Drugie podejście do „cudu”

Ostry reżim oszczędnościowy w finansach publicznych ogłosił wczoraj premier Donald Tusk podczas wystąpienia na Politechnice Warszawskiej. – Chcemy przeciwdziałać narastającemu zadłużeniu finansów publicznych i wzrostowi deficytu – wyjaśnił. Brak pieniędzy w budżecie na pomoc najsłabszym rząd PO – PSL chce zrekompensować za pomocą tajemniczego programu „Centra rozwoju cywilizacyjnego”, gdzie będziemy mogli pomagać sobie nawzajem bez pośrednictwa z budżetu.

Rząd w najbliższych latach chce kontrolować wzrost wydatków publicznych poprzez wprowadzenie „reguły wydatkowej”, która przewiduje, że wydatki nieobligatoryjne, niewynikające z ustaw, będą mogły rosnąć rocznie tylko o 1 proc. powyżej inflacji, niezależnie od wzrostu gospodarczego. Bariera ta, jak zapowiedział premier Donald Tusk, ma obowiązywać aż do momentu, gdy deficyt zostanie zredukowany do 3 proc. PKB, co jest warunkiem przyjęcia euro zapisanym w traktacie z Maastricht. Po osiągnięciu celu, tj. deficytu na poziomie 3 proc. PKB, wprowadzona zostanie w pracach nad budżetem obligatoryjna „reguła budżetowa”, która sprowadza się do zasady, że wydatki publiczne mają rosnąć wolniej niż rosła gospodarka na przestrzeni 5-6 lat poprzedzających dany rok budżetowy.

Nadwyżka wypracowanych przez społeczeństwo środków, która co roku nie trafi do wspólnego budżetu, ma być – według ministra finansów Jacka Rostowskiego – pozostawiona w kieszeniach obywateli i przedsiębiorców. Kurczenie się budżetu w relacji do PKB oznacza, że rząd stawia na szybkie wycofywanie się państwa ze swojej roli publicznej, przekazując inicjatywę sektorowi prywatnemu.

W tegorocznym budżecie inflacja zapisana została na poziomie 1 proc., a przewidywany wzrost określono na 1,3 proc. PKB. Reguła wydatkowa zadziała, jeśli rzeczywisty wzrost przekroczy w tym roku 2 proc. PKB.


Bez przywilejów


Kolejny punkt planu przewiduje upowszechnienie systemu emerytalnego, tj. likwidację przywilejów grupowych, takich jak emerytury mundurowe czy wcześniejsze emerytury. – Będzie to dokonane w sposób kroczący, z zachowaniem praw nabytych – zapowiedział premier. W ramach reformy emerytur rząd chce także wprowadzić do systemu ZUS rolników, którzy oprócz gospodarstwa prowadzą działalność gospodarczą albo też działalność rolniczą na gospodarczą skalę.

– Nie będzie likwidacji KRUS – zapewnił Tusk. Dodał, że aby zmniejszyć nacisk zobowiązań emerytalnych na finanse publiczne konieczne jest także zwiększenie zatrudnienia oraz wydłużenie wieku emerytalnego. Zwolennikiem tego ostatniego rozwiązania jest minister Michał Boni, szef doradców premiera, a sprzeciwia się temu minister pracy Jolanta Fedak.

Trzeci krok w kierunku zredukowania zadłużenia Polski ma stanowić szybka masowa wyprzedaż spółek należących do Skarbu Państwa. Już w 680 z nich rozpoczęto proces prywatyzacyjny. – W tym roku zakładamy pozyskanie tą drogą ok. 30 mld zł do budżetu – przewiduje minister Rostowski.

I wreszcie czwarty punkt planu Tuska, który przewiduje nie tyle oszczędności, co zwiększenie dochodów budżetowych, to tzw. deregulacja, czyli likwidacja zbędnych przepisów utrudniających obywatelom życie i działalność gospodarczą. Premier nie wspomniał, aby zamierzał w tym kontekście zredukować także armię urzędników szczebla centralnego i lokalnego.


Co będziemy mieli z tego oszczędzania?


Ekonomiści, m.in. prof. Jerzy Żyżyński i dr Cezary Mech, sceptycznie podchodzą do deklaracji premiera, że pozwoli to stworzyć więcej nowych miejsc pracy, i zwracają uwagę, że przesunięcie środków publicznych do sektora prywatnego nie oznacza automatycznie zwiększenia inwestycji. Równie dobrze może to zaowocować wyższą konsumpcją luksusową lub wzrostem oszczędności. Na osłodę dla najsłabszych – dzieci, chorych, niepełnosprawnych i wykluczonych z powodów społecznych, słowem tych wszystkich, którzy sami nie mają szans na siebie zarobić i potrzebują redystrybucji środków z budżetu państwa – premier wyciągnął z kieszeni cukierek. – Będziemy tworzyć we wszystkich gminach „węzły cywilizacyjne”, w których będą mogli się spotkać ci, którzy potrzebują pomocy, z tymi, którzy tę pomoc chcą ofiarować – obiecał.

Minister Rostowski uzupełnił zapowiedzi szefa rządu o kilka rozwiązań stricte finansowych, które mają ulżyć kasie publicznej. Obiecał, że planowanie budżetowe będzie odbywać się w perspektywie wieloletniej, poszerzona zostanie baza podatkowa (m.in. przez upowszechnienie kas fiskalnych) oraz przeprowadzona zostanie konsolidacja płynności sektora finansów publicznych, która zmierzać będzie do tego, aby sektor ten nie zadłużał się ponad miarę na rynku, lecz podtrzymywał płynność, przesuwając środki w sposób elastyczny pomiędzy własnymi wewnętrznymi instytucjami. Rostowski odniósł się też do pomysłu „redefinicji długu publicznego”, polegającego na usunięciu z definicji długu zobowiązań emerytalnych. Obniżyłoby to relację długu do PKB do ok. 40 procent. Obecnie ta relacja zbliża się do 55 proc. PKB.

Operacja wyłączenia długów ZUS z finansów publicznych wiązałaby się, zdaniem szefa resortu finansów, z ujawnieniem prawdziwej wysokości tego zadłużenia.


Redefinicja później


– To możemy przeprowadzić, ale dopiero wtedy, kiedy zrównoważymy finanse publiczne, gdyż wcześniej naraziłoby to nas na utratę zaufania inwestorów – powiedział Rostowski. Zapowiedział przeprowadzenie batalii wśród wszystkich państw UE, aby i one, podobnie jak Polska, ujawniły swój stan zadłużenia z tytułu jawnych i ukrytych zobowiązań emerytalnych. – To pokaże ich prawdziwą wiarygodność finansową – mówił minister. Według niego, pierwszy krok w kierunku przejrzystości systemu emerytalnego został już w Polsce zrobiony, gdy w grudniu 2008 r., za sprawą przyjęcia ustawy o emeryturach pomostowych, ukryty dług publiczny został zmniejszony o blisko 25 proc. PKB.

– Wtedy nam nie zabrakło odwagi, i teraz nie zabraknie – zapewnił Rostowski.

Michał Boni mówił o zamierzeniach rządu w perspektywie długookresowej. Można je zamknąć w czterech punktach: większa aktywność zawodowa, lepsza jakość kapitału ludzkiego, pobudzenie talentów i inicjatywy, przyjazne państwo. On także odniósł się do mankamentów systemu emerytalnego. – Za duże opłaty i koszty akwizycji, za mała konkurencja między OFE, za niskie stopy zwrotu – wymienił jednym tchem. Poinformował, że rząd zamierza zreformować system, a ponadto – umożliwiać łączenie pracy z emeryturą.

Mówiąc o inwestycjach w kapitał ludzki, poparł pomysły MEN jak najwcześniejszego rozpoczynania edukacji, a także reformę w szkolnictwie wyższym – więcej pieniędzy dla tych uczelni, które mają wyniki badawcze. Szef doradców premiera roztoczył przed audytorium wizję programu „Polska Cyfrowa”. – W 2015 roku 99 proc. obywateli będzie miało dostęp do szerokopasmowego internetu – obiecał. Poszerzeniu dostępu do kultury ma służyć digitalizacja zasobów i udostępnianie ich na bezpłatnym portalu.

Założenia rządowego programu rozwoju i konsolidacji finansów publicznych będą gotowe do połowy roku, a pod koniec roku mają się pojawić konkretne projekty ustaw.


Małgorzata Goss
drukuj