Milion dla Trawny
Ponad milion złotych ma otrzymać obywatelka Niemiec Agnes Trawny za utracone nieruchomości – orzekł Sąd Okręgowy w Olsztynie. Reprezentująca Skarb Państwa, który miałby wypłacić odszkodowanie, Prokuratoria Generalna zapowiedziała wniesienie apelacji. Wyrok nie jest prawomocny.
Trawny domagała się rekompensaty za działki na terenie gminy Jedwabno, których nie mogła odzyskać, ponieważ w księgach wieczystych są już wpisani ich nowi właściciele. Dlatego też wystąpiła do Skarbu Państwa o odszkodowanie z tytułu tzw. bezpodstawnego wzbogacenia się. – Zgodnie z tymi przepisami ten, kto bez podstawy prawnej uzyskał korzyść kosztem innej osoby, jest zobowiązany do zwrotu korzyści w naturze, a jeśli jest to niemożliwe, to może domagać się zwrotu wartości tej korzyści – podkreśliła sędzia Beata Grzybek w uzasadnieniu wyroku.
Sąd uznał tylko część wniosku Trawny, który dotyczył działek sprzedanych w 1985 r. przez organy państwowe. Oddalono natomiast roszczenia dotyczące działek przekazanych w wieczyste użytkowanie albo w drodze bezpłatnej komunalizacji na rzecz gminy. – Powódka może domagać się zwrotu tego, co Skarb Państwa kosztem niej uzyskał – argumentowała sędzia.
Według wyroku, obywatelka Niemiec ma otrzymać 1 mln 108 tys. zł z żądanego 1,5 mln złotych. Sąd spośród trzech wycen tych nieruchomości przyjął tę z 2009 roku, najbardziej korzystną dla Trawny.
– Nie mogę uwierzyć, że taki wyrok zapadł. To jest zachęta dla wszystkich, którzy chcą przeciwko państwu wytaczać pozwy, jest to następna, bardzo niebezpieczna furtka – uważa senator Dorota Arciszewska-Mielewczyk prezes Powiernictwa Polskiego.
– Może się stać to, przed czym wszyscy przestrzegaliśmy, że potomkowie tych ludzi, którzy wyjechali do Niemiec, dzisiaj znaleźli potwierdzenie, że nie tylko jest możliwe, żeby odzyskiwać domy, ale mogą nawet, gdy ich nieruchomość została sprzedana osobom trzecim, występować z roszczeniami odszkodowawczymi, które niewątpliwie obciążą nas wszystkich – podkreśla mecenas Lech Obara z Olsztyna występujący w sprawach roszczeń niemieckich.
– Za czasów komunistycznych odebrano Polakom mnóstwo nieruchomości, do dzisiaj im niewiele oddano, to powinny być priorytety państwa polskiego, a nie to, że wypłacamy bonusy ludziom, którzy mieli prawo polepszyć życie, ale zrzekali się obywatelstwa polskiego, dostawali świadczenia wyrównawcze – mówi Arciszewska. – A w tej chwili wyrzuca się Polaków, którzy tu najgorsze chwile przeżyli i w jesieni życia muszą sobie radzić – dodaje. – My nie chcemy podważać autorytetu czy niezależności sądu. My chcemy, żeby tak interpretowano prawo, aby te pozwy odrzucać. Musimy chronić naszych obywateli, obecny stan prawny – podkreśla.
Obara wskazuje, że ten wyrok to pokłosie niezałatwionych w traktacie polsko-niemieckim spraw, w którym uznano, że oba państwa nie zajmą się indywidualnymi roszczeniami obywateli. – Widzimy skutki tego braku uzgodnień – podkreśla mecenas. – To powinno uświadomić obecnym władzom, że to nie są obojętne wyroki. Gdy Skarb Państwa zacznie wypłacać kolejne rekompensaty, to może władza wówczas się obudzi, bo jak dotychczas twierdzi, że to nie jest problem – uważa Obara.
– Obecny rząd absolutnie nie wykazuje tutaj żadnej inicjatywy, wręcz przeciwnie – zrzuca to na barki biednych ludzi, mówiąc, że to ich sprawa. Rząd nie ma żadnej inicjatywy, nie daje nic w zamian, odrzuca projekty – mówi prezes polskiego Powiernictwa.
Inni prawnicy uważają, że nie grozi nam jednak fala podobnych pozwów. – Tak jak dotychczas tej fali nie było, to dalej jej nie będzie. Myślę, że Prokuratoria Generalna też się jej nie spodziewa, bo to bardzo trudne sprawy – twierdzi Józef Forystek specjalizujący się w prawie nieruchomości. – Mało adwokatów podejmuje się takich spraw. Trwają bardzo długo, nigdy nie wiadomo, jak się zakończą – tłumaczył.
Jednak nie wszystkich ten wyrok zaskoczył. Przebywający w Berlinie szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski stwierdził, że Agnes Trawny to obywatelka Polski.
Sprawą rekompensaty dla Trawny zajmowały się już sądy: olsztyński i białostocki. Uznały jednak, że jej roszczenie się przedawniło. Dopiero Sąd Najwyższy zwrócił sprawę do ponownego rozpatrzenia, stwierdzając, że nie nastąpiło przedawnienie.
Zenon Baranowski
