Posłowie pytają premiera

Premier Donald Tusk obiecywał, że rady nadzorcze spółek Skarbu Państwa będzie obsadzał ludźmi posiadającymi odpowiednie kwalifikacje, w tym m.in. osobami, które zdały egzamin na członka rady. Jednak zdaniem opozycji, te obietnice nie są realizowane. Posłowie PiS twierdzą, że Aleksander Grad nie radzi sobie z nadzorem nad majątkiem państwowym, podobnie jak nie poradził sobie z problemem stoczni. Ministerstwo Skarbu Państwa odpiera zarzuty.

Pismo do premiera w sprawie rad nadzorczych wystosował poseł Maks Kraczkowski (PiS), wiceszef sejmowej Komisji Gospodarki, a podpisało się pod nim 13 posłów z klubu PiS. Według parlamentarzystów, brak jest w tej chwili właściwego nadzoru nad majątkiem Skarbu Państwa, co wiąże się „z niewypełnionymi na przestrzeni dwóch lat pracy ministerialnej zapowiedziami Ministra Skarbu Państwa dotyczącymi obsadzania rad nadzorczych firm należących do Skarbu Państwa wyłącznie osobami wyłonionymi w drodze konkursu spośród grona kandydatów mających odpowiednio wysokie kwalifikacje, potwierdzone zdanym egzaminem dla kandydatów na członków rad nadzorczych spółek z udziałem Skarbu Państwa”. – To jest sytuacja bez precedensu, w której minister nie wie, ile osób nie ma kwalifikacji potwierdzonych egzaminem i zasiada w radach nadzorczych spółek – mówi poseł Kraczkowski. Dodaje, że minister skarbu Aleksander Grad nie ma wpływu na zarządzanie spółkami i nadzorowanie majątku państwowego. I to także ma odzwierciedlenie w piśmie posłów do premiera. „Jakie kroki – przywracające stan profesjonalnego nadzoru nad spółkami podległymi Ministrowi Skarbu Państwa, objętymi problemem powszechnego, jak należy sądzić, zasiadania w ich radach nadzorczych osób nieposiadających kwalifikacji potwierdzonych egzaminem – ma zamiar podjąć Szanowny Pan Premier?” – pytają posłowie PiS.

Według zarządzenia Ministerstwa Skarbu Państwa z grudnia 2007 r., w radach nadzorczych spółek zależnych od firm, w których SP ma większość udziałów, mieli zasiadać kompetentni fachowcy wybierani w konkursach, a ich fachowość miała być potwierdzona zdanym egzaminem na członków rad nadzorczych. Zarządzenie jest jednak pozbawione elementu sankcji za niewprowadzenie go w życie. I prezesi państwowych spółek ignorują zarządzenie. – Minister Grad powinien się zastanowić, po co funkcjonuje jako minister skarbu, jeśli nie ma możliwości, by to wyegzekwować. Minister ma przecież możliwość wpływania na to, jak rady są obsadzane – podkreśla poseł Kraczkowski.

Zarzuty posłów opozycji zdecydowanie odrzuca Maciej Wewiór, rzecznik Ministerstwa Skarbu Państwa. Zaprzecza on, aby w radach nadzorczych spółek kontrolowanych przez SP zasiadały osoby bez zdanego egzaminu. – Ktoś, kto nie ma egzaminu, nie może być w spółce Skarbu Państwa – mówi Maciej Wewiór. – Jeśli natomiast w radzie jest przedstawiciel prywatnego współwłaściciela spółki, to Skarb Państwa nie może narzucić, by zdawał on egzamin – dodaje rzecznik MSP.

Posłowie pytają także premiera o to, jaka na dzień 31 grudnia 2009 r. „była liczba osób zasiadających w radach nadzorczych spółek zależnych firm z większościowym udziałem Skarbu Państwa, nieposiadających kwalifikacji potwierdzonych egzaminem dla kandydatów na członków rad nadzorczych spółek z udziałem Skarbu Państwa”. Według posła Kraczkowskiego, odpowiedź powinna nadejść w ciągu 21 dni.


Paweł Tunia
drukuj