We Francji trwają protesty przeciwko reformom prezydenta Macrona

We Francji nie gasną protesty przeciwko reformom prezydenta Emmanuela Macrona. Wczoraj dziesiątki tysięcy demonstrantów wyszło na ulice Paryża.

Największą grupę wśród protestujących stanowią kolejarze. Nie zgadzają się z nowymi reformami przyjętymi przez Zgromadzenie Narodowe. Zmiany przewidują m.in. odebranie corocznej podwyżki płac dla kolejarzy oraz możliwość przejścia na emeryturę w wieku 57 lat. Ma ona być także dużo niższa. Dodatkowo pracownicy kolei stracą specjalny status, który gwarantuje im zatrudnienie do końca życia.

– Rząd musi przestać myśleć, że jesteśmy imbecylami. Powinni z nami chcieć negocjować. Za każdym razem, gdy przemawia prezydent lub minister, mówi nam: możemy rozmawiać o wszystkim, ale niczego to nie zmieni. Nie na tym polega dialog – mówi Philippe Martinez, jeden z protestujących.

Kolejarze to jednak nie jedyna grupa, która wyraża swoje niezadowolenie. Dołączyli do nich pracownicy służby zdrowia, a także studenci, których będą obowiązywały nowe zasady przyjmowania na uczelnie wyższe.

– Wszystkie te walki są zbieżne, ponieważ mają na celu uratowanie całej służby publicznej – podkreśla Martine Dalu, pracownik szpitala.

– Macron chce zmusić nas do życia w świecie neoliberalnym. W świecie, w którym nie ma pieniędzy na służbę zdrowia, gdzie nie można się uczyć, bo nie ma swobodnego dostępu do uniwersytetów – wskazuje Amelie Gaillat, studentka.

Pomimo zaostrzenia konfliktu rząd zapewnia, że reforma jest konieczna i zostanie przeprowadzona aż do końca.

TV Trwam News/RIRM

drukuj