Wyzwania wspólne dla trzech diecezji

Z ks. abp. Andrzejem Dzięgą, metropolitą szczecińsko-kamieńskim, rozmawia Małgorzata Pabis



Skąd wzięła się idea synodu metropolitalnego dla trzech diecezji?

– Razem z biskupami rozważaliśmy kwestie wspólnej tożsamości Kościołów tworzących dziś metropolię szczecińsko-kamieńską. Zauważyliśmy, że trzy diecezje tworzące obecną metropolię, po II wojnie światowej tworzyły jedną wspólną strukturę duszpasterską – administraturę apostolską. To trwało przez całe pokolenie aż do 1972 r., kiedy zostały utworzone odrębne diecezje. W 1992 r. powstała zaś metropolia szczecińsko-kamieńska. Okazało się, że terytorium metropolii prawie dokładnie pokrywa się z obszarem wcześniejszej administratury apostolskiej ze stolicą w Gorzowie. To było stwierdzeniem bardzo zasadniczym i dla mnie odkrywczym.

Istotna jest także wyraźnie odczuwalna podobna skala trudności duszpasterskich, z którymi borykają się księża (rozczłonkowanie duszpasterskie, wielość kościołów filialnych itd.). To także wskazywało na pewną wspólnotę problemu.

Jedność tych ziem widać także w dziedzictwie historycznym…

– Tak. Sięgnijmy chociażby do czasów ustanowionej w roku tysięcznym diecezji w Kołobrzegu oraz zasianego na naszej ziemi ponad tysiąc lat temu świadectwa wiary pierwszych polskich męczenników z Międzyrzecza, a także utrwalającej wiarę chrześcijańską na Pomorzu misji św. Ottona. W minionym roku przeżywaliśmy 885. rocznicę tej misji i rechrystianizacji tych terenów, a już teraz zaczynamy się przygotowywać do 900-lecia misji św. Ottona. Te odniesienia historyczne wydają się zasadnicze.

Później przez wiele lat tereny te były zdominowane przez protestantyzm. Ciekawostką jest jednak, że kult Matki Bożej przetrwał wówczas w sercach ludzi. Dzisiejsze sanktuaria są tego dowodem.

To wszystko sprawiło, że jako oczywisty pojawił się pomysł znalezienia wspólnych śladów, korzeni, wspólnej duchowości, a także zbieżnych perspektyw. Postanowiliśmy wyciągnąć konkretne wnioski na przyszłość – doprecyzować poszczególne zasady dotyczące udzielania sakramentów i współczesne wyzwania duszpasterskie. Odczuliśmy też potrzebę uzgodnienia regulacji, gdyż niejednokrotnie jest wiele analogicznych problemów dla wszystkich diecezji w metropolii. Jeżeli w tym pokoleniu tego nie zrobimy, to za kilkadziesiąt lat może się to okazać trudniejsze.

Jakie jest zadanie tego synodu?

– Po pierwsze, nazwać źródła wspólnej duchowości. Po drugie, rozpoznać i uzgodnić istotne obszary duszpasterskie, które na przyszłość będą przez nas wspólnie podejmowane i przeprowadzane. Taką potrzebę dostrzegamy, m.in. w trosce o sanktuaria na naszej ziemi, o programy formacji teologicznej duchowieństwa oraz osób świeckich, w sprawach pomocy rodzinie, a także na innych obszarach.

Wiemy np., że wiele osób żyje w związkach niesakramentalnych, dużo małżeństw jest rozbitych. Nie wiemy jednak, jak duża jest ta liczba. Chcemy to określić i sprawdzić, co możemy w tym względzie zrobić. Innym problemem jest emigracja, brak pracy, formacja młodego pokolenia.

Kto będzie brał udział w synodzie?

– Liczba osób nie jest zamknięta. Na początek we wszystkich siedmiu komisjach będzie pracować ok. 200 osób – duchownych i świeckich. W miarę postępu prac będą na nie zapraszani nowi ludzie. Synod jednak to nie tylko dyskusje prowadzone przez wąskie grono ekspertów pracujących w komisjach nad problemami i nadziejami naszego Kościoła. Będą to także odrębne sesje otwarte, z udziałem wszystkich pragnących się włączyć w dzieło tego synodu. Myślę, że w spotkaniach będą brać udział tysiące osób.

Przewidujemy ponadto w odpowiednim czasie tzw. niedziele synodalne, podczas których będziemy chcieli dotrzeć z tematyką synodalną do wszystkich uczestniczących w niedzielnej Eucharystii. Chcielibyśmy, by kolejne sesje plenarne mogły się odbywać w najważniejszych ośrodkach życia religijnego naszej metropolii, w tym w Koszalinie, Kołobrzegu, Zielonej Górze, Kamieniu Pomorskim i w Szczecinie.

Jak długo trwać będzie synod?

– Założenie jest takie, że nie dłużej niż trzy lata. Marzy mi się jednak skrócenie tego czasu.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj