Pielęgnujmy katolicką tożsamość
Z prof. Gerardem O’Shea, wykładowcą Pontifical John Paul II Institute for Marriage and Family w Melbourne, rozmawia Anna Wiejak
Jak opisałby Pan współczesną australijską tożsamość katolicką?
– Australijska tożsamość katolicka jest pod ogromnym naciskiem, naciskiem ze strony otaczającej ją kultury relatywizmu i sekularyzmu. Kulturą tą została niestety dotknięta większość australijskich katolików. Tylko niewielka liczba wiernych pragnie trzymać się ściśle dogmatów wiary. Mamy jednak w Australii wspaniałych biskupów, znakomitych duszpasterzy, jak chociażby biskupa Sydney czy biskupa Melbourne. To dla nas ogromne szczęście. To, że tylu młodych ludzi przyjeżdża do nas ze wszystkich zakątków świata, ma ogromne znaczenie w podnoszeniu ducha australijskich katolików i wzywa ich, w szczególności młodych ludzi, do ponownego spojrzenia na katolicką wiarę oraz odkrycia jej wartości.
Jakie najważniejsze zagrożenia dostrzega Pan dla katolickiej tożsamości? Czy jest możliwe, że w dalekiej przyszłości dojdzie do porzucenia niektórych wartości i zasad wiary, w efekcie zaś do sekularyzacji?
– Mam nadzieję, że tak się nie stanie, chociaż jest taka możliwość. Pewne obecne we współczesnej Australii przesłanki dobrze rokują na przyszłość i pozwalają mieć nadzieję. Faktem jest, że możemy obserwować różnego rodzaju skuteczne inicjatywy, w tym także modlitewne, które najlepiej dowodzą, że wielu katolików nie odejdzie od zasad swojej wiary, a to zainspiruje innych…
Australia była znana z dobrych katolickich szkół. Czy te placówki mają przyszłość?
– Katolicka edukacja w Australii trzyma równowagę i rozwija się. Nie chciałbym tworzyć jakichkolwiek prognoz na przyszłość, ale chcę powiedzieć, że jest wiele znaków, które napawają nadzieją. Mówiłem o nich zresztą w referacie. Jednym z takich znaków jest chociażby dobre przywództwo w wielu sprawach i kilka katechetycznych programów, które zaczęto wykorzystywać w dużo szerszym zakresie. Mam tu na myśli przede wszystkim „Katechizm Dobrego Pasterza” odnoszący się do katechizacji małych dzieci, począwszy od 3. roku życia, i przybliżania im zasad wiary w bardzo piękny sposób. Zachęcam wszystkich do jego lektury.
Jak silną pozycję mają australijskie media katolickie?
– Nasze media katolickie są bardzo nieefektywne. Nie obserwuje się takiego rozwoju mediów katolickich jak tutaj, w Polsce. Większość Australijczyków uzyskuje informacje nie za pośrednictwem mediów katolickich, ale za pośrednictwem mediów świeckich. Tymczasem to media katolickie powinny kształtować świadomość.
Pana wrażenia z kongresu?
– To cudownie, że mogłem tu przyjechać, że mogłem odwiedzić Polskę – kraj, w którym jeszcze nie byłem. Moje korzenie są w Irlandii i Anglii, nie mam zatem żadnych związków z Polską. Jestem porażony ogromną wartością i pięknem wszystkiego, co tutaj macie. Nie wiem, jak w takim miejscu ktokolwiek mógłby nie być katolikiem. Widzę zgromadzonych w tej instytucji młodych ludzi, wyglądających na bardzo przejętych swoją wiarą. Wartość, jaką dla całego świata ma to, co tutaj macie, jest czymś, z czego być może jeszcze nie zdajecie sobie sprawy i czego do końca nie pojęliście. To, w jaki sposób wasz kraj przechowuje artystyczne i religijne skarby, wartościuje je, jest wyjątkowe. Byłem szczególnie poruszony, widząc ludzi uczestniczących w Mszach Świętych, nawet w tygodniu, oraz świadectwami, jakie dawali. To nie jest powszechne w Australii.
Dziękuję za rozmowę.
