Rozważania wielkopostne: PIOTRZE, DLACZEGOŚ ZWĄTPIŁ?
Było jeszcze jedno z wydarzeń
w życiu Piotra, które dziś
jest nam bardzo potrzebne.
Po rozmnożeniu chleba,
kiedy Pan Jezus odszedł
na miejsce samotne,
aby się modlić,
Piotr prosił Pana Jezusa,
aby jedyną łodzią,
która była przy brzegu
(a była to łódź Piotra),
mógł odpłynąć do Kafarnaum
i tam z rodziną spędzić święta.
Pan Jezus pozwolił, a Piotr
odpłynął w stronę domu.
Całą noc wiosłował.
Był zmęczony.
O czwartej straży nocnej,
czyli między godziną
czwartą a szóstą,
zobaczył Piotr,
że ktoś do niego idzie
po morzu.
Piotr poznał. To był Pan.
Panie, każ mi przyjść
do Ciebie po morzu.
Chodź!
Piotr wyskoczył z łodzi
i szedł po morzu.
Tafla morza uginała się
pod nim, ale przeraził się.
Przecież pode mną
kilka metrów wody,
ja utonę!
I zaczął tonąć.
Panie,
ratuj mnie, bo ginę!
Piotrze,
a dlaczegoś zwątpił?
Dlaczegoś zwątpił?
Przecież tak było cudownie.
Mogłeś iść po morzu.
No mogłem i szedłem,
ale czy to możliwe,
żeby człowiek bosą nogą
mógł iść po morzu?
Możliwe, skoro szedłeś,
ale dlaczegoś zwątpił?
I co się dalej stało?
Przecież nie staliście
tak na morzu,
ratujący i topielec.
Wsiedliśmy do łodzi,
ale nie miałem siły
wziąć do ręki wiosła.
Dziwne, że znaleźliśmy się
przy brzegu.
Na jedno mnie było jeszcze stać.
Upadłem na kolana
i błagałem:
Panie, wynijdź ode mnie
z tej łodzi,
bom grzeszny człowiek!
Nie bój się, Piotrze,
a ty, nawróciwszy się,
będziesz utwierdzał w wierze
braci swoich.
Tylko
dlaczegoś ty zwątpił?
ks. bp Józef Zawitkowski
