Odnaleźć to, co łączy
Z udziałem ok. 40 tys. młodzieży – z czego niemal jedna czwarta to Polacy – rozpoczęło się w Genewie kolejne Europejskie Spotkanie Młodych
Z bratem Markiem ze wspólnoty w Taizé rozmawia Maria Popielewicz
Wczoraj rozpoczęło się coroczne Europejskie Spotkanie Młodych. Jaka jest główna myśl tegorocznego spotkania?
– Główna myśl tegorocznego spotkania zawarta jest w liście brata Aloisa, następcy brata Rogera, który został zatytułowany „List z Cochabamby”, gdyż w październiku tego roku w tej boliwijskiej miejscowości odbyło się inne międzynarodowe spotkanie zorganizowane przez wspólnotę z Taizé dla młodych ludzi z Ameryki Łacińskiej. Brat Alois zaprasza w swym liście do wspólnej refleksji nad ewangelicznym wezwaniem do pojednania. „Pojednanie może do głębi przemienić nasze społeczeństwa” – pisze brat Alois i mocno osadza pilne wezwanie do pojednania w inicjatywie Bożej: „Czy to nie Bóg sam uczynił pierwszy krok w naszą stronę? Z przyjściem Jezusa podejmuje prawdziwie życiodajną wymianę z każdym człowiekiem” – pisze.
Jak przebiega tegoroczne spotkanie?
– Młodzi uczestnicy z całej Europy przybyli do Genewy wczoraj przed południem. W centrum miasta czekały na nich ekipy rówieśników z różnych krajów, którzy przyjechali dwa dni wcześniej, żeby w zrozumiałym dla każdego języku wprowadzić w program spotkania i przedstawić także oczekiwania gospodarzy. Potem mniejszymi grupami młodzi rozjechali się do kilkudziesięciu miejscowości całego regionu Jeziora Lemańskiego, zarówno w Szwajcarii, jak i we Francji. 160 parafii protestanckich i katolickich ugościło większość uczestników w rodzinach. Przedpołudnia spędzają razem w parafiach. Mają wtedy czas, żeby się lepiej poznać, żeby poznać życie miejscowego Kościoła.
„Torować drogi nadziei”, „U źródeł pojednania”, „Wszystkich ogarniać przyjaźnią” – wokół takich tematów toczą się rozmowy w małych grupach. W południe wszyscy gromadzimy się w Palexpo. Te ogromne hale wystawowe, znane są ze słynnych salonów samochodowych, zostały tym razem zamienione na miejsce wymiany duchowej. Dwa razy dziennie w południe i wieczorem największy z pawilonów gromadzi wszystkich na wspólną modlitwę. Popołudnia są bardzo bogate w najrozmaitsze spotkania tematyczne, które pozwolą młodym ludziom pogłębić jakiś aspekt ich duchowych poszukiwań. Długą listę tematów otwierają i zamykają znamienne pytania: „Czy na wezwanie Chrystusa możliwa jest taka odpowiedź, która będzie zobowiązaniem na całe życie?”; „Świat pełen konfliktów? Co możemy zrobić, by przeciwdziałać przemocy i budować pokój na dziś i na jutro?”.
Młodzi ludzie inaczej niż zwykle żegnać będą stary i witać Nowy Rok. Przed północą w parafiach będą się modlić w intencji pokoju na świecie, a po północy „święta narodów” zastąpią tradycyjne noworoczne zabawy i umożliwią młodym wzajemne poznanie swoich tradycji.
Bierze Brat udział w spotkaniach od wielu lat, od początku ich istnienia. Czy widzi Brat zmianę w młodych ludziach? Czy mają te same problemy, nadzieje?
– Rzeczywiście, wstąpiłem do wspólnoty w roku, kiedy odbyło się pierwsze spotkanie europejskie. Nie zapominam nigdy o jednym, że wtedy Europa była podzielona na dwie części i na spotkaniach boleśnie odczuwaliśmy brak młodych ludzi z Europy Środkowej i Wschodniej. W latach osiemdziesiątych sytuacja zaczęła się pomału zmieniać. W 1989 r. odbyło się niezapomniane spotkanie we Wrocławiu, po raz pierwszy w Polsce. Od tego momentu Polacy regularnie i bardzo licznie zaczęli uczestniczyć w spotkaniach europejskich. Przez lata spotkania nabierały większej dojrzałości, skupiano się coraz bardziej na tym, co jest ich istotą.
Natomiast najistotniejsze pytania są te same. To samo jest zawsze zadziwienie drugim człowiekiem, którego wcześniej nie znaliśmy. W tym roku już zadziwili nas Szwajcarzy: okazali się tak niezwykle gościnni i nie przestają nam dziękować już teraz za zorganizowanie tego spotkania u nich. Sądzę, że i oni będą zadziwieni tysiącami młodych, którzy zamieszkają w ich domach. Wielu z nich jeszcze nigdy nie miało okazji spotkać Litwinów, Polaków, Rosjan… tak bezpośrednio, „na żywo”.
W Liście z Cochabamby na rok 2008 czytamy, że „Pojednanie może do głębi przemienić nasze społeczeństwa. Duch Chrystusa zmartwychwstałego odnawia oblicze ziemi. Dajmy się porwać mocy zmartwychwstania. Niech nas nie zniechęca nadmiar skomplikowanych problemów. Nie zapominajmy, że możemy zaczynać od małych rzeczy”. To samo się tyczy pojednania między wyznawcami różnych wyznań i religii. Jak, według Brata, te „małe” kroki przybliżają nas do siebie?
– Tak naprawdę, to przybliżają ludzi właśnie te małe, ale bardzo konkretne kroki. Możliwość spotkania się, posłuchania nawzajem, udzielenia choćby skromnej gościny, wymiana symbolicznych upominków. Zawsze po spotkaniu zostajemy jeszcze w mieście, w którym się ono odbywało, we wszystkich parafiach spotykamy się z rodzinami, które gościły uczestników. Jest wspólna dziękczynna modlitwa i wymiana wrażeń i doświadczeń. Wtedy dopiero widać, co się wydarzyło. Ci sami ludzie, którzy wcześniej wyrażali różne obawy i niepokoje, często ze łzami w oczach opowiadają o radości spotkania z drugim człowiekiem. Ten całkiem obcy, staje się całkiem bliski. Wiele stereotypów, uprzedzeń zostaje – odważam się powiedzieć – na zawsze pokonanych.
Dziękuję za rozmowę.
