Grunt dla premiera Grunt dla premiera
Po miesiącach dreptania w miejscu hazardowa komisja śledcza może gwałtownie przyspieszyć prace. Znak do tego dał premier Donald Tusk, który oświadczył, iż chciałby zostać przesłuchany jak najszybciej, a najlepiej jeszcze w styczniu. Po tym jak z komisji śledczej zostali usunięci reprezentanci największego klubu opozycji, a zarazem jedyni członkowie komisji z doświadczeniem w pracy w wymiarze sprawiedliwości, rzeczywiście będzie mogło już dojść do „bezpiecznego” przesłuchania premiera.
Możliwe przyspieszenie prac komisji śledczej nie oznacza wcale, że szybciej się dowiemy, kto jest odpowiedzialny za prawdopodobny przeciek z kancelarii premiera do hazardowych lobbystów o akcji Centralnego Biura Antykorupcyjnego w związku z aferą hazardową, czy też o tym, co załatwiali na cmentarzu Zbigniew Chlebowski z Ryszardem Sobiesiakiem. Jeszcze zimą szef rządu ma oficjalnie ogłosić swoją decyzję w sprawie kandydowania w tegorocznych wyborach prezydenckich. Do tego czasu dobrze by było, żeby przesłuchanie miał już za sobą. Ponadto aby już przed telewizyjnymi kamerami nie roztrząsać roli Donalda Tuska czy Grzegorza Schetyny w aferze hazardowej, sprawa ta miałaby zostać całkowicie wyprowadzona z Sejmu do prokuratury. Taki plan zdarzeń sugerował w środę premier Donald Tusk. – Mam nadzieję, że z obecnego zakrętu komisja wyjdzie dosyć szybko, chociaż nie mam jakichś szczególnych złudzeń co do przebiegu jej prac. Wierzę bardziej w efekty pracy prokuratury, która zajmuje się wszystkimi aspektami tej kwestii, także tak zwanym problemem przeciekowym – mówił premier.
Zanim jednak Tusk pojawi się przed komisją, jego ludzie przygotowali szefowi odpowiedni grunt. Z komisji wyrzucono reprezentantów największego klubu opozycyjnego: Beatę Kempę i Zbigniewa Wassermanna – jedynych członków komisji z prawniczym doświadczeniem. A politycy Platformy już deklarują, że nie zgodzą się na ich powrót do komisji. Mimo że gdy reprezentantów opozycji odwoływali, padały deklaracje, iż będą mieli możliwość powrotu do grona śledczych.
Co ciekawe, mimo iż uchwała o powołaniu hazardowej komisji śledczej stanowi, że w skład komisji wchodzi siedmiu członków, a ustawa o sejmowej komisji śledczej jasno mówi, iż skład komisji powinien odzwierciedlać reprezentację w Sejmie klubów i kół poselskich mających swoich przedstawicieli w Konwencie Seniorów, odpowiednio do jej liczebności, Platformie Obywatelskiej wcale nie przeszkadza, aby komisja zbierała się, obradowała, a nawet przesłuchiwała świadków w niepełnym składzie, bez udziału reprezentantów największego klubu opozycji.
Donald Tusk oficjalnie dystansuje się od swojego udziału w przygotowanym spektaklu (udając, że nie widzi, co jego ludzie wyprawiają wokół, jak i w komisji śledczej) oraz od całego swojego udziału w aferze. Premier zadeklarował w środę, że nie zajmuje się na co dzień pracą komisji, nie wpływa w żaden sposób na prace śledczych i jest za jak najszybszym wyjaśnieniem „udziału polityków PO w tej kwestii”, a nawet w sprawie wykluczenia z grona śledczych posłów Prawa i Sprawiedliwości miał inne zdanie niż przewodniczący komisji Mirosław Sekuła. Pytany jednak, czy w takim razie zagłosuje za powrotem Kempy i Wassermanna do komisji,
Artur Kowalski
