Morderca kreuje się na ofiarę

W Sądzie Okręgowym w Zielonej Górze w najbliższy poniedziałek miał ruszyć proces Marcina M., oskarżonego o zabójstwo o. Władysława Polaka, redemptorysty, proboszcza parafii w Serbach w województwie dolnośląskim. Z powodu choroby obrońcy oskarżonego rozpoczęcie procesu przeniesiono w ostatnich dniach na 2 marca. Marcin M. jest także oskarżony o dokonanie dwóch innych morderstw. Teraz próbuje uniknąć surowych konsekwencji swoich czynów, przedstawiając się w mediach jako ofiara, która została rzekomo skrzywdzona przez innego księdza i działała z zemsty. Przeczą temu jednak fakty i protokoły z przesłuchań.

To nie pierwsze problemy z prawem Marcina M. Wcześniej dopuszczał się kradzieży, a nawet rozboju z użyciem narzędzia niebezpiecznego. Został już skazany i przebywał w więzieniu, które opuścił w 2006 roku. Wobec nowych przestępstw, o które jest oskarżony, próbuje się bronić. W prasie pojawiają się jego wypowiedzi, których próżno szukać w protokołach przesłuchań. Oskarżony, na którym ciążą poważne zarzuty, chce uniknąć odpowiedzialności, zasłaniając się „głosem”, który rzekomo miał go skłonić do tych czynów, a także mówiąc, że zamordował o. Polaka z zemsty za krzywdę, jakiej rzekomo doznał od innego księdza wiele lat wcześniej. – Jednak w jego zeznaniach, które złożył po aresztowaniu w marcu, znajdujemy brak konsekwencji – wyjaśnia o. Kazimierz Piotrowski, wiceekonom Warszawskiej Prowincji Redemptorystów. Opinia psychiatrów także jest jednoznaczna. – Stwierdzili, że jest poczytalny, a owe „głosy” są świadomą symulacją zaburzeń psychicznych i jest to forma jego obrony, bo – jak wiadomo – grozi mu dożywocie – podkreśla o. Piotrowski.

W sumie ofiarą Marcina M. padło 6 osób, z czego 3 osoby – jeden ksiądz i dwie osoby świeckie – w wyniku zadanych ciosów zmarły. Ojca Władysława Polaka Marcin M. zamordował w bestialski sposób 13 stycznia 2008 r. na terenie jego parafii w Serbach w województwie dolnośląskim. Wraz z nim została zamordowana także gospodyni posługująca na plebanii. – Proszę sobie wyobrazić, że policjanci prosili, aby osoby, które nawet z racji obiektywnych mogą wejść do domu parafialnego, nie czyniły tego, bo widok zmasakrowanego ciała pani Heleny był porażający – wyjaśnia o. Piotrowski. – Sprawa jest obarczona dużym ciężarem gatunkowym z uwagi na to, że inkryminowane wydarzenia są bardzo drastyczne – podkreśla mec. Piotr Perończyk. Z uwagi na dobro postępowania mecenas reprezentujący Ojców Redemptorystów nie chce udzielać więcej informacji.

Wcześniej, dwa dni przed napadem w Serbach Marcin M. zamordował inną gospodynię na plebanii w Ciosańcu, miejscowości oddalonej od Serbów o mniej więcej 40 kilometrów.


Maria Popielewicz
drukuj