nawet gdyby nie doszło do odnalezienia broni jądrowej w Iraku.


Łukasz Sianożęcki
drukuj