Tak już rządzono

Kontrwywiad i wywiad to nie jest prywatne podwórko tej czy innej siły politycznej. To jest kwestia naszego bezpieczeństwa. Traktowanie tego jako łupów i przydzielanie sobie kompetencji jest elementem źle świadczącym o rządzących dzisiaj Polską

Z senatorem PiS Piotrem Łukaszem Andrzejewskim rozmawia Wojciech Wybranowski


Panie Senatorze, podoba się Panu to, co dzieje się obecnie na polskiej scenie politycznej? Konflikt o służby specjalne, „skok na media”, zaskakujące zmiany kadrowe w prokuraturach…

– Wydaje mi się, że doświadczamy dzisiaj w Polsce pewnej infantylizacji sposobu traktowania polityki. Zachowanie poszczególnych partii i poszczególnych osób w polityce jest podporządkowane sprowokowanej, doraźnej przepychance zamiast strategicznej wizji rozwoju Polski. To jest przedmiotem troski ludzi, którzy poważnie traktują losy państwa i Narodu.

Ta troska ma jakieś przełożenie na prace w parlamencie, na inicjatywy ustawodawcze?

– Tak. Najpierw trzeba mówić o tym, co jest pozytywne, bo negatywy są dostrzegalne gołym okiem przez każdego zdrowo myślącego człowieka, który obserwuje scenę polityczną i to, co się dzieje. Zwłaszcza to, co nie zostało dotychczas rozwiązane i istnieje jako wyzwanie już przez parę kadencji. To, co jest pozytywne, to upomnienie się o właściwe funkcjonowanie przy każdej władzy Centralnego Biura Antykorupcyjnego. To przywrócenie właściwych proporcji bezpieczeństwu funkcjonowania obywatela w Polsce, który powinien być zabezpieczony przed nadużyciami władzy. Najbardziej zaś niepokoi dzisiaj próba przywrócenia sterowania politycznego mediami, radiem, telewizją. Ci, którzy dążą do tego, mają bardzo przyziemne i doraźne cele opanowania radia i telewizji przy pomocy administracji rządowej i podporządkowania decyzji personalnych aktualnemu układowi politycznemu. Tworząc ustawę o radiofonii i telewizji, zakładaliśmy, że nie może być zgodności kadencyjności pomiędzy dominującą siłą polityczną a radiem i telewizją, to bowiem daje gwarancję niezawisłości mediów. Dzisiaj usiłuje się to wszystko przekreślić, zniszczyć założenia, które legły u podstaw całej ustawy o radiofonii i telewizji, jak i zadań Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Okazuje się, że propozycje koalicji rządzącej nie idą w kierunku większego uspołecznienia takiego ciała, jakim jest KRRiT, ale dalszego upolitycznienia i potraktowania tego jako łupu każdorazowej zwycięskiej siły politycznej, która dominuje w państwie. Używając prostej przenośni, powiedziałbym – szyjemy buty, ale nie wiemy, kto będzie je wkładał. I niech nie będą pewni decydenci, którzy mają doraźny cel, a nie strategiczny kształtowania ustroju państwa i roli mediów w nim, niech nie mają złudzeń, że ich władza będzie trwała bez końca. Przyjdzie inna grupa i zrobi to samo, wykorzystując ten sam oręż przeciwko tym, którzy dzisiaj go przygotowują.

Ale PO nie robi nic innego niż PiS dwa lata temu, kiedy w pilnym trybie przygotowano projekt zmian ustawy o KRRiT. Wówczas Platforma mówiła o „skoku na media”, PiS broniło swoich decyzji. Teraz role się odwróciły…

– Jeżeli nawet tak to nazwiemy, to widać, że Platformie Obywatelskiej nie chodzi dzisiaj o to, by uzdrowić państwo, ale żeby wejść i zaprezentować to, co zarzucali PiS. Okazuje się, iż wszystkie deklaracje Platformy o wartościach, o chęci uzdrowienia państwa nie są niczym innym niż chęcią wejścia w wady dyrektywnego zarządzania, które ugrupowanie Donalda Tuska zarzucało – słusznie lub niesłusznie – Prawu i Sprawiedliwości. Dzisiaj im się to podoba. To mi przypomina sposób budowania kapitalizmu przez byłych komunistów. Oni taki kapitalizm wprowadzili i wprowadzają w Polsce, taki pseudowolny rynek, jaki opisywał bardzo krytycznie Marks. Nie taki, jaki jest w Stanach Zjednoczonych czy w społeczeństwach cywilizowanych. Uznano po prostu, że pierwszy milion można ukraść, oszukać, „skręcić”. To jest ta sama zasada, ten sam homo sovieticus.

Ta sama zasada odnosi się do sytuacji w służbach specjalnych? Dwa lata temu PO zarzucała PiS podporządkowanie i upolitycznienie służb specjalnych, dzisiaj dokonuje się politycznych nominacji w specsłużbach, nie czekając na opinię prezydenta.

– Myślę, że ze służbami jest inna sytuacja. Proszę pamiętać, że próba oddania połowy decyzji w państwie po wygranych przez PiS wyborach w ręce polityków PO rozbiła się właśnie o to, że nie oddano Platformie wpływów w służbach specjalnych. Ja nie wyciągam z tego daleko idących wniosków, ale widzę, iż dzisiaj najważniejsze w państwie jest to, co dotyczy wpływania przez służby specjalne i na informację, i na kierowanie tymi służbami. Jesteśmy w dalszym ciągu w głębokim PRL, skoro tyle tajemnic PRL trzeba mieć w swoim zarządzaniu. Natomiast jeśli chodzi o obecną sytuację i konflikt na linii prezydent – premier spowodowany właśnie nominacjami nowych szefów służb specjalnych, to uważam, że zasięgnięcie opinii prezydenta jest obligatoryjne. Sama zaś wymiana bez naradzenia się z prezydentem wskazuje na nieodpowiedzialne traktowanie funkcji bezpieczeństwa państwa. Nie wyobrażam sobie, żeby pomijać współdziałanie najważniejszych organów w państwie tam, gdzie chodzi o bezpieczeństwo Polski i jej obywateli. Kontrwywiad, wywiad to nie jest prywatne podwórko tej czy innej siły politycznej czy tego lub innego prezydenta. To jest kwestia naszego, Polaków, bezpieczeństwa. I traktowanie tego jako łupów i rozdawanie sobie kompetencji jest elementem źle świadczącym o rządzących dzisiaj Polską.

Wielokrotnie wcześniej krytykował Pan nadużywanie prawa, władzy przez prokuratorów, zwłaszcza w sprawach gospodarczych, nadużywanie aresztów tymczasowych, nadinterpretowywanie prawa. Dziś wracają prokuratorzy, których praca wcześniej była przedmiotem ostrej krytyki właśnie z tych powodów, i znów zaczynają się urzędnicze nadużycia…

– Proszę zadać to pytanie panu ministrowi Ćwiąkalskiemu. Muszę przyznać, że jego odpowiedź na to pytanie mnie też ciekawi. Osobiście uważam, iż sytuacja takiego wychodzenia naprzeciw tym domniemaniom bardzo źle świadczy o ludziach, którzy dzisiaj chcą podświadomie sprostać wymogom nowej władzy, a nie czynią tego, co należy do ich powinności. Każdemu człowiekowi należy dać szansę działania, prokuratorom też – natomiast oni muszą być szczególnie mocno kontrolowani. Jestem zwolennikiem ścisłej podległości prokuratorów ministrowi sprawiedliwości; tak dzisiaj jest ustawiona ustrojowo prokuratura, by za działania każdego prokuratora odpowiadał minister sprawiedliwości.


Dziękuję za rozmowę.
drukuj