Interesy wciąż rozbieżne
Jeszcze w tym miesiącu ma powstać grupa robocza, która wypracuje zasady skupu owoców miękkich, takich jak wiśnie i truskawki. Rolnicy chcieliby, żeby powstał wzór umowy kontraktacyjnej z jasno określonymi cenami skupu. Przetwórnie nie chcą brać na siebie takich zobowiązań, bo, jak argumentują, nikt nie wie, jaka będzie za kilka miesięcy sytuacja na rynku.
Na razie sadownikom i przedsiębiorstwom przetwórczym trudno jest osiągnąć porozumienie, choć najważniejsze jest już to, że obie strony rozpoczęły negocjacje na długo przez rozpoczęciem zbiorów, czego zabrakło rok temu. Być może dzięki temu da się uniknąć protestów rolników przeciw niskim cenom skupu, ale na razie nastroje sadowników nie są najlepsze. I niewiele tu zmieniło spotkanie w ministerstwie rolnictwa, gdy po obu stronach stołu zasiedli przedstawiciele rolników: Związek Sadowników RP, Związek Sadowników Polskich, Krajowe Zrzeszenie Plantatorów Owoców i Warzyw, oraz przedsiębiorstw: Krajowa Unia Producentów Soków i Unia Polskiego Przemysłu Chłodniczego.
Mirosław Maliszewski, prezes Związku Sadowników RP, ponowił postulat wpisania do umów kontraktacyjnych cen skupu owoców. – Taka cena gwarantowałaby sadownikom zwrot kosztów produkcji – przekonuje od dawna Maliszewski. – Ale zakłady przetwórcze nie chcą podpisywać umów kontraktacyjnych, gdzie gwarantowaliby ceny skupu – przyznaje.
Trudno się dziwić rolnikom, że naciskają na ustalenie cen minimalnych, bo w tamtym roku za wiśnie czy jabłka przemysłowe otrzymywali o wiele mniej pieniędzy niż wynikało z wyliczeń kosztów produkcji. Ta kwestia wywołuje najwięcej oporów ze strony przetwórni. Są one przeciwne ustalaniu ceny minimalnej.
Po spotkaniu w ministerstwie Barbara Groele, sekretarz generalny Krajowej Unii Producentów Soków, dopuściła jedynie możliwość ustalenia widełek cenowych, po których zakłady skupowałyby owoce. Ale nawet takie ograniczenie jest zdaniem wielu przetwórni nie do przyjęcia. Boją się one, że jeśli przyjmą na siebie takie zobowiązania, to wtedy ich koncentraty i przetwory owocowe będą za drogie na rynkach światowych. Tymczasem aż 90 proc. takich produktów wytworzonych w naszym kraju trzeba eksportować, bo rynek wewnętrzny nie jest aż tak chłonny. A obecne ceny są wciąż na niskim poziomie, porównywalnym z ubiegłym rokiem, gdy zakłady właśnie kryzysem gospodarczym tłumaczyły niskie ceny skupu, jakie oferowały wtedy rolnikom. Firmy skarżą się też na rosnące koszty produkcji, głównie energii, silną konkurencję ze strony chińskich producentów koncentratu soku jabłkowego czy też na ograniczenie dostępu do rynku amerykańskiego (USA podwyższyły cła). Część zakładów wpadła również w pułapkę opcji walutowych, co też ogranicza ich możliwości finansowe.Ponadto prezesi zakładów wskazują, że gdyby nawet zgodzili się na umowy kontraktacyjne, to nie mają z kim rozmawiać, bo sadownicy są zbyt rozproszeni i nie gwarantują dużych dostaw owoców odpowiedniej jakości.
Te deklaracje niepokoją sadowników. Oznaczają one bowiem, że realna jest sytuacja, gdy drugi rok z rzędu np. za kilogram wiśni będą dostawać 70-80 groszy, podczas gdy cena minimalna powinna wynosić minimum około 1,3 zł – takie były koszty produkcji owoców. – Jeżeli przetwórnie i chłodnie nie będą płacić godziwie, znowu dojdzie do protestów i blokad zakładów – ostrzegają sadownicy. Swoje stanowisko tłumaczą tym, że bez cen gwarantujących przynajmniej zwrot kosztów produkcji, wielu gospodarstwom grozi upadek. Niewykluczone zresztą, iż z powodu ubiegłorocznego kryzysu w tym roku część upraw zostanie zlikwidowana i plony owoców będą o wiele mniejsze. Ale obie strony liczą, że mimo trudnego początku uda się dojść do porozumienia w ramach grupy roboczej.
Ministerstwo rolnictwa nie ma w zasadzie wpływu na treść porozumienia, bo resort jest tylko mediatorem, ale minister Marek Sawicki po raz kolejny przedstawił powody, dla których popiera ideę zawierania umów kontraktacyjnych. Chodzi przede wszystkim o ustabilizowanie rynku owoców miękkich. Ponadto dobrym sposobem na poprawę sytuacji zarówno rolników, jak i przetwórców jest konsolidacja: sadownicy powinni tworzyć silne grupy producenckie, a przedsiębiorstwa łączyć się w silniejsze organizmy. Poza tym cała branża powinna myśleć nad podjęciem działań promujących spożywanie owoców i ich przetworów, aby zwiększyć ich sprzedaż na rynku wewnętrznym.
