Dziecię nam się narodziło
Homilia JE księdza biskupa Antoniego Dydycza, ordynariusza drohiczyńskiego,
Boże Narodzenie 2007 r.
Drodzy Bracia w kapłaństwie,
Drogie Siostry i Bracia w życiu
konsekrowanym,
Ukochani Diecezjanie!
1. „Dziecię nam się narodziło”
A my jako jeden z narodów „kroczących w ciemnościach” dzisiaj ujrzeliśmy „światłość wielką”. Światłu zaś zawsze towarzyszy radość i wesele. To dzięki światłu lepiej widzimy się nawzajem, łatwiej rozpoznajemy kierunki i szybciej zauważamy wszelkie zagrożenie.
Dziecię zaś, które przychodzi na świat, ma nam zapewnić trwałość tego wszystkiego. Jakże zastanawiające jest Jego imię, złożone z wielu naszych słów. Tutaj widać ubóstwo naszej mowy. Jest to: „Przedziwny Doradca, Bóg mocny, Odwieczny Ojciec, Książę Pokoju. Wielkie będzie Jego panowanie w pokoju bez granic…”.
Kilka dni temu otworzyły się niektóre granice. Ale jednocześnie słyszymy, że w niektórych krajach zaczęto wymieniać zamki, zakładać silniejsze drzwi. Jakże trudno nam, ludziom, połączyć pokój z otwartością granic. Jakże nam trudno dokonać tego bez uczestnictwa Syna Bożego, bez uznania „Jego panowania w pokoju bez granic”. Współczesność, zwłaszcza ta z gór politycznych, zadufana w sobie, kolejne pokolenia ludzi wystawia na ciężkie próby, odrzucając pomoc Przedziwnego Doradcy, Księcia Pokoju.
2. Stańmy się „ludem świętym”
Prorok Izajasz, zapowiadając to, czego my pamiątkę przeżywamy, a więc przyjście na świat Syna Bożego, Odkupiciela, patrzy na to wydarzenie nie tylko ze strony Bożego Dziecięcia. On chce nam podpowiadać, jak mamy zachować się w takim momencie i co możemy otrzymać. Woła z całego serca: „Mówcie do Córy Syjońskiej: Oto Twój Zbawca przychodzi. Oto Jego nagroda z Nim idzie”. A wszyscy, którzy Go przyjmą, staną się „Ludem Świętym”. Co więcej, miejsce ich pobytu zostanie określone mianem: „Miasto nie opuszczone”.
Czyż nie powinniśmy się zatrzymać nieco dłużej nad tym mianem? Właśnie teraz, kiedy tak łatwo nasi Rodacy opuszczają swoje domostwa, gospodarstwa, miasta także? Czyż nie jest to ostrzeżenie, i to wyjątkowo mocne, abyśmy nawracali się, i to całym sercem, do Syna Bożego, żebyśmy pamiętali, iż mamy być „Ludem Świętym”?
Temu wszystkiemu służył czas adwentowy, a w nim rekolekcje i spowiedź święta, Roraty i zwrot ku prostym drogom, ku czystemu sumieniu, ku jasnemu spojrzeniu. To nam pozwoli ujrzeć Betlejemskie Światło i w jego blasku patrzeć odważniej w przyszłość.
3. Zwiastuni radosnej nowiny
Radujemy się, gdy postrzegamy za prorokiem Izajaszem „pełne wdzięku na górach nogi zwiastuna radosnej nowiny, który ogłasza pokój, zwiastuje szczęście, który obwieszcza zbawienie, który mówi do Syjonu: 'Twój Bóg zaczął królować!'”. Cieszy to wszystkich, ale najpierw tych, którzy są blisko Syjonu, którzy są blisko Bożej obietnicy, którym łatwo dotrzeć do Betlejem.
Na tym jednak poprzestać nie można. Szczęście tylko wtedy jest pełne, radość tylko wówczas ogarnia nas całkowicie, gdy tym się dzielimy z innymi. Musimy robić wszystko, aby nie było wśród nas takich ludzi, którzy nie znaliby tej radosnej nowiny, dobrej jednocześnie. Trzeba robić wszystko. Należy nauczać, być świadkiem Nowonarodzonego we wszystkich miejscach, we wszystkich okolicznościach i o każdej porze dnia i nocy. I to bez oglądania się na czas, aż „wszystkie krańce zobaczą zbawienie naszego Boga”.
I uwierzą, że to „Słowo stało się Ciałem”, że Bóg stał się człowiekiem, abyśmy my – jako ludzie, stawali się bliżsi Stwórcy, uczestnicząc w Jego doskonałości i świętości. On nas do tego zaprasza. On nam otwiera największe możliwości. Nie stawia żadnych granic naszej wielkości.
Ale czy o tym pamiętamy zawsze i wszędzie?
Czy prawdziwie jesteśmy uczniami Syna Bożego i Jego zwiastunami?
4. Świat czeka na uczniów Chrystusa
Ojciec Święty Jan Paweł II w czasie Pasterki roku 2003, wpatrując się w Boże Dzieciątko, niezwykle gorąco modlił się o to, aby każde pokolenie umiało i chciało zbliżać się do Żłóbka, do światła i miłości.
„O, Dziecię, któreś zechciało mieć za kolebkę żłób! O, Stworzycielu wszechświata, który wyrzekłeś się boskiej chwały! O, nasz Odkupicielu, który wydałeś swe bezbronne ciało na ofiarę za zbawienie ludzkości!
Niech blask Twojego narodzenia rozjaśni noc świata. Niech moc Twojego orędzia miłości zniweczy butne podstępy złego. Niech dar Twojego życia pozwoli nam coraz lepiej rozumieć, jaką wartość ma życie każdej ludzkiej istoty.
Zbyt wiele krwi przelewa się jeszcze na ziemi! Zbyt wiele przemocy i konfliktów zakłóca spokojne współistnienie narodów! Przychodzisz, by przynieść nam pokój. Ty jesteś naszym pokojem! Tylko Ty możesz z nas uczynić lud oczyszczony, który zawsze będzie do Ciebie należał, lud 'gorliwy w spełnianiu dobrych uczynków’ (Tt 2, 14)”.
Przed nami otwiera się wielka przestrzeń. Dobre uczynki bowiem możemy pełnić zawsze i wszędzie. Nie ma na świecie nikogo, kto nie był w stanie czegoś dobrego ofiarować, choćby życzliwe słowo, choćby serdeczny uśmiech. I nie ma na świecie nikogo, kto nie oczekiwałby na jakieś dobro!
5. Nieśmy dobre uczynki
Oto Syn Boży, Władca całego świata z radością przyjmuje dary tak od pasterzy, jak i od mędrców. Ale też jedni i drudzy nie zachowali jedynie dla siebie tego, w czym uczestniczyli. Rozpowiadali o tym. Dzielili się chętnie jakże oczekiwaną nowiną!
Z tego to względu miliony kart pocztowych przemieszcza się z krańca na kraniec świata, a każdy człowiek już od tygodni zastanawia się nad tym, jakim darem ofiarowanym bliźniemu powitać Nowonarodzonego. Wielki ogień miłości zapłonął w Betlejem. I nikt nie jest w stanie go pomniejszyć. Nie dał temu rady Herod, rzymscy cesarze, liczni prześladowcy i wrogowie Chrystusa na przestrzeni wieków. Nie potrafiły tego dokonać ateistyczne ideologie, wprowadzające w obieg „dziadka mroza”, aby oderwać tę przepiękną tradycję od jego źródła. Nie dokonają tego współcześni „przyzwoici i kulturalni” przeciwnicy życia, które tylko w miłości może trwać.
Maleńkie Dziecię z Betlejemu od wieków odnosi niepowtarzalne zwycięstwa. Odnosi je bezbronnością i małością. Tak to wygląda w ludzkim rozumieniu. Ale to dzięki tej materialnej bezbronności i fizycznej małości tym większa i tym skuteczniejsza jest miłość. Ona to sprawia, że zwycięstwo Dzieciątka jest zwycięstwem każdej i każdego z nas, czyli każdego człowieka, który nie jest głuchy na śpiew aniołów i nie jest ślepy na światło betlejemskie. To nic, że ktoś może nie widzieć oczyma albo nie słyszeć uszami. To nie jest żadna przeszkoda. Betlejemski śpiew i betlejemskie światło najbardziej dociera do naszego jestestwa, do naszych serc drogą miłości. A tej drogi nikt nam odciąć nie jest w stanie!
6. Spieszmy do Betlejem
Ciągle więc podążajmy do Betlejem na spotkanie z Dzieciątkiem. I dzielmy się tą radosną nowiną ze wszystkimi. Z całego więc serca kieruję gorące życzenia bożonarodzeniowe do wszystkich ludzi dobrej woli, do wszystkich przebywających na terenie naszej diecezji i do wszystkich diecezjan żyjących na całym świecie. Tymi życzeniami obejmuję kapłanów i katolików świeckich, siostry i braci zakonnych. Niech dotrą do chorych i słabych. Niech światło Gwiazdy Betlejemskiej rozjaśni mroki serc i sumień ludzi zagubionych i poróżnionych z otoczeniem, a być może nawet z własną rodziną. Niech przeniknie więzienne mury. W sposób szczególny niech ogarnie umysły dzieci, a młodzież, dziewczęta i chłopcy niech się cieszą, bo w świetle gwiazdy lepiej widać, jak rozwijać swoje postawy, kształtować osobowość i w jakie kolory przyoblekać swoją przyszłość.
Braterskie życzenia kieruję również do wszystkich ruchów, stowarzyszeń i organizacji opartych na chrześcijańskiej duchowości, uczestniczących w dziele ewangelizacyjnym. Modląc się w zjednoczeniu z Ojcem Świętym i wszystkimi biskupami, Matkę Najświętszą proszę, aby pomagała nam w zbliżaniu się do Dzieciątka, w przeżywaniu tej wielkiej tajemnicy promocji człowieka. I życzę nam wszystkim, abyśmy – tak jak Ona – byli w stanie radować się, że „Dziecię nam się narodziło”, że drzwi ku dobru, prawdzie i miłości stoją otworem.
Niech więc Boże Dziecię nam błogosławi, na zawsze! Amen.
