Moda na dobre maniery

Z Januszem Zakrzeńskim, wybitnym polskim aktorem, odtwórcą ról m.in. Józefa Piłsudskiego w filmie „Polonia Restituta” czy Benedykta Korczyńskiego w „Nad Niemnem”, rozmawia Anna Zalech

Jest Pan aktorem znanym z nienagannej prezencji. Kto jest dla Pana autorytetem w dziedzinie mody?

– Moim niedoścignionym wzorem w czasach mojej młodości, również w kwestii ubioru, był ówczesny dyrektor Teatru Starego w Krakowie Władysław Krzemiński. To on pierwszy kazał mi uszyć garnitur u najlepszego ówcześnie krawca Dyczka. Wielokrotnie go obserwowałem i uczyłem się od niego m.in. właściwego doboru ubrań. To on podarował mi pierwsze bordowe skarpety do bordowego krawata i butonierki…


A dziś, czy sam Pan dobiera ubrania na poszczególne okazje czy jest to domeną Pańskiej żony?


– Tak jak już wspomniałem, miałem dobrego nauczyciela, na którym mogłem się wzorować, niemniej także żona jest mi w tej dziedzinie niezwykle pomocna.


Gdyby spróbować porównać modę z okresu Pańskiej młodości i tę współczesną – jakie jest Pana zdanie na temat dzisiejszej mody?


– Moim zdaniem, szalenie ważna jest różnorodność. U Elizy Orzeszkowej w „Nad Niemnem” każdy z bohaterów inaczej wyglądał. Grając Benedykta Korczyńskiego w ekranizacji tej powieści, starałem się oddać wyrazistość owej postaci i dzisiaj każdy pamięta Benedykta m.in. z szarpania wąsów i mówienia „to tam, to ten” czy też „że żona ma wiecznego globusa”. Wszystkie grane tam postaci były niepowtarzalne, miały swój styl, sposób zachowania, czymś się charakteryzowały.

Dzisiaj obserwując ulicę, spostrzegam, że wszyscy ludzie są do siebie podobni, jednakowo ubrani, szczególnie kobiety ubierają się podobnie, a przez to zatracają swój niepowtarzalny urok.


Ale dzisiejsza moda jest różnorodna, każdy może przecież wybrać z niej to, co mu się podoba…


– Tak, ale większość ludzi wybiera to, co akurat podsuwają im media, bez zastanowienia, bez głębszej refleksji. Powinniśmy posiadać umiejętność własnego spojrzenia, własnej oceny. Nie wzorować się na obiegowych opiniach i nakazach mody. „Ty wiesz, że dumni nieszczęściem nie mogą, za innych śladem iść tą samą drogą” – to jest cytat z poematu „Wacław” Juliusza Słowackiego. Trzeba zachować swoją indywidualność i przy tym myśleć! „Trzeba myśleć własnym mózgiem i patrzeć własnymi oczami” – mówił Józef Piłsudski, i to jest wskazówka również w dziedzinie mody.


Ale jak to zrobić?


– Trzeba wyrobić sobie własne zdanie. Poszukiwać, czytać, zastanawiać się. Ja jestem na dzisiejsze czasy trochę de mode, nie oznacza to jednak, że w ogóle nie interesuję się modą. Każde pokolenie przeżywa momenty buntu. Za czasów mojej młodości modne były np. żółte krawaty czy bikiniarze [młodzi ludzie ubierający się ekstrawagancko, w sposób przesadnie modny – przyp. red.]. Teraz również modne są rzeczy, których wiele osób nie akceptuje i trzeba odważnie o tym mówić, wyrażać swoje zdanie.


Jest Pan pomysłodawcą i założycielem Akademii Dobrych Obyczajów. Do kogo jest ona skierowana?


– Do każdego. Znakomici wykładowcy z Akademii, m. in.: Eugenia Hermann, Ewa Dałkowska, Marzanna Graf-Oszczepalińska, Leszek Miodek – wieloletni pracownik MSZ – zaznajamiają na zajęciach m.in. z zasadami savoir-vivre’u, etykiety i dyplomacji, uwrażliwiają na poprawne wysławianie się, bo trzeba wiedzieć, że dzisiaj mało kto mówi poprawną polszczyzną. To, co się dzieje współcześnie w tej dziedzinie, jest przerażające.


Jak Pan myśli, gdzie należy szukać przyczyny takiego stanu rzeczy?


– Dzisiaj dobre maniery u ludzi należą do rzadkości, a to dlatego, że nie ma prawdziwych autorytetów w tej dziedzinie. Ja miałem to szczęście, że spotkałem takie osoby np. na pierwszym roku studiów w Szkole Teatralnej w Krakowie. Miałem tam zajęcia z Mieczysławem Kotlarczykiem, przyjacielem Sługi Bożego Jana Pawła II. Był to – podobnie jak Karol Wojtyła – wielki humanista władający piękną polszczyzną. Szalenie cenię humanistów, ludzi przepojonych literaturą, wszechstronnie przygotowanych. Miałem się na kim wzorować. Teraz tych wzorców brakuje. I stąd pomysł na Akademię Dobrych Manier, gdzie wykładają osoby, z których można pod tym względem brać przykład. Warto z tej możliwości skorzystać. Myślę, że powoli powraca moda na dobre maniery.


Dziękuję za rozmowę.
drukuj