Rosja chce wrócić do Afganistanu i zarobić
Rosja jest w stanie pomóc Afganistanowi, odbudowując obiekty przemysłowe i infrastrukturę powstałe jeszcze w czasach sowieckich. Według gazety „Kommiersant”, stały przedstawiciel Rosji przy NATO Dmitrij Rogozin wyraził nadzieję, że Moskwa otrzyma wszystkie zlecenia bez przetargów, a finansowanie tych prac odbędzie się na koszt społeczeństwa światowego, „co umożliwi koncernom rosyjskim przetrwanie kryzysu”. Rosja chce otrzymać wyłączność na odbudowę tych obiektów.
W Brukseli we wtorek odbyło się pierwsze po zakończeniu wojny w Gruzji posiedzenie rady Rosja – NATO na poziomie dowódców sztabów generalnych. Tematem przewodnim spotkania była sprawa współpracy w Afganistanie. Dziś na ten temat odbędą się rozmowy podczas konferencji w Londynie. Tam Rosję będzie reprezentował minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow. – Podczas posiedzenia w Brukseli, pierwszym po wojnie rosyjsko-gruzińskiej na Kaukazie w 2008 roku, omawiano szerokie spektrum stosunków Rosja – NATO, jednak kwestia Afganistanu stała się tematem przewodnim.
W roku 2009 Moskwa zgodziła się na tranzyt materiałów dla wojsk koalicji międzynarodowej w Afganistanie przez teren rosyjski. Oprócz tego Rosja epizodycznie okazywała pomoc humanitarną Afganistanowi, głównie poprzez dostawy zboża. „Jednak Moskwa niejednokrotnie informowała, że jest gotowa odgrywać bardziej aktywną rolę w odbudowywaniu Afganistanu” – donosi „Kommiersant”. Według zdobytych przez gazetę informacji, podczas konferencji w Londynie Rosja chce wystąpić z konkretną propozycją odbudowania 142 obiektów przemysłowych i infrastruktury zbudowanych jeszcze przez specjalistów sowieckich. „W swoim czasie obiekty te były podstawą gospodarki afgańskiej. Teraz większość z nich jest w ruinie. Uważamy, że ich odbudowanie pomogłoby rozwiązać wiele spraw, w tym stworzyć miejsca pracy oraz dać przesłanki do życia w pokoju” – powiedział dla gazety przedstawiciel korpusu dyplomatycznego przy rosyjskiej delegacji na konferencji w Londynie. Rosyjscy specjaliści posiadają niezbędne materiały na temat tych obiektów, ponieważ sami je budowali. Zachowały się także projekty oraz dokumentacja techniczna.
W latach 1952-1998 sowieccy specjaliści brali udział w budowie głównych obiektów przemysłowych na terenie Afganistanu. Budowa była finansowana z budżetu Związku Sowieckiego. Największymi tego typu obiektami są: elektrownia wodna Puli-Chumri II na rzece Kunduz, tama oraz elektrownia wodna Nagłu o mocy 100 tys. na rzece Kabul, fabryka azotów w mieście Mazari-Szarif. Sowieci zbudowali również sieć dróg, baz naftowych, linii energetycznych oraz rurociągów naftowych i gazowych. Zdaniem ekspertów rosyjskich, w latach 1970-1980 obiekty te dawały 60 proc. PKB Afganistanu.
Plany delegacji rosyjskiej potwierdził Dmitrij Rogozin. – Mamy doświadczenie w tym regionie, zaczynając od walki z basmactwem [antybolszewicki ruch o podłożu religijnym – przyp. red.], kończąc na operacji w Afganistanie. Uważamy, że najbardziej efektywnie walczyć z bojownikami można za pomocą inwestycji cywilnych. Umożliwi to Afgańczykom rozwój normalnej samodzielnej gospodarki – zaznaczył przedstawiciel Rosji przy NATO. Rogozin poinformował również, że strona rosyjska chce otrzymać wyłączność na wszystkie inwestycje bez udziału w przetargu. – Mamy pełne prawo dostępu do naszych obiektów. Wszelkie schematy półkorupcyjne z przeprowadzeniem konkursów międzynarodowych są nie na miejscu – nasi inżynierowi budowali te obiekty i dlatego powinni je odbudowywać – dodał. Rogozin zauważył też, że już teraz dostęp do tych obiektów mają zupełnie inne państwa, nie chciał ich jednak wymieniać.
„Kommiersant” zauważa, że w maju ubiegłego roku podczas forum rosyjsko-afgańskiego w Moskwie ten pomysł rozwijali przedstawiciele rządu afgańskiego. – Mile widziane byłyby rosyjskie inwestycje w odbudowaniu starych obiektów oraz nowych inwestycji na terenie Afganistanu – mówił wtedy wiceprezydent Karim Chalili. Afgańczycy chcieli, by Rosja odbudowała te obiekty na swój koszt, ponieważ Kabul nie ma środków na sfinansowanie inwestycji. Rosyjski wicepremier Igor Sieczin, który stał na czele delegacji rosyjskiej, podchwycił pomysł kolegów z Afganistanu o odbudowaniu obiektów, jednak nic nie wspomniał o jego sfinansowaniu.
Dlatego na konferencję w Londynie strona rosyjska przygotowała propozycję, która pozwoli Moskwie nie tylko nie stracić na odbudowaniu Afganistanu, ale nawet na tym zarobić. Moskwa liczy na międzynarodowe finansowanie wszystkich odbudowywanych obiektów. – W kryzysie nawet ser w pułapce na myszy nie jest za darmo – podkreślił Rogozin. Jego zdaniem, sfinansować wysiłki koncernów rosyjskich mogłyby te państwa, które chcą pomóc Afganistanowi, ale nie chcą wysyłać tam swoich żołnierzy. – Jaki kraj i ile da – to pytanie pozostawiam naszym zachodnim partnerom – dodał stały przedstawiciel Rosji przy NATO.
Oczekiwania Rosji mogą być jednak nierealne. Brytyjskie MSZ, które zajmuje się organizacją konferencji w Londynie, oznajmiło, że dla Zachodu priorytetem jest odtworzenie rolnictwa w Afganistanie, a część obiektów, które mają być odbudowane, musi być wykonana przez inwestorów, którzy przejdą cały proces przetargowy. Również oficjalny przedstawiciel misji NATO w Kabulu Tonnie White powiedział „Kommiersantowi”, że dla Sojuszu priorytetem współpracy z Rosją w Afganistanie są trzy kierunki: dostawy śmigłowców rosyjskich na potrzeby afgańskich sił zbrojnych, przygotowanie na terenie Federacji Rosyjskiej jednostek narodowej armii afgańskiej i policji oraz współpraca z Moskwą w walce z handlem narkotykowym. Rogozin uważa, że prace w tych kierunkach idą za wolno. – Rosja jest gotowa dostarczać swoje śmigłowce jedynie na zasadach komercyjnych, tylko do tej pory nie ma informacji, czy NATO będzie za nie płacić – zauważył. Jego zdaniem, jeszcze większe zaniepokojenie wywołuje sprawa handlu narkotykami. – Rosja od dawna proponuje NATO utworzenie wokół Afganistanu systemu pasów bezpieczeństwa i rozpoczęcie współpracy z państwami Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym. Jednak NATO unika takiej współpracy – powiedział Rogozin.
Wiesław Sarosiek
